Pragnienie miłości i szczęścia – czy to coś złego?

W poprzednich artykułach pisaliśmy o tym, że uzależnienie związane jest z kurczowym trzymaniem się swoich pragnień. Być może odnieśliście wrażenie, że w takim razie w pragnieniu czegokolwiek – miłości, pieniędzy, osiągnięć – jest coś złego, niewłaściwego, co sprowadza nas „na manowce”, czyni z nas automatycznie osoby uzależnione. Daleka jestem od takiego poglądu na sprawę!

Złe – bo odległe Bogu
Teologowie czy inni duchowo zorientowani ludzie, często postrzegają pragnienia ludzkie jako złe, ponieważ sprawiają one że oddajemy się „niskim” przyjemnościom, gubimy się w gonitwie za nietrwałym, ulotnym szczęściem, jakie one przynoszą. Nie podążamy wtedy drogą ku stałemu, prawdziwemu szczęściu, które, według „guru”, odnaleźć można jedynie w jedności z Bogiem.

Dobre – bo bliskie Bogu
Są również tacy mędrcy, którzy widzą w pragnieniach silny czynnik aktywizujący nas do podejmowania różnych życiowych działań, pomagający w dokonaniu wszelkiego postępu. Niektórzy twierdzą, że skoro Bóg nam zesłał pragnienia, to i Bóg pomoże nam je zaspokoić – nie ma takiej rzeczy, która byłaby nam „odmówiona”, jeśli szczerze jej pragniemy i ufamy, że Bóg nas tym niezawodnie obdarzy.

Naturalne ludzkie pragnienia
Obserwując rasę ludzką można określić wspólne dla nas pragnienia. Każdy chce być szczęśliwy, kochać i być kochanym, żyć spokojnie i bezpiecznie. Pragniemy cieszyć się dobrym zdrowiem i dostatkiem, być wolnym i żyć zgodnie z własnymi wartościami. Nie sądzę, aby w tych pragnieniach było coś „złego”, wręcz przeciwnie, według mnie świadczą one o naszej dobrej naturze, stworzonej do odczuwania i przeżywania tych wspaniałych stanów, do których się odnoszą!

Relatywizm
Czy coś jest złe czy dobre – nigdy nie jest obiektywnym, niezmiennym faktem. To kwestia indywidualnej oceny każdego człowieka (lub całego społeczeństwa), perspektywy, z jaką patrzy na daną sytuację. Ta sama cecha, zdarzenie czy stan może nieść zarówno pozytywne jak i negatywne skutki. Nawet w sytuacjach, które większość ludzi definitywnie nazwałaby „złymi” (wypadki, choroby i trwałe kalectwa, zdrady, rozstania, wojny, śmierć) można odnaleźć to, co dzięki nim zrozumieliśmy, jak się rozwinęliśmy, o ile wzbogaciła się nasza mądrość życiowa, wzrosła zdolność do kochania siebie i innych… – a taki wzrost świadomości i miłości z pewnością można postrzegać jako coś „dobrego”.

Korzyści z postawy akceptującej
Można więc spróbować niczego z góry nie osądzać jako jednoznacznie „złe”, ponieważ taka ocena wywołuje w nas lęk i reakcje obronne – zwykle chcemy obronić się przed tym lub zaatakować to, co uznajemy za swojego „wroga”.
Kiedy uczymy się akceptować to, co się dzieje w naszym życiu, staramy się zobaczyć doskonałość w tym, co doświadczamy, i w tym, jacy jesteśmy – coraz więcej korzyści umiemy wydobywać z tych doświadczeń, odczuwamy też przy tym coraz więcej wewnętrznego spokoju, radości i miłości.


Doskonałe pragnienia
Podobnie jest z wszelkimi naszymi pragnieniami. Zamiast je piętnować, wyrzekać się ich lub z nimi walczyć (co może sugerować wiedza, iż często stają się naszymi uzależnieniami, i w związku z tym wywołują w nas poczucie dyskomfortu) warto zobaczyć w nich dobro, doskonałość, spojrzeć na nie przez pryzmat korzyści, jakie ze sobą niosą.

Joanna

By | 2009-06-12T23:05:00+00:00 12.06.2009|Categories: rozwój osobisty|0 komentarzy

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz