Jestem psychologiem od 2001 roku. Przez te wszystkie lata pracowałam z osobami, które trapiły przeróżne problemy i zaburzenia – zaburzenia lękowe i depresje, problemy w pracy, uległość (bycie wykorzystywanym oraz doświadczanie przemocy). Także liczne problemy występujące związkach, zarówno, kiedy ktoś uporczywie chce być tym, który ma rację i chce rządzić w związku jak i wtedy, gdy ktoś jest uległy i biernie godzi się na dominację a nawet przemoc ze strony partnera. Ponadto problemy z komunikacją, powtarzające się konflikty lub ciche dni, zazdrość, podejrzliwość, brak zaufania, uzależnianie się od partnera…
Z czasem stało się dla mnie całkowicie jasne, że znacząca większość tych problemów ma źródło w niskiej, niepewnej, lub niestabilnej samoocenie – czyli w negatywnym sposobie myślenia o sobie! Dlatego też, pracując z klientami, staram się zwrócić ich szczególną uwagę na zmianę myślenia o samym sobie.
Sposób, w jaki myślisz o sobie decyduje o jakości Twojego życia!
I teraz już wiesz, że tą tytułową, bombą z opóźnionym zapłonem jest niskie, niepewne, czy niestabilne poczucie własnej wartości, które ujawnia się w przeróżnych okolicznościach, rujnując Ci jakiś obszar, jakąś dziedzinę życia.
Jest tak, ponieważ w codziennym życiu może ten temat nie pojawiać się, ale przy różnych trudnych sytuacjach, samoocena – niska, niestabilna czy niepewna będzie powracała, np. ktoś powie ci coś niemiłego, nie będziesz zadowolony z wykonanej pracy, czy „obudzi się” nagła nieufność wobec partnera. Może Ci się wydawać, że już idzie dobrze a tu trach! I jakieś zdarzenie powoduje, że sprawy w ważnej dla Ciebie dziedzinie wracają do punktu wyjścia albo toczą się jeszcze gorzej.
Chcemy Ci pokazać kilka sytuacji, w których współwystępuje niska /niepewna /niestabilna samoocena: problemy ze zdrowiem fizycznym i psychicznym, perfekcjonizm, nadmierny krytycyzm, poczucie beznadziejności, poczucie winy i wstyd, niezdecydowanie, unikanie ryzyka, lęk przed zmianami, porównywanie się, pesymizm, niestabilne związki i uogólnianie porażek!
Czy widzisz jak osoba z niepewną samooceną,
sama wyniszcza siebie i swoje relacje z innymi?
Pamiętaj przy tym, że osoba z niską samooceną nie patrzy na siebie jednoznacznie negatywnie. Raczej chodzi o to, że jej samoocena jest niepewna, niespójna, ulegająca wahaniom. Nie wie czy jest dobra czy zła, albo myśli, że raz jest dobra, a innym razem uważa, że jest zła. Dlatego podatna jest na informacje zwrotne i poszukuje jej u innych, np. poprzez porównywanie się, ocenianie.
W kolejnym nagraniu powiemy Ci jeszcze o jednej, bardzo ważnej, wręcz niesamowitej rzeczy związanej z poczuciem własnej wartości.
Ale zanim to zrobimy, chcemy wiedzieć czy ten temat Cię zainteresował.
Napisz proszę w komentarzu.
Serdecznie pozdrawiamy!
Joanna & Tomasz
Podobne artykuły na PieknaMilosc.pl:
- Dlaczego warto wziąć udział w warsztacie o poczuciu własnej wartości? Choćby dlatego, aby poniższe sytuacje, w których współwystępuje niska samoocena, pojawiały się jak najrzadziej w Twoim życiu. Samoocena nie zawsze...
- Wymiary samooceny Samoocena (poczucie własnej wartości), może być rozpatrywana na wielu płaszczyznach. Dzisiaj krótko przedstawię najpopularniejsze. Rozpocznę od podstawowego podziału na samoocenę...
- Co to jest poczucie własnej wartości? Jedną z dziedzin zainteresowań i badań psychologicznych, jest obszerny dział związany z JA. W nim znajduje się temat samooceny. Wśród...
- Jaki masz największy problem związany z podniesieniem poczucia własnej wartości (samooceny)? Dzisiejszym postem rozpoczynamy dyskusję o poczuciu własnej wartości (PWW). Według naszych obserwacji PWW jest decydującym czynnikiem wpływającym na odczuwanie szczęścia...






















niska samoocena bierzę się z braku miłości (głownie w dzieciństwie) – to prawda co we wnątrz to i na zewnątrz…..
dlatego trzeba się starać się być bardziej uważnym, świadomym….
Tak Tomku, dzięki że o tym napisałeś – miłość jest bardzo ważna w procesie kształtowania się samooceny. Także doświadczanie sukcesów i porażek (oraz strategie radzenia sobie z nimi). Poza tym inne osoby znaczące, poza rodzicami, odgrywają dużą rolę w kształtowaniu się samooceny – wychowawcy, rówieśnicy. Oraz porównania i oceny ze strony innych. Samoocena szczególnie rozwija się, kiedy dziecko idzie do szkoły, około 7 r.ż. To jest taki newralgiczny czas, bo do tej pory to rodzice mieli olbrzymi wpływ i mogli dbać o prawidłowy rozwój poczucia wartości u dziecka. Teraz dochodzi całkiem nowe środowisko i mnóstwo w nim ludzi, nowych wyzwań.
Serdecznie pozdrawiam, Tomasz
Witam, film zaciekawil mnie i bardzo chetnie chcialabym dowiedziec sie wiecej w tym temacie.
Bardzo dobrze rozumie ten problem niskiej samooceny, czytając ten artykuł wydaje mi sie że jest o mnie…Niestety, od kilku lat mam problem z zaakceptowaniem swojej osoby i nie wiem w jaki sposób sobie z tym poradzić
pozdrawiam…
Bardzo podoba mi się nagranie. Jasno i zrozumiale przedstawia problem z poczuciem własnej wartości. Zwraca uwagę szczególnie na niepewną ocenę, co znaczy że zalezy ona od tego jak odbiera nas otoczenie albo jakie sytacje się przytrafiają. Ja właśnie mam problem z niestabilnym poczuciem własnej wartości. Chętnie obejrzę kolejne nagranie.
pozdrawiam
Mariolko, fajnie, że to zauważyłaś. W nagraniu chcieliśmy podkreślić, że są także inne wymiary samooceny. Większość osób nie ma problemu z wymiarem niska – wysoka samoocena a z jej niestabilnością i niepewnością. Takie ciągłe wahania, które są bardzo męczące i frustrujące. Potrafią zdeorganizować ważną dziedzinę i ostro dopiec w najmniej spodziewanym momencie!
Pozdrawiam, Tomasz
super nagranie i chce więcej , byc może znajdę cos dla siebie
Dziekuje
świetny temat , chętnie sie dowiem jak pozbyc sie niskiej samooceny .
Witam;)
Świetne nagranie!
Chcę więcej nagrań na ten temat!
Od dłuższego już czasu korzystam z porad Asi i Tomka w portalu Piękna Miłość i wiele problemów mogłam dzięki nim rozwiązać. Róbcie to dalej – serdecznie dziękuję. Pozdrawiam i proszę o jeszcze
Pięknie dziękujemy Tolu za ciepłe słowa! Cieszymy się, że jesteś z nami!
Pozdrawiamy – Joasia i Tomek
Świetne!!!! Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy. Sama borykam się z tym problemem, ale od jakiegoś czasu z tym walczę, nad tym pracuję i to również dzięki Wam przychodzi mi to łatwiej.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję
Dzięki Moniko! A jak pracujesz nad poczuciem własnej wartości? Stosujesz jakieś metody, techniki? Jeśłi możesz to napisz nam tutaj.
Pozdrawiam, Tomek
To ja dziękuję
. Nad poczuciem własnej wartości zaczełam pracować podczas treningu psychologicznego, tam poznałam bardzo dobrych i mądrych ludzi, którzy podpowiedzieli co mogę zrobić by poczuć się lepiej z samą sobą. Zdecydowałam się na terapię (teraz mam przerwę
), czytam wiele ciekawych książek i zaglądam tu do Was, to Wy też mi w tym pomagacie. Mam też wiele karteczkek z różnymi słowami na komputerze, lodówce, w portfelu – to fajna metoda
, moje ulubione karteczki to "CIUT" " NORMALNA", "NIE JESTEM KOPCIUCHEM" - dla każdego znaczy co innego
ale mam też wiele innych – polecam

pozdrawiam serdecznie
Śwetna prezentacja
Oczywiście z niecierpliwością czekam na więcej .
Bardzo ciekawe nagranie, w dużym stopniu mnie dotyczy, ponieważ pracuję nad samooceną. Po obejrzeniu czuję niedosyt i dlatego niecierpliwie czekam na ciąg dalszy:) Pozdrawiam.
Elu, a Ty jakie metody/techniki stosujesz w pracy nad swoim pww? Pozdrawiam, Tomasz
ciekawe! czekam na ciąg dalszy
Mam z tym problemy,temat bardzo mnie zaciekawił,prosze o wiecej.
Dziękuję,pozdrawiam
Wtam! Mnie równiez zaciekawił ten problem , ponieważ borykam sie juz ba …12 lat i szukam wyjscia , może tu znajde pomoc.Pozdrawiam!
temat jak najbardziej trafiony, tymbardziej, że niestabilność samooceny jest i moim problemem, co niestety odbija się na moim życiu tym, że trudno mi "próbować", bo boje się że się nie uda. Odbija się na moich relacjach, bo boje się odrzucenia. Odbija się na moim własnym zaufaniu do siebie, trudno mi od siebie nie wymagać, nie oczekiwać, nie stawiać sobie warunków. Sedno problemu leży w tym, że w tych wszytskich sytacjach boję się potwierdzenia dla mojej niskiej wartości. I tu jest jej główny problem labilności. Będąc tego swiadomą uczę się dialogować z moją małą dziewczynką i przede wszystkim ufać mojemu rozpoznaniu siebie, bez przymusu zarabiania na potwierdzenie. Wciąż się tego uczę, z różnym skutkiem, ale wiem jedno już nie chcę ogladac na boki, bo wtedy wszytsko inne jest ważniejsze ode mnie, a to znowu nie nie pomaga mojej samoocenie
Dziekuje za artykuł
Dzięki em za Twój inspirujący komentarz! Widać, że pracujesz nad sobą. Możesz dokładniej napisac przykład jakiejś techniki, która stosujesz?
To, co pod koniec komentarza opisałaś, może stanowić taką ilustrację "błędnego koła samooceny". Tutaj podam taki przykład.:
(1) problem z samooceną – (2) ważne co inni chcą / powiedzą – (3) robisz coś dla innych, lub aby Cię lepiej ocenili – (4) coś idzie nie tak w Waszej relacji lub zdajesz sobie sprawę, że zrobiłaś coś wbrew sobie – (5) nasila się problem z samooceną … i tak w kółko. …
Serdecznie pozdrawiam, Tomasz
Nagranie super, uświadomiłam siebie przez nie cały mój bałagan życiowy ,który trwa od pewnego czasu… Ale co dalej? Jak mam to negatywne myslenie z siebie wyżucyć? Jak mam sie wyleczyć?
Pozdarwaiam Martyna
Mój były partner miał bardzo zanizoną samoocenę
i niestety z tego powodu doszło do zniszczenia naszego związku
Tak, to jest wielki problem, kiedy partnerzy różnią się swoją samooceną. A także, gdy dla osoby jednym ze źródłeł pww jest … partner. Źródło pww wypływac powinno z wewnątrz. Osoby bliskie, znaczące, sukcesy, sytuacje także zasilają pww, ale jednak to, co płynie od WEWNĄTRZ jest najważniejsze!
Jest taka "hipoteza szkody i kompensacji", która wyraźnie mówi o tym, że niska samoocena prowadzi ostatecznie do kryzysu w związku. A wysokie pww powiązane jest z satysfakcją ze związku. Partner z niską samooceną potrafi zatruć relację – podejrzliwość, wahania nastrojów, wprowadzanie nerwowej atmosfery.
Warto zatem pracować nad pww!
Gorzej, gdy partner nie chce…
Serdecznie pozdrawiam, Tomasz
Bardzo ciekawy filmik, do tyczył mojej osoby.Proszę o nastepną część filmu:)
Witam, interesuje mnie temat własnej samowartości, podoba mi się nagranie i chetnie poslucham nastepnego . Pozdrawiam
Bardzo interesujące, pokazuje jeden z czynników decydujących o jakości naszego zycia , oczekują ciągu dalszego. dziękuje.
Interesuje mnie wszystko, co dotyczy tematu poczucia własnej wartości, chętnie wykorzystuje Wasze propozycje w swojej pracy zawodowej . Łatwiej mi się czyta, to co Prezentujecie trudniej słucha – pewnie dlatego, że jestem wzrokowcem;-)
Czekam na dalej – pozdrawiam;-)
Dziękuję za nagranie, myślę, że to dobry sposób dotarcia do osób które mogą słuchać i jednocześnie czytać podany tekst. Jestem wzrokowcem i to do mnie trafiło.
Myślę, że ważny temat, który nigdy nie jest poruszany w szkole przez nauczycieli, bo gdyby tak było wielu skrytych, zawstydzonych i lękliwych uczniów stałoby się pewnych siebie i swojej wyjątkowej, niepowtarzalnej istoty.
Pozdrawiam Asia.
Asiu, podobnie myślę, że w szkole to powinni uczyć, ćwiczyć – pww, inteligencję emocjonalną, tolerancję, wpółpracę, podstawy inteligencji finansowej, wolontariat. A nauczycielowi raz w miesiącu zorganizować krótki kurs psychologiczny / pedagogiczny (i wyższe zarobki!)
Pozdrawiam, Tomasz
Bardzo mi się podobał filmik, aż się chce więcej, wiec czekam z niecierpliwością na dalszy ciąg nagrania, temat super, wierzę że pomoże wielu ludziom na odnalezieniu samego siebie a przede wszystkim na pokochaniu własnego ja, uwielbiam Wasze artykuły, a pani Joanna była kiedyś moją terapeutka i pomogła mi między innymi właśnie w uwierzenie w samą siebie, więc chwała Wam za to co robicie:) pozdrawiam Justyna
Dziękujemy Ci Justyno za dobre słowa!
Bardzo się cieszymy, że nasze artykuły Ci się podobają i że uważasz je za pomocne!
Cieszymy się, że jesteś z nami!
Samoocena jest bardzo ważna na każdym etapie życia. Zauważyłam, że objawia się różnie: np. chęcią pokazania innym na co nas stać, żeby udowodnić im (np. rodzicom) ile jesteśmy warci, albo niechęcią do szukania pracy jeśli ją straciliśmy – bo nie wierzymy, że może się udać (w zależności od wahań samooceny jest okres szukania pracy i okres stagnacji – "bo i tak nikt mnie nie będzie chciał"
Jest jeszcze błędne koło. Mamy niską samoocenę i dużo kompleksów. Nie szukamy aktywnie partnera, a nawet jeśli szukamy, to go nie przyciągamy. Boimy się spojrzeć, flirtować wzrokiem, zaprosić na randkę (znam też takich mężczyzn). Kompleksy niwelują naszą szansę na miłość a my tak bardzo jej pragniemy. Kompleksy też wpływają destrukcyjnie na związek. Myślę, że trzeba kochać siebie by móc być w związku.
Ale… zawsze są ale.
Kocham siebie, jestem w szczęśliwym związku. Ale nie zawsze potrafię rozmawiać z partnerem o tym co mnie boli… z powodu lęku przed odrzuceniem. Kilka razy w życiu zostałam odrzucona i teraz pomimo zazwyczaj dużej świadomości moich zalet, boję się. Boję się, że ktoś pozna moje najgorsze wady i uzna, że są beznadziejne. Oczywiście rzadko tak myślę, wtedy gdy jesteśmy pokłóceni i mamy ciche dni.
Najgorsze, że jestem po ponad dwuletniej terapii psycholicznej. Terapia dała mi bardzo dużo, zmieniła moje życie, jednak nie rozwiązała wszystkich problemów. Nadal muszę się z nimi zmagać, chociaż mam większą wiedzę jak i umiejętność dochodzenia "skąd to się bierze". Czasami żałuję, że nie mogę chodzić na terapię cały czas, wtedy mogłabym na bieżąco rozwiązywać swoje problemy i uczyć się siebie.
Aniu,
podzieliłaś się bardzo ciekawymi obserwacjami ze swojego życia!
Faktycznie jest tak, że gdzie nie spojrzymy – dosłownie w każdej dziedzinie życia! – możemy zauważyć negatywne efekty niskiej, niepewnej lub niestabilnej samooceny u osób, które taką mają.
Jedną z najszybszych metod uwalniania się od lęków to robienie tego, czego się boisz.
W większości przypadków od razu masz wtedy informację zwrotną ze świata, że Twoje lęki były wyolbrzymione, że nie warto było sie tak bać.
Dlatego: kochaj siebie jeszcze bardziej i podejmuj ryzyko otwartości.
Powiedz partnerowi, że boisz się odrzucenia i o tym, co Cię boli. Pozwól mu na to, by i on się swobodnie wypowiedział. Zamiast bardzo oddalających cichych dni rozmawiajcie ze sobą i cieszcie się większą bliskością – bo najczęściej takie rozmowy właśnie do tego prowadzą, a nie do odrzucenia!
Terapia nie rozwiązuje raz na zawsze wszystkich problemów. Po jej zakończeniu życie toczy się dalej i co jakiś czas mobilizuje nas do dalszej intensywnej pracy nad sobą
Dobrym sposobem jest spotykanie się z psychologiem po terapii „kontrolnie” co jakiś czas, na przykład raz na miesiąc albo raz kwartał, aby podtrzymać i wzmocnić pozytywne zmiany, i omawiać bieżące kwestie, które sprawiają trudności.
To chyba najważniejsza sfera w życiu, świadomość swojej wartości, swoja pozytywna samoocena, nie tylko akceptacja siebie, ale milość do siebie, szacunek swojej osoby takiej jaka jest. Wspomniałąś Joasiu, że róznica w PWW między partnerami może powodować problemy w związkach i właśnie z tym mam problem, czasami wydaje mi się, że tym, że ja mam wysokie PWW powoduję że mój partner czuje się gorszy, i chociaż jest pewny siebie, pozytywnie myśli o sobie, to jednak są sfery, są sytuacje, w których widze że jego samoocena jest niestabilna, jesli chodzi o wygląd i większość cech jest z siebie zadowolony, ale kompleksy dotyczące sytuacji zawodowej finansowej, rodzinnej powodują że potrafi mi wykrzyczec tak poprostu : "nie jestem Ciebie wart, jestem zerem" szukając mojego zaprzeczenia, i zapewniania że go kocham. Wczesniej myślałam, że to nerwy, chwiejne zachowania, teraz po dokładnym wysłuchaniu filmu kilka razy , zrozumiełam, że to niestabilne PWW, że można czuś się wartościowym w jednej dziedzinie, a w innej mieć kompleksy, że można być zadowolonym z siebie, ale niepotrzebnie porównując się z innymi doszukujemy się w sobie cech, które ujmują naszym wyobrażeniom wartościowego człowieka. Zastanawia mnie tylko i przeraża jednocześnie dlaczego ludzie tak bardzo skupiają się na tym co materialne, widzialne, wyglądzie, finansach i tam doszukują się kompleksów. Mężczyźni zamiast okazywać czułość frustrują się że mniej zarabiają niz koledzy, i widząc lepszy samochód, myślą: " pewnie on miałby Ci więcej do zaoferowania " a kobiety widząć łądną dziewczyne: " napewno z taką by mnie zdradził " . A jak porozmawiam bliżej z przyjaciólmi to najczęściej w kryzysowych chwilach brak jest ludziom zrozumienia, czułości, troski, zainteresowania ze strony partnerów a nie tej całej otoczki. Sama nieustanną pracą nad sobą poznaję siebie i podnoszę swoje PWW ale w takich momentach zgrzytów czasem myślę, że byłoby mi, Nam łatwiej gdybym jednak miała więcej kompleksów, czuła się słabsza, mam wrażenie że siłą swojej samoświadomości odpycham…
A-nowi!
Zdecydowanie to nie jest tak, że Twoje wysokie pww powoduje obniżenie samooceny u partnera – raczej jest bodźcem, który wyraźniej uświadamia mu to, co już w nim jest. Jego słabości czy „niedostatki”.
Zapewniam Cię, że byłoby Ci znacznie gorzej, gdybyś czuła się słabsza i zakompleksiona. Pozwalałabyś na znacznie więcej przykrych sytuacji i zachowań wobec siebie. Obniżyłaby się jakość Twojego życia!
Ktoś, kto źle się czuje z Twoją siłą, zwyczajnie ma problemy ze swoją własną słabością. I to jest jego obszar do pracy nad sobą! Gdyby Twoje wysokie pww zadziałało na kogoś odpychająco – zaakceptuj to. Wiedz jednocześnie, że przyciągniesz inne osoby, z równie wysokim pww, które będą się czuły świetnie w Twoim towarzystwie!
Faktycznie, wiele ludzi skupia się na tym, co powierzchowne i materialne.
I stąd też się biorą podstawy do wymienionych przez Ciebie lęków, kompleksów, porównywania się na niekorzyść – bo są kobiety, które „lecą” na facetów z kasą (i to jest jedno z ich najważniejszych kryteriów doboru partnera); są także mężczyźni, którzy zainteresowani są przede wszystkim fizycznym wyglądem kobiety.
Witam,
Uważam, że problem niestabilnego poczucia własnej wartości dotyka większość społeczeństwa, ciężko w dzisiejszych czasach znaleźć osobę, która faktycznie twardo będzie stąpać po ziemi z podniesioną głową. Zauważyłam niedawno, że mnóstwo moich znajomych często ulega zgubnemu nadinterpretowaniu i analizowaniu wypowiedzi innych dotyczących bezpośrednio swojej osoby (wyglądu, zachwania etc.). Myślę, że u niektórych ludzi można wyczuć pewną "nadczułość" na wszelkie czynniki zewnętrzne, które mogą przesyłać informacje zwrotne. To zjawisko powoduje, że ludzie słabi zamykają się w sobie, doprowadza to często do rozpadu relacji społecznościowych.
Weźmy prosty przykład. Dziecko w wieku przedszkolnym/wczesnoszkolnym wyróżniające się choćby jednym szczegółem od innych dzieci np. nosi okulary, ma rude włosy, ma nadwagę etc. jest gnębione już na progu prcesu socjalizacji. Od tego momentu zauważa swoje "niedoskonałości" i tonie w kompleksach, przez co podświadomie obniża poczucie własnej wartości. Możemy debatować na temat siły psychiki tego dziecka, czy ulegnie przesłankom o swej "beznadziejności", lecz nie oszukujmy się każdego człowieka wieczne nagabywanie może złamać (kolokwialnie mówiąc). Myślę, że od tego się zaczyna cały PROCES wmawiania sobie braku pozytywów lub właśnie zahwiania samooceny.
Jest tak naprawę milon sytuacji w których człowiek ulega "ciemnej stronie mocy". Najważniejsze, żeby nie wstydzić się wyciągnąć rękę po pomoc specjalisty w takich sytuacjach.
Cieszę się, że poruszacie Państwo tak ważny i powszechny problem społęczeństwa XXI wieku.
Pozdrawiam i czekam na więcej.
NG
Dziękujemy za Twoje cenne spostrzeżenia i przykłady!
Zgadzam się z tym, że problem niestabilnej samooceny dotyczy większości z nas!
Do nielicznych wyjątków należą osoby, które mają wysoką, stabilną i pewną samoocenę!
Na szczęście – można nad tym pracować!
Zapraszamy do kolejnych wideo!
Bardzo ciekawy temat. Czekam na ciag dalszy. Mam nadzieje ze pojawia sie porady jak zbudowac satabilne poczucie wlasnej wartosci.
Pozdrawiam
Pojawią się!
PS.
1. Przesłuchaj nagranie: Sprawdzone techniki podwyższania samooceny
2. Zapisz się na stronie http://www.poczuciewlasnejwartosci.pl
3. Zapoznaj się tam z ćwiczeniem uczącym bezwarunkowej miłości do siebie i wykonuj je za każdym razem, gdy czujesz się źle, gdy spada Twoja samoocena.
Powodzenia!
i dziekuje ze to nagranie! a przede wszytskim za sformulowanie "niestabilne pww", dokladnie to do mnie pasuje, gdyz sa dzíedziny w ktorych jestem bardzo pewna siebie oraz te gdzie kurcze sie jak mala dziewczynka .. i predzej czy pozniej zaczynam gryzc .., dokladnie tak jak piszecie – w roznych dziedzinach ale najbardziej dostaje sie partnerowi ..!! jednak jest jeszcze jedna rzecz czy pytanie na ktore wciaz nie znalazlam odpowiedzi … skoro pww bierze sie z milosci w dziecinstwie .. to jak mamy w doroslym zyciu napelnc te akumulatory … jesli nie miloscia????? rowniez kochanie siebie samego bierze sie stad ze bylo sie kochanym … , czy samo "wmawianie sobie" ze sie jest dobrym itd wystarczy..?? ja w atmo9sferze milosci czuje sie zupelnie inaczej, czuje ta pelnie i jestem zaspokojona, natomiast jesli tej atmosfery nie ma to zaczynam "glodowac" i wyraznie to czuje .., jak mozna napelnic te akumulatory..?? ( na poziomie uczuc, nie racjonalnym), poza tym jak sie ma milosc to ja sie rozsiewa w kolo dostaje jeszcze wiecej z powrotem … a jak jej nie ma to ja rowniez trudno dostac .. wiec jest to jakby podwojne "okaleczenie"…, pozdrawiam serdecznie i czekam na wiecej!
Moniko, też "głodowałam" po związku – pragnęłam miłości, a ona nie przychodziła. Pierwsza bardzo długa przerwa – kilkuletnia – pozwoliła mi poznać siebie, zmienić się na lepsze, popracować nad pww, pójść na terapię psychologiczną, rozpocząć pracę zawodową o jakiej wcześniej bym nawet nie myślałam, dojrzeć do związku. Stałam się osobą jaką bardziej chcę być. Jaką chcę być w związku – niezależną i pozwalającą na niezależność drugiej osobie. Wiem, że trudno dostrzec dobre strony w samotności, ale powiem z całą odpowiedzialnością, że jest ona potrzebna. Okrutna, ale potrzebna.
Ale ja siebie i on siebie. Myślę, że nie tylko miłość do innego człowieka pozwala emanować miłością, ale i miłość do samej siebie
od dawna prawię sobie komplementy, nie ma co liczyć na taką ich częstotliwość od innej osoby, nie oszukujmy się
Po drugim poważnym związku cierpiałam przeokrutnie. Wiedziałam, że straciłam miłość swojego życia. Tzn inaczej – mówiłam sobie: to nie jest miłość twojego życia skoro nie ma go przy tobie. Pww pomogło mi dojść do siebie i nawet kilka razy zauroczyłam się kimś innym.
On tęsknił za mną. Wrócił po dłuższym czasie – dwoch latach. Dojrzał do związku, zobowiąń i kompromisów (na które nie lubił chodzić) – i znów ta okrutna (na pewno dla mnie) samotność była bardzo potrzebna, bo zmieniła nas oboje.
Co ważne jednak. Oboje kochamy siebie. Tzn nie że ja jego a on mnie, to też
Moniko
Głód miłości, który w nas jest, nie może w trwały sposób zapełnić nikt inny – tylko my sami.
Jesli brakuje nam tej miłości do siebie – stajemy się studnią bez dna – ciągle czekamy na zapewnienia o tym, jak bardzo inni nas kochają, czekamy na okazywanie nam miłości, na komplementy – i nigdy nam dość.
Dopiero gdy pokochamy siebie – pojawia się głębokie uczucie pełni i spokoju.
Przestajemy domagać się miłości a zaczynamy sami nią obdarzać!
A co dajemy – wraca do nas pomnożone
Wtedy miłość zaczyna wypełniać wszystkie Twoje relacje, całe Twoje życie.
OSOBA PEŁNA MIŁOŚCI ŻYJE W ŚWIECIE MIŁOŚCI.
Czego serdecznie Ci życzę!
A Tobie, Aniu, gratuluję!
Dużo pracowałaś nad sobą, a teraz możesz dzielić sie swoimi cennymi doświadczeniami z innymi.
Pokazujesz, że praca nad sobą przynosi efekty, a także, że trudne doświadczenia też są nam potrzebne do wzrastania, dojrzewania.
Niech miłość w Tobie i w Twoim związku kwitnie nieustannie!
Pomocy! Myślałam, że mnie to nie dotyczy ale od pewnego czasu zmagam się z dużym problemem. Nie potrafię być szczęśliwa w związku, Jestem związana z mężczyzną od 4 lat jest to okres pełen rozstań, burz i kłótni. Prawie wszystkie opierały się na mojej wyimaginowanej zazdrości o wszystko np. o czas spędzany z innyymi ludźmi. Czuję wtedy, że jestem dla nie go mniej ważna chociaż wiem że tak nie jest , ale nie potrafię sobie tego przetłumaczyć. Zawszę byłam wesołą pełna radości osobą, teraz zaczynam popadać w stany długiego przygnębienia i smutku. Bardzo chciałabym poświęcać uwagę również sobie, ale w związku chcę odnaleźć wszystko. Cały dzień wszsytko analizuje np. czemu nie dzwoni? czy mnie kocha, mam ciągły lęk o to że mnie zostawi bo ile można wytrzymać z taką osobą jak ja która się tak o wszystko czepia. Ten problem bardzo żutuje na moje codzienne życie, nie mogę czerpać radości ze spędzanego czasu z innymi ludźmi bo ciągle myśle o nim, o tym co robi itd. Proszę o pomoc, nie wiem jak sobie z tym poradzić. Dodam że jestem osobą bardzo towarzyska, nie mam problemu kontaktu z ludźmi, mam dużo znajomych. Ale nie potrafię być szczęśliwa w związku ciągle się doszukuję problemów których nie ma. Dodam, że chodziłam z tym do psychologa ale te wizyty nie wiele dały, potrzebuję rad jak mam sobie z tym radzić, co robić? proszę o odpowiedź
Droga Ewo
Ważne podpowiedzi znajdziesz w artykule Jestem zazdrosna
Sytuacja w Twoim związku – według mnie – to wezwanie dla Ciebie do pracy nad sobą.
Przede wszystkim do tego, by sama siebie pokochać, by sama dla siebie stać się ważną osobą.
Polecam nasz warsztat o budowaniu PWW!
Związek to nie recepta na każdą bolączkę.
Związek wcale nie zaspokaja wszystkich naszych potrzeb – zaspokaja wiele, ale nie wszystkie.
Ty masz za duże oczekiwania i zamiast cieszyć się tym, co masz, czepiasz się, wszczynasz kłótnie, domagasz się wciąż więcej i więcej.
Uważaj, bo to nie są zachowania, które sprzyjają harmonii i trwałości Twojego związku!
Witam,mam taki problem jestem z dziewczyną 1,5 roku w związku i nie potrafie poradzic sobie z lekiem przed seksem a mianowicie jest tak że jak planujemy z dziewczyną się kochac to ja strasznie mysle o tym i nawet tuż przed tym sie trzęse i poce a puzniej mi to nie wychodzi i jest rozczarowanie z mojej strony i wkrecam sobie że sie nie nadaje i że powinienem sie rozstać z dziewczyna bo nie potrafie jej dać seksu.Innym moim problemem to to że jak mam gdzieś iść w gośći to tak sie nakrecam że jak ja podniose szklanke z herbatą że pewnie bedzie mi się ręka trzęsła i tak puzniej sie dzieje.Wiem że jeżeli bede brał jakies psychotropy to mnie zamulą osłabią moje sprawy intymne.Prosze pomóżcie mi jak mam rozwiązac te problemy bo to dzieje się już pare ładnych lat a ja nie moge się cieszyć życiem.
Krzysiu,
Na Twoim przykładzie widać, jak niska czy niepewna samoocena odbija sie na różnych ważnych sferach życia – np. seksualnej czy towarzyskiej.
To ważne, żebyś pracował nad sobą pod kierunkiem specjalisty (seksuolog, psychoterapeuta).
Zaburzenia lękowe same nie mijają, a raczej, pozostawione same sobie, mają tendencję do nasilania się.
Nie zawsze jest konieczne zażywanie leków, ale praca nad sposobem myślenia jest niezbędna!
Pani Joano,
czy możliwe jest aby to co myślę o sobie , to jak siebie traktuje i jak niską samooocene posiadam wpływało na to jak postrzegam swój związek??? Wiecznie doszukuje się w mojej relacji czegoś " nie tak", bardzo analizuję i dochodzę do kuriozalnych wniosków ktore doprowadzają mnie nawet do myśli że może wcale nie kocham swojego chłopaka , że u innych par wszystko jest w porządku, bardzo się zawsze bałam że zostane sama że nie jestem warta swojego partnera że ona zasługuje na kogoś lepszego a ja takimi myślami go krzywdzę najzwyczajniej w świecie…. Proszę o pomocną dla mnie odpowiedz czy wszystko to wypływać może właśnie z mojej niestabilnej oceny i niskiego poczucia własnej wartości? Przeczytsałąm wszystkie komentarze powyżej, obejrzałam wszystkie materiały które pojawiły się odnośnie poczucia własnej wartości i dotarło do mnie że problemem nie jest mój związek że problem tkwi we mnie…Dodam że chce być z moim parnterem , jestem z nim bardzo szczęśliwa ale kiedy nieustannie myślę że może jednak tak nie jest i doszukuje sie w sobie zła zaczynam być przygnębiona i uchodzi ze mnie cała chęc do życia….
Meg,
Joanna napisze odpowiedź, a tymczasem zobacz fragmencik naszego warsztatu Poczucie Własnej Wartości:
Poczucie własnej wartości a satysfakcja ze związku miłosnego
Pozdrawiam serdecznie,
Tomasz
Obejrzałam fragment warsztatu i potwierdza on moje przypuszczenia. Proszę jeżeli jest to możliwe o odpowiedz czy te moje natrętne myśli odnośnie postrzegania związku biorą się własnie z niskiej samooceny? Dodam że miałam trudne dzieciństwo, mam bardzo slaby kontakt z ojcem, pochodze z rodziny gdzie alkohol był i jest jej dominującym problemem…. Przeczytalam juz kiedys artykul u panstwa o tytule "czy ja go kocham" i czytajac go mialam wrazenie ze opisuje wszystkie moje problemy ….
Meg
to jak postrzegasz i jak czujesz się w swoim związku w dużym stopniu zależy od Twojej samooceny.
Ale wpływ na to mają także wszystkie Twoje doświadczenia (m.in. te, które wymieniłaś), poziom wiedzy, jaki masz na temat związków, czy sposób w jaki myślisz o świecie.
Jeśli generalnie masz skłonność do pesymistycznego myślenia, doszukiwania się negatywów, do krytycyzmu – także Twój związek będzie tak przez Ciebie postrzegany.
Niskie poczucie własnej wartości i pesymizm zazwyczaj idą w parze. Zarówno jedno jak i drugie nie czynią z nas dobrych partnerów, dlatego warto nad nimi pracować!
"Może Ci się wydawać, że już idzie dobrze a tu trach! I jakieś zdarzenie powoduje, że sprawy w ważnej dla Ciebie dziedzinie wracają do punktu wyjścia albo toczą się jeszcze gorzej" – znam to bardzo dobrze.
Marku
poza budowaniem stabilnej samooceny mogłoby Ci pomóc przeanalizowanie wszystkich Twoich myśli na temat tych ważnych dla Ciebie dziedzin.
Jeśli wątpisz w swój sukces, w swoje trwałe szczęście, spodziewasz się, że skoro jest dobrze, to pewnie zaraz coś się zepsuje – nie służy Ci to!
Myśl jest twórcza. Lękliwe myśli przyciągają do Ciebie to, czego się boisz.
Pielęgnuj jak najlepsze myśli o wszystkich ważnych dla Ciebie sprawach!
Witam,bardzo serdecznie dzisiaj odkryłam Was i jestem bardzo zadowolona,temat niskiej samooceny bardzo mnie interesuje,czekam na dalszy ciąg.Jestem w zwiąku z mężczyzną,którmu cały czas muszę wszystko zapewniać i decydować o wszystkim.Ja w tym związku się duszę i jest mi coraz trudniej.On nie potrafi o niczym decydować,brak pieniędzy to ja muszę pozyczać i kombinować.Kim ja jestem kobietą czy facetem w spódnicy???
Gruszko!
Cieszymy się, że jesteś z nami!
Dla swojego partnera chyba najbardziej jesteś… matką.
Jeśli będziesz się tak starać za dwoje to nie będzie sprzyjało jego dojrzewaniu.
Taki układ męczy Ciebie a jego utwierdza w bierności.
Witam, Mam pewien problem od dawna, i nie wiem czy jest on powiązany z niskim poczuciem wartosci czy zakorzenionymi wartosciami religijnymi. I im bardziej staram się rozwijać w jednym i drugim, tym więcej czuję smutku ze cos przepada na zawsze, Bo nie umie pogodzić tego co mnie spotkało z zyciu z tym co nakazuja przykazania Boga.
Aktualnie jestem w separacji nieformalnej z męzem od 2 lat. Doszło do bardzo wielkiego kryzysu w naszym związku. Nie było na koniec nic, ani miłosci , ani intymnosci, ani czułosci, a za to pojawiła się przemoc psychiczna ze strony męza i trochę zaczynała pojawiać sie fizyczna, naduzywanie alkocholu.
Od paru lat czytam ksiązki psychologiczne, i Pismo Swięte. W tym czasie uswiadomiłam sobie jak niedojrzale podeszłam do wyboru partnera na męza. Zwykłe powierzchowne zauroczenie było podstawą zawacia małzeństwa.
2 lata temu na mojej drodze stanął mężczyzna, i wtedy wszystko się zmieniło, pierwszy raz w zyciu poznałam smak prawdziwej bezwarunkowej miłosci. Zmieniło to moje podejscie do wszystkiego co robiłam do tej pory z przymusu czy obowiązku. Pierwszy raz pokochałam kogoś tak naprawdę. Sercem czuję ze to miłość która się dwa razy nie zdarza, oparta na porozumieniu dusz, dojrzała. A człowiek którego pokochałam to bogaty duchowo, dojrzały, wrazliwy, czuły, i silny psychicznie.
Ale musiałam to zawiesić, ze względu na poczucie winy ze cudzołożę. Serce mówi co innego, sumienie co innego, a rozum jest po srodku i nie potrafi wybrać
Jest mi teraz bardzo cięzko zmusic się do budowania i naprawiania mojego małzeństwa, nie potrafię wydobyć nawet odrobiny nadzieji na miłość której nigdy nie było, i wskrzeszac ją na terapiach małzenskich. A według religii miłość to nie uczucia, to zobowiązanie. Zło jest zawsze romantyczne, opakowane tak pięknie ze nas kusi, a dobro jest zwyczajne….czasem trudne..
Usłyszałam kiedys od przyjaciela, że Miłość …to niezobowiązanie, ale to sposób traktowania drugiej osoby, ludzi, siebie… myślę, że z szacunku do siebie, i do osoby męża z którym byłabyś nie dla uczucia, a dla obowiązku, lepiej iść za głosem wnętrza, serca, intuicjii, podświadomości… nie można wybiórczo interpretować pojedynczych przykazań. Wg mnie Bóg głosił ogólne przekonanie, by nie krzywdzić bliskich ale ich miłować i szanować. Cudzołożenie mogłoby być wtedy, gdy utzrymujesz związek " stwarzasz pozory szczesliwej rodziny " a zyjesz czyms innym, sypiasz jednoczesnie z dwoma… nie wiem, ale jesli trwa separacja, nie tworzycie związku, rodziny i jest to w "zawieszeniu, a Ciebie spotyka coś dzięki czemu czujesz się szczęśliwa, to wg mnie NIE GRZESZYSZ
)) ale to tylko moje zdanie
pozdrawiam cieplutko
Dziekuję za tak fajną odpowiedz
Jak ja bym chciała tak myśleć i mieć tą nadzieję ze za jakiś czas nie będą do mnie powracały te wszystkie wątpliwości, wyrzuty sumienia…. Mi ktoś z pewnej poradni katolickiej powiedział, zebym nie zbłądziła, bo teraz taką miłość na mojej drodze być może stawia szatan, i w pięknej oprawie podsuwa, zeby skusić do złego. CZyli ze w tej miłości jest ukryte zło, które powoduje ze jestem zagubiona (ze to tak jak choroba duszy a nie miłość)
Doroto,
zgadzam się ze wszystkim co napisała A-nowi.
Zawsze jest mi smutno, gdy ludzie rezygnują z miłości, ze szczęścia, w imię jakichś ciążących im zobowiązań, zasad, które im nie służą, a tylko ograniczają i przytłaczają…
W dodatku wyjątkowo mnie wyprowadza z równowagi, kiedy ludzie są straszeni przez innych,
a szczególnie przez autorytety - gniewem Boga albo szatanem. Kiedy wzbudza się w nich poczucie winy, wątpliwości i lęki – twierdząc, że to, co DOBREGO czują i robią, tak naprawdę jest złe.
Aż mi sie płakać chce – czemu ludzie to robią sobie nawzajem, po co tak się straszą, KRZYWDZĄ!?
Zamiast wspierać, dodawać otuchy i siły, zachęcać do odważnego sięgania po szczęście?!
Doroto, proszę, przemyśl to, czym się kierujesz, w co wierzysz!
A jeśli największym grzechem, jaki możesz popełnić, jest zmarnowanie swojego życia -
a tym jest życie bez miłości?!
Czy naprawdę wierzysz, że pełen miłości Bóg chce Twojego cierpienia?!
Możesz wierzyć w Boga, który Cię do czegoś przymusza, ogranicza i karze.
Wtedy Twoje wybory zdławi lęk.
Możesz też wierzyć w Boga, który daje Ci wolność, bo Ciebie bezwarunkowo kocha.
Darem prawdziwej miłości jest zawsze pełna wolność!
Ty też możesz, z miłości do siebie, dać sobie wolność i postapić w zgodzie ze sobą, ze swoimi uczuciami – bo to one są Twoją prawdą.
Kieruj się miłością! Wybieraj miłość! Wtedy Twoje życie będzie szczęśliwe!
Czego Ci życzę z całego serca!!!
A wg mnie nie ma zła… Jest samo dobro, a cała sztuka by je dostrzec, znaleźć… To tylko i wyłacznie Twoja decyzja czy będziesz zyła wg norm wybranej przez Ciebie wiary, czy stworzysz swoje własne , które Ci służą… Nikt Ci tego przecież nie narzuca
witam serdecznie,
artykuł jest świetny, dopiero dziś trafiłam na tą stronę i cieszę się z tego…od wielu lat cierpię na depresję, byłam w toksycznych związkach, miałam nieudane dzieciństwo, od jakiegoś czasu chodzę na terapię, ale przede mną długa droga…Tematy tu poruszane dotyczą mnie w 100%..myślę,że uświadomienie sobie pewnych rzeczy dzięki tym artykułom pomoże mi w pracy nad sobą i zrozumieniu siebie..może wreszcie kiedyś znajdę kochającego partnera i lepszą pracę i uwierzę w siebie, pozdrawiam
Witamy Cię serdecznie, NewLife!
Masz świetny, optymistyczny nick, i w tym co napisałaś, też jest dużo nadziei!
Oczywiście, że to czego pragniesz, do czego dążysz, jest możliwe!
Wystarczy "tylko" nad sobą popracować – a Ty już to robisz!
Więc spodziewaj się jak najlepszych efektów!
Powodzenia!
serdecznie dziękuję za tak miłą odpowiedź; dodawanie otuchy, to jest to,czego mi potrzeba:)) wiem,że nadejdą gorsze dni, bo walka z depresją nie jest łatwa, ale dziś już inaczej na to patrzę:) czuję się silniejsza i z pewnoscią często będę tutaj zaglądać:) miło,że w naszym kraju jest coraz więcej kompetentych osób do pomocy ludziom:) dziękuję:)
Jestem dopiero na początku drogi, na terapii dopiero zaczynam zauważać jakie mechanizmy obronne stosuję aby nie cierpieć w przypadku odrzucenia, najbardziej boję się samotności, że nikt mnie nie pokocha, odrzucenia…jestem bardzo krytyczna w stosunku do siebie, mam tendencję do karania się w rózny sposób, stąd niepewność, labilność oceny własnej osoby przechodząca często do bardzo niskiego poczucia własnej wartości…wchodziłam często w bardzo destrukcyjne związki, bo bałam się,że nikt inny nie zechce ze mną być….dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę i podjęłam leczenie depresji oraz próby rozwiązania sytuacji u psycholog….kwestia jest taka,że podczas wizyt opowiadam o sobie a psycholog zwraca mi uwagę ,co robię nie tak….jednak brakuje mi wskazówek jak mam podnieść swoją ocenę siebie, jak się wmacniać pozytywnie, jak walczyć, zaczęłam czytać Państwa artykuły, ale boję się ,że gdy nadejdzie załamanie wrócę do poprzednich schematów zachowań…tzn uciekanie w samotność przy jakimś niepowodzeniu, izolowanie się od otoczenia i zaraz do tego dochodzą myśli samobójcze….przez wiele lat izolowałam się tak bardzo,że nie mam ani jednej koleżanki czy przyjaciółki i tylko jednego kolegę….jednak niezbyt często mogę na niego liczyć, z jednej strony nie chcę być sama i kiedy jest mi lepiej, tzn mam nadzieję na poprawę i lepsze dni, bez depresyjnych myśli- wtedy próbuję kogoś poznać…z tym,że nie jest to łatwe…kiedy ktoś zachowuje się nie tak, jak ja tego oczekuję, natychmiast zrywam z nim kontakt, odbieram to jako odrzucenie…czy mogę poprosić o jakąś radę jak z tym walczyć?? będę niezmiernie wdzięczna
NewLife
Możesz np. robić takie eksperymenty: w sytuacji, gdy ktoś zachowuje się inaczej niż Ty byś tego chciała, zamiast się wycofać i zrywać kontakt, po prostu powiedz tej osobie otwarcie swoich odczuciach – jak Ty odbierasz jej zachowanie. I zapytaj, czy tak faktycznie jest.
Pozwól jej się potem wypowiedzieć, wysłuchaj bardzo uważnie, tego co Ci mówi – i wyciągnij z tego wnioski!
Jeśli zdobędziesz się na odwagę mówienia o sobie – z dużym prawdopodobieństwem wkrótce stwierdzisz, że to, co odbierasz jako odrzucenie, wcale nim nie jest!
Ludzie zazwyczaj zachowują się w sposób typowy dla siebie – ucz się to akceptować, ucz sie dawać ludziom wolność. Nie bierz tego, co robią tak osobiście, do siebie.
PS.
A jesli chodzi o podniesienie samooceny – gorąco polecam Ci nasz warsztat "Strategia budowania poczucia własnej wartości". Zajrzyj na stronę http://www.poczuciewlasnejwartosci.pl
Pani Joanno bardzo dziękuję za odpowiedź na mój wpis.Zgadzam się z Panią całkowicie Ja czasami mówię swojemu partnerowi, że jest moim trzecim dzieckiem.Próbowałam z nim rozmawiać,że taki układ mnie męczy i nie daję już rady potrzebuję od niego komunikacji wzajemnej.Kocham swojego partnera ale nie czuję się przy nim kobitą.Co mam robić?
P.s.codziło mi o komunkiację wspierającą.
Gruszko,
polecam Wam wspólne udanie się do specjalisty.
Jeśli partner nie będzie chciał – idź sama.
Warto na spokojnie, z pomocą osoby kompetentnej i życzliwej, zastanowić się nad wszelkimi możliwymi sposobami rozwiązania tego problemu. Wtedy będzie można dokonać wyboru opcji najbardziej Ci/Wam odpowiadającej.
Serdecznie dziękuję za odpowiedź. Wiem,mam duży kłopot z tym,że wszystko odbieram jako krytykę swojej osoby i biorę do siebie , nawet kiedy ktoś mówi mi coś po to,żeby pomóc….Nie wiem czy zdobędę się na odwagę mówienia o swoich uczuciach, jest to dla mnie bardzo trudne…boję się,że zostanę źle oceniona, niezrozumiana, śmieszna…będę próbować:)
Wszystko jest trudne zanim stanie się łatwe
Dzięki ćwiczeniom, praktyce - nabierzesz wprawy w otwartym mówieniu o sobie.
W takich rozmowach może Ci pomóc rodzaj wstępu, np: "Nie wiem, czy dobrze odbieram Twoje zachowanie, dlatego chciałabym powiedzieć Ci o moich uczuciach i dowiedzieć się, jak Ty faktycznie do tego podchodzisz."
Powodzenia, NewLife!