Co kształtuje w nas optymistę i pesymistę?

W artykule „Skąd bierze się optymizm i pesymizm” wymieniłem pierwsze, ważne źródło powstawania tych mechanizmów. Poprosiłem także o dopisanie, w komentarzu, kolejnych przyczyn odpowiedzialnych za pojawienie się takich postaw. Czytelniczka „A-nowi” dodała – „wychowanie, otoczenie, rodzice, i nieodłączne jest to poczuciu własnej wartości". Tak jest!

Zatem krótko podsumujmy co już wiemy o powstawaniu optymizmu i pesymizmu (Stach, 2006). Po pierwsze związane jest to z genetyką (budową naszego mózgu oraz instynktem życia – opisane w poprzednim artykule).
Po drugie – z indywidualnymi doświadczeniami,  takimi jak:

a) wychowanie – uspołecznianie w okresie dzieciństwa i młodości,

b) znaczące wydarzenia w życiu osoby,

c) samoświadomość (poczucie sprawstwa i kontroli swojego życia, spostrzeganie siebie i świata – powiązane z samooceną),

d) znaczenie mają także aktualne informacje o świecie, które docierają do nas za pomocą mediów i wpływają na nasz stan.

Widzimy z tego jak wiele elementów wpływa
na naszą postawę optymistyczną bądź pesymistyczną.

To wszystko RAZEM kształtuje w nas optymistę lub pesymistę.
 

Powstają przy tym pytania:

– Czy mimo trudnego dzieciństwa można być optymistą?

– W jakim stopniu dziedziczenie ma wpływ na przejawianie optymizmu czy pesymizmu?

– Czy można jakoś kontrolować przejawianie optymizmu / pesymizmu?

– A jeśli można kontrolować, to w jaki sposób budować optymizm?

– Czy poważne, traumatyczne wydarzenie może zmienić optymistę w pesymistę?

Pytań nasuwa się coraz więcej…
Dopisz swoje w komentarzu. Spróbujemy na nie odpowiedzieć.

Tomasz Kurzydłowski

 

 

By | 2012-01-02T20:19:37+00:00 06.12.2011|Categories: psychologia pozytywna i szczęście|Tags: |4 komentarze

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
Marysia
Gość

Witam, mogę teraz odpowiedzieć na pierwsze pytanie. Tak, mimo "trudnego" dzieciństwa (alkoholizm w rodzinie) można być jak najbardziej optymistą. Mnie się udało, choć wydaje się, że to zasługa genetyki.
Pozdrawiam serdecznie

Joanna Stelmach
Gość
A ja z kolei mogę podzielić się taką obserwacją z mojego życia: Moi rodzice nigdy szczególnie nie tryskali optymizmem. Mamie zdarzało się i nadal zdarza zamartwiać się różnymi sytuacjami na wyrost. Mój Tato natomiast bardzo często negatywnie postrzega zdarzenia i ludzi. Kiedyś śmialiśmy się, że podczas gdy ja napisałabym książkę „Miłość jest wszystkim, co istnieje”, on napisałby „Zło czai się w każdym kącie”. Nieraz zastanawiam się, jak daleko „padłam od jabłoni” – zupełnie inaczej niż oni patrzę na otaczający nas świat. Uważam, że w moim przypadku najważniejszą kwestią był samorozwój. Cierpliwa praca nad sposobem mojego myślenia, nad usuwaniem lęku i… Czytaj więcej »
Iga
Gość

Napisałaś joasiu ..cierpliwa praca nad sposobem myslenia..a w jaki sposób uczyłaś sie pozytywnego myslenia ??

Joanna Stelmach
Gość
Droga Igo, W skrócie można powiedzieć, że czytałam mnóstwo książek poświęconych tematyce pozytywnego myślenia, rozwoju emocjonalnego i duchowego. Lektura była moją codzienną przyjemnością. Sięgałam do niej tak często, jak to było możliwe, a szczególnie wtedy, kiedy czułam, że podupadam na duchu. Oczywiście, starałam się wprowadzać zawarte w nich zalecenia w życie. Z czasem spostrzegłam, że tak wryły mi się te treści w świadomość, że stały się moją naturą. Sednem według mnie jest aktywne poszukiwanie mądrości i systematyczne stosowanie jej w praktyce. Wiele ludzi dużo czyta, ma ogromną wiedzę, ale z niej nie korzysta w codziennym życiu! PS. Dziś najbardziej w utrzymaniu… Czytaj więcej »
wpDiscuz