Dużo radości dziś w sobie mam!

Chcemy przedstawić Ci, że warto pracować nad swoją samooceną. Jeśli masz w sobie determinację, to ZRÓB TO a osiągniesz sukces! Zachęcamy Cię do przeczytania listu, w którym Dominika, dzieli się swoimi osobistymi przeżyciami. Niech Jej historia stanie się dla Ciebie inspiracją i dowodem, że podniesienie poczucia własnej wartości jest możliwe.


„Jestem beznadziejna”, „Jestem nic nie warta”, „Nic nie potrafię”, „Wszyscy są ode mnie lepsi” – właśnie z takimi myślami, 10 grudnia 2009 r., pojawiłam się na spotkaniu w gabinecie Joanny Stelmach. Opowiedziałam Jej o całej tej swojej beznadziei, braku miłości, braku akceptacji samej siebie i paraliżującym poczuciu gorszości wobec całego świata.

Asia opowiedziała mi o swojej filozofii pozytywnego myślenia i wszechobecnej miłości.
Z tego pierwszego spotkania wychodziłam w poczuciu zdumienia i przekonania, że to się nie może udać. Byłam pewna, że ta postrzelona kobieta tryskająca szczęściem i optymizmem małego dziecka, wierzącego, że świat to cudowne miejsce, nie jest w stanie mnie nawet zrozumieć, a co dopiero mi pomóc. Ale, jak się powiedziało „A”…

Pierwsze pęknięcie w moim koszmarnym światopoglądzie nastąpiło po kilku tygodniach spotkań, kiedy Asia, słuchając mojej wizji bycia istotą całkowicie nieprzystającą do świata i nie godną wszystkiego, co się na nim znajduje, beztrosko powiedziała: „To Ty masz siebie za kogoś wyjątkowego. Uważasz, że wszyscy są od Ciebie lepsi. Tylko Ty jedna na ziemi jesteś beznadziejna i nic nie warta. Jesteś Ty i cała reszta świata. Dlaczego Ci się wydaje, że możesz być aż tak wyjątkowa, żeby być najgorszą osobą na świecie?” Hmmm… jakby mnie ktoś pacnął młotkiem w głowę :) Nigdy w życiu nie patrzyłam na to w ten sposób. To ja byłam tu poszkodowana, to ja byłam biedna i nie kochana, a tu… Dlaczego mi się wydaje, że mogę być najgorsza na świecie? Być najlepsza w beznadziejności? Pojęcia nie mam!

I tak to trwało… Zadania rozwijające asertywność, akceptację siebie, porządkujące zadawnione, negatywne emocje. Ćwiczenia przed lustrem. Afirmacje. Opór psychiki przyzwyczajonej do postrzegania mojej osoby w wypaczonym kształcie. Bywało lepiej
i gorzej. W międzyczasie Pan, którego kocham, odszedł do 14 lat młodszej dziewczyny twierdząc, że odchodzi ode mnie, bo jestem nie warta Jego miłości, w zasadzie to jestem nic nie warta, nikt mnie nie lubi i nie pasuję do Jego znajomych. Dramat, czyż nie? Przecież powiedział mi to, w co sama wierzyłam zanim trafiłam do psychologa. Może te wszystkie psychologiczne sztuczki, to jedno wielkie oszukiwanie samej siebie? Może naprawdę jest tak jak On mówi? Asia powiedziała: „Daj sobie czas na żałobę, ale też nie zatapiaj się w niej”. Dwa miesiące później obudziłam się pewnego ranka i poczułam ulgę, że Jego nie ma już w moim życiu…

W ogóle czuję dziś sporą ulgę. Jakby ktoś zdjął ze mnie obręcz, która ściskała moje ja, moją duszę, nie pozwalając mi oddychać pełną piersią i cieszyć się życiem. Dziś ja, kobieta, która twierdziła, że nigdy nie będzie jeździć autem, a lata temu zdobyte prawo jazdy leżało bezużyteczne, mam swoje autko, którym jeżdżę. Chodzę na lekcje śpiewu, tańczę tango argentyńskie… Może nie zrobię w tych dziedzinach światowej kariery, ale robię to najlepiej jak potrafię i czerpię z tego radość.

Czy jestem dziś innym człowiekiem? Nie. Wciąż jestem tamtą Dominiką, która ponad rok temu przekroczyła próg gabinetu psychologicznego. Ta sama twarz, te same marzenia, w większości ci sami ludzie wokół. A jednak wszystko jest inaczej. Na jednym ze spotkań powiedziałam Asi, że to tak jakby w mojej głowie płynęła jakaś rzeka i ona nagle zaczęła płynąć w drugą stronę. Asia podpowiedziała mi wtedy, że ta rzeka, to po prostu myśli. A więc jeśli mam powiedzieć, co mi dały spotkania z psychologiem, to powiedziałabym, że zmieniły bieg moich myśli ;) Teraz biegną one w pozytywnym kierunku, dając mi siłę do realizacji swych marzeń, większą pewność siebie, radość chwili i spokój, jakiego nie znałam przez większą część swojego życia, zamknięta w skorupie lęków, poczucia gorszości i toksycznego pragnienia akceptacji przez resztę świata. W wieku 34 lat, stałam się w końcu wolnym człowiekiem.

Wielokrotnie twierdziłam, że nie pójdę do żadnego psychologa, bo ja wiem jaka jestem (beznadziejna, oczywiście) i nikt mi nie będzie wciskał, że tak nie jest. Przekroczenie progu gabinetu psychologicznego było więc dla mnie swego rodzaju kapitulacją i porażką. Ale właśnie ta porażka doprowadziła mnie do zwycięstwa. Ktoś nawet powiedział, że: „Musisz przegrać, żeby wiedzieć jak wygrać” i dziś w pełni się z nim zgadzam. A wszystkich przekraczających próg gabinetu psychologicznego Joanny Stelmach ostrzegam: „Uważajcie, Jej filozofia miłości jest zaraźliwa!” ;) Ale jeśli ktoś na nią już zachoruje, oby nie zdrowiał, jak najdłużej :)

Ja bardzo dziękuję za zawrócenie rzeki moich myśli z mrocznych rejonów w kierunku świata pełnego kolorów i radości.

 
Podnieś się
Jak długo zamierzasz na kolanach tkwić

Wyprostuj kark
Odważnie spójrz na świat
Ludzie wokół Ciebie
Tak samo jak Ty czasem czują strach
Ja wiem, że życie czasem daje w kość
Możesz się gniewać
Możesz łzy wylewać
Stoczyć się na dno rozpaczy
W depresji marnotrawić czas
Albo… możesz wstać!
Wziąć się w garść
Chwycić swe marzenia za bary
Rozprawić się ze smutkami
Możesz być kim tylko zechcesz
Najlepszą wersją siebie samej
Na przekór tym, co nie kochali,
A tylko chcieli brać
Karmić się miłością Twoją
I szarpać Twój lęk przed samotnością
Możesz żyć!
Iskrze nadziei pozwól rozbłysnąć
W ogień wiary, że stać Cię jeszcze
Na to by skoczyć
W sam środek szczęścia kałuży
Kroplami radości ochlapując świat
I ludzi, których ponure dusze
Zgubiły Cię już nie raz
Walcz!
O samą siebie, o swe nadzieje,
O lepsze jutro, o każde głupstwo
Szansę sobie daj
Bo jesteś warta, by
Chwycić swe marzenia za bary
Rozprawić się ze smutkami
Być kim tylko sama zechcesz
Najlepszą wersją siebie samej
Na przekór tym, co nie kochali,
A tylko chcieli brać
Karmić się miłością Twoją
I szarpać Twój lęk przed samotnością
Możesz żyć!
Już od dziś…

Dziękuję Ci, Joasiu, za siłę jaką mi dałaś! :)

Pozdrawiam serdecznie,
Dominika
16.02.2011

>>> warsztat internetowy Budowanie Poczucia Własnej Wartości<<<

 

By | 2011-08-27T11:55:21+00:00 04.05.2011|Categories: poczucie własnej wartości|0 komentarzy

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz