Zmiana wymaga czasu

Chcę się z Tobą podzielić refleksjami o zmianach zachodzących w moim życiu na przestrzeni lat. To tylko parę przykładów, ale mam nadzieję, że coś ważnego zobrazują i zainspirują Cię do upragnionej zmiany.

 

Joanna wśród drzew

Moją pierwszą odpowiedzią na własną słabość czy niedoskonałość jest okazanie sobie miłości. W reakcji na problemy czy słabości innych ludzi, jest automatycznie akceptacja, współczucie i zrozumienie.

 

Zmiany dotyczące wyboru kosmetyków

Wczoraj po wieczornej kąpieli, gdy smarowałam się balsamem, przyszło mi do głowy, że wiele lat temu używałam różnych kosmetyków, na zasadzie ich wypróbowywania – co mi wpadło w ręce. Potem przyszła długoletnia faza na czytanie składu kosmetyków, i kupowania tylko takich, w których nie ma parabenów i innej szkodliwej chemii. Teraz jestem na etapie wykańczania tego rodzaju kosmetyków, aby już ich nigdy więcej nie kupować, albo tylko te absolutnie niezbędne. I wszystkie te kremy, olejki, balsamy chcę – i już to robię – zastąpić naturalnymi olejami – kokosowym, lnianym, oliwą z oliwek. Zgodnie z zasadą, która do mnie przemówiła, by nakładać na skórę i włosy tylko to, co mogę też zjeść. Nie chcę używać już past do zębów ze szkodliwym fluorem, ostatnio zakupiliśmy kilka różnych past bez tego nagminnie stosowanego (a paskudnego w działaniu!) dodatku. Ale w przyszłości chciałabym robić sama domową pastę do zębów, tylko z naturalnych substancji.

To było jedno spostrzeżenie, ale zaraz przyszły następne, na zasadzie analogii:

Zmiany dotyczące wyboru pożywienia

Kiedyś jadłam wszystko, każdy rodzaj dostępnych produktów spożywczych. Uwielbiałam parówki, kurze udka i wątróbkę. W wieku 17 lat postanowiłam, że przestanę jeść mięso, i przez kolejne lata zdarzało mi się to niezmiernie rzadko, raz na kilka lat „skusiłam się” na kiełbaskę z rożna, miałam też czas pozwalania sobie na ryby, ale to też nieczęsto. Ponad rok temu postanowiłam, że i z tym kończę, bo chcę aby moje pożywienie było wolne od cierpienia. Wprowadziłam to w życie i dobrze mi z tym. Kiedy oglądałam ostatnio u Mamy jakiś program kulinarny, zdziwiło mnie to, jak bardzo był skoncentrowany na mięsie, różnych jego rodzajach i jak ludzie kosztujący te potrawy zachwycali się nimi, podczas gdy ja nie wyobrażałam sobie, że mogłabym to wziąć do ust. Mogłam wtedy wyraźnie poczuć, jak bardzo to już nie jest „moje”, by spożywać ten rodzaj pożywienia. A teraz zauważam, że stopniowo i naturalnie odchodzimy z Tomkiem od pozostałych produktów pochodzenia zwierzęcego – od dawna już nie pijemy mleka, jemy coraz mniej serków i jaj. Razem czujemy, że nadchodzi czas na weganizm w naszym życiu :)

 

Zmiany dotyczące podejścia do porządków

Kiedy ścierałam pochlapane po mojej wieczornej toalecie lustro, pomyślałam, że kiedyś nie zwracałam uwagi na wiele rzeczy, jeśli chodzi o porządek – byłam na luzie :). Ponad 16 lat temu zamieszkałam z Tomkiem, który miał zgoła inne podejście i wymagał ode mnie bycia bardziej porządną. Bywało ciężko, dużo tarć nam się zdarzało w tym temacie – to chyba obszar, w którym musieliśmy się najbardziej docierać. I co zauważałam ścierając to lustro – że kiedyś robiłam to dla Tomka, żeby nie narzekał, żeby czuł się w łazience dobrze i był zadowolony. A teraz robię to już dla siebie, bo i ja nie chcę, aby lustro było pochlapane… Co ciekawe, zmiany w ciągu tych lat zaszły nie tylko we mnie, ale i w Tomku – gdy ja stałam się przy nim bardziej dbająca o porządek, on z kolei stał się w mniejszym stopniu pedantyczny, trochę przy mnie wyluzował – uff :)

 

Od osądu do bezwarunkowej akceptacji

I jeszcze jeden przykład: wiele lat temu o wiele łatwiej przychodziło mi osądzanie siebie i innych, zdarzały mi się niemiłe słowa krytyki skierowane pod swoim i cudzym adresem. Potem już wiedziałam, że to nie jest dobre, i starałam się nie osądzać, podchodzić z akceptacją do ludzkich słabości. Wyrażać krytykę w takiej formie, by komuś nie zrobiło się przykro. Teraz już się nie muszę starać. Moją pierwszą odpowiedzią na własną słabość czy niedoskonałość jest okazanie sobie miłości. W reakcji na problemy czy słabości innych ludzi, jest automatycznie akceptacja, współczucie i zrozumienie, osąd nie leży już w mojej naturze, pozbyłam się go, mam nadzieję już na zawsze!

Można by tak kontynuować:

Związki

Kiedyś dziedzina związków to była moja pięta achillesowa, miałam dużo negatywnych myśli w tym obszarze, uważałam, że miłość jest strasznie skomplikowana i nie wiedziałam „o co w tym wszystkim chodzi”. Teraz po latach doświadczeń i nauki uważam, że to jedna z moich najsilniejszych stron, na której się bardzo dobrze znam i czuję, że mogę nieść pomoc innym w tym zakresie.

Słodycze

Przez wiele lat w moim życiu zajadałam się słodyczami, i to naprawdę w dużej ilości. Teraz po długim czasie trenowania się w wybieraniu lepszych, zdrowszych opcji, już nie ciągnie mnie do słodkości i są w moim menu czymś bardzo rzadkim.

Medytacja

Gdy byłam młodsza nie chciało mi się medytować, po prostu tego nie czułam, męczyło mnie to i było w jakiś sposób obce. Choć wiedziałam, że naprawdę warto coś takiego robić – wtedy to najwyraźniej nie był jeszcze odpowiedni czas. A teraz? Ciągnie mnie do tego, staram się praktykować regularnie i uważam to za najważniejszy czas w ciągu dnia!

 

Są rzeczy, które trudno mi zmienić

Ale są też takie moje zachowania, których nie uważam za dobre, zdrowe, korzystne, a bardzo trudno mi się z nimi rozstać, zmienić je, przestać to robić. I tak trwają ze mną, prawie całe życie, np.:
Uwielbiam dobrze zjeść – co oznacza nie tylko smacznie i zdrowo, ale też dużo – naprawdę DUŻO. Wiele osób się dziwi jak te ilości jedzenia się we mnie mieszczą. Ja wiem, że to nie jest dobrze jeść dużo na raz, rozpychać sobie żołądek – ale tak mi często trudno przestać jeść, kiedy coś mi bardzo smakuje, chciałabym ten smak czuć wciąż i wciąż – przedłużać go ile się da :) Są okresy, kiedy nad tym łakomstwem panuję, ale to nie jest sprawa załatwiona – wystarczy odpowiednio smaczny bodziec i znowu mogę jeść aż do granic możliwości.

Robię rzeczy na ostatnią chwilę – to szczególnie w sprawach naukowych (a jako psycholog jestem „skazana” na naukę przez całe życie – ciągle jakieś szkolenia będą mi towarzyszyły). Jak mam coś napisać, to przeciągam zabranie się do tego, aż terminy naglą, a potem często siedzę po nocach by się wyrobić. Niezdrowe! Do tego niepotrzebny stres. A jakże mi to trudno zmienić!

Nie mogę przejść obojętnie obok czegoś co mi wyskakuje na twarzy (niestety całkiem często) – i zamiast poczekać na wizytę u kosmetyczki, dokonuję „porządków” sama, co czasem jest ok, ale bywa że kończy się jakąś masakrą :) Nie jest to dla mnie dobre, ale większych zmian przez lata nie udało mi się tu wprowadzić, chcę się powyciskać, to to robię i już.

 

Wybór należy do mnie

Co będzie dalej w tych obszarach „trudnozmienialnych” zależy wyłącznie ode mnie. Od tego, jakie zachowania wybiorę następnym razem. Także od tego, jakie myśli wybiorę następnym razem, co ma kolosalne znaczenie – czy nastawię się tak, że mogę się zmienić i że warto się starać podążać w tą stronę, czy sobie odpuszczę, uznając, że zmiana jest niemożliwa albo zbyt trudna? To ja sama – nikt tego za mnie nie zrobi! – muszę się zastanowić, czy naprawdę chcę tak dalej funkcjonować czy też, z miłością do siebie, zechcę potrenować nowe sposoby działania i myślenia – takie, które uważam za bardziej zdrowe, korzystne dla mnie?

 

Jakie wnioski z tych wszystkich przykładów?

Ano po pierwsze taki, że każda zmiana zajmuje czas – wymaga czasu! – i to często bardzo długiego. Te zmiany, które opisałam tu w skrócie, zajęły mi lata!!!
Dobrze jest o tym pamiętać, kiedy wymagamy szybkich zmian od siebie lub od innych ludzi.
Może lepiej od razu założyć, że zmiana to proces, który nie dzieje się nagle, hop – siup, ale że są to najczęściej powolne zmiany w świadomości i w zachowaniach.  Warto to zaakceptować.
I lepiej nic na siłę. Presja najczęściej przynosi efekty przeciwne do zamierzonych – nadmierne wymagania i (samo)krytyka zwykle bardziej zniechęcają niż zachęcają do podejmowania starań. Małe kroczki w zgodzie ze sobą, chwaląc się za każde, najdrobniejsze postępy, chwaląc też innych za najdrobniejsze postępy – to uważam za najlepszą technikę prowadzącą do wielkich pozytywnych zmian :)

Po drugie, nasze wybory świadczą o nas, określają nas. Nie są ani dobre ani złe, gorsze czy lepsze od wyborów innych ludzi, po prostu pokazują, jakimi osobami jesteśmy teraz, co jest dla nas ważne i wartościowe – na danym etapie życia. A zmiany, które będą zachodzić, będą zgodne z tym, jakimi osobami zechcemy się stać w przyszłości, jakie życie pragniemy prowadzić. Ważne jednak zawsze, aby to były nasze wybory, naprawdę zgodne z naszymi potrzebami, uczuciami, marzeniami, a nie narzucone przez inne, choćby najbardziej drogie nam osoby. To jest Twoje dzieło i Twoja odpowiedzialność, co zrobisz ze sobą i ze swoim życiem. Niech nie paraliżuje Cię obawa przed tym, co inni powiedzą lub pomyślą na Twój temat, po prostu rób swoje. Ale też nie osądzaj i nie staraj się zmieniać innych.  Niech lepiej każdy zajmie się belką w swoim oku :)

I tu propozycja zadania dla Ciebie:

Zastanów się nad zmianami w swoim życiu

Zastanów się nad zmianami w swoim życiu – nie tymi z ostatnich tygodni czy miesięcy (choć one też mogą być ważne) ale tymi, które dokonują się na przestrzeni lat, na przestrzeni całego życia:

a) Jakie zmiany zauważasz w ważnych dla siebie obszarach? – np. w sprawach dotyczących relacji z ludźmi, nauki i pracy, finansów, dbania o swoje ciało i zdrowie? Skup się głównie na zmianach, które dokonały się w Tobie – w Twoim podejściu, w Twoim myśleniu o czymś, w Twoim działaniu, w Twoich wyborach.

b) Czy te zmiany budzą Twoje zadowolenie – zauważasz progres? Czy to są dziedziny, które „ogarniasz” i możesz być z siebie dumny, że jesteś na tym etapie? Na przykład poprawił się Twój sposób komunikacji z ludźmi, co bardzo polepszyło Twoje relacje? Albo bardziej dbasz o to, by regularnie uprawiać sport i czujesz, że Twoja kondycja jest w o wiele lepszym stanie niż kiedyś?

c) Czy też przeciwnie – „postęp” jest, ale w kierunku destrukcyjnym? Na przykład 20 lat temu papierosy nie były Ci do niczego potrzebne, a dziś nie wyobrażasz sobie dnia bez 1-2 paczek dziennie? Albo kiedyś było w Tobie dużo więcej radości i spokoju a teraz dominuje lęk i przygnębienie?

d) Jakie obszary domagają się Twojej uwagi i pracy? Czy chcesz się nimi zająć i wierzysz, że zmiana jest możliwa? A może już straciłeś nadzieję na jakąkolwiek zmianę? Czy na pewno słusznie?

e) Jakie zmiany byłyby zgodne z tym, co chcesz jeszcze w życiu doświadczyć i jaką osobą chciał(a)byś się stać?

f) Czy Twoje codzienne wybory prowadzą Cię w stronę upragnionego rozwoju i szczęścia?

g) Co nowego chętnie wybierzesz już dziś?

 

Jeśli chcesz, podziel się swoimi przemyśleniami w komentarzu. Zapraszam! :)
Daj mi też proszę znać, czy uważasz, że ten artykuł był dla Ciebie pomocny.

Z miłością ♥
Joanna Stelmach

 

By | 2016-10-15T18:42:28+00:00 21.09.2016|Categories: rozwój osobisty|Tags: , |1 komentarz

About the Author:

Psycholog i terapeuta - pracuje w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach i poznawczo-behawioralnej. Jej pasją jest Miłość i Duchowość - ich obserwacja, kontemplacja i świadome przejawianie w codziennym życiu. Uwielbia przyrodę, jogę, śmiech. Szczęśliwa małżonka Tomasza Kurzydłowskiego :)

Dodaj komentarz

avatar
Małgosia
Gość
A ja zastanawiam się, jak żyć ze swoją wrażliwością, i się nie denerwować, nie przygnębiać zdarzeniami w kraju, na świecie itp. Tej cechy w sobie nie zmienię. Przestałam oglądać wiadomości, bo strasznie mnie to przygnębia. Przemysłem farmaceutycznym ( z aptek masowo się wycofuje tanie i skuteczne środki które były stosowane od dziesiątek lat uznając je nagle jako niebezpieczne dla zdrowia), trutą konserwantami żywnością, polityką itp. Jak w tym wszystkim się odnaleźć i zachować spokój? Dodatkowo jestem idealistkom i chciałabym coś zmienić na świecie, ale mam wrażenie że takie osoby są postrzegane z przymrużeniem oka w towarzystwie. Mam wrażenie, że wszyscy… Czytaj więcej »
wpDiscuz