Może…
Może i ja zasługuję na szczęście,
może na miłość prawdziwą,
może miłego mego odejście
uczyni mnie silną, może cierpliwą…

Poczekam jeszcze parę miesięcy.
Czas zatrze ból i cierpienie.
A ja pamiętać będę – nic więcej –
że kogoś kochałam szalenie.

A kiedy
A kiedy moje szare myśli
w różowe się zamienią,
może i mnie się wtedy przyśni
jesień błyszcząca czerwienią.

I może mnie zimą rozbawią
bielutkie płatki śniegu,
a płomień kominka sprawi,
że nie będzie tak źle bez niego.

A kiedy nadejdzie wiosna
i świat cały zakwitnie wokół,
znów może będę radosna…
No, może łza jedna w oku…

I może ciepłym latem,
gdy słońca promienie zagoszczą,
on już nie będzie mym światem,
a szarość się stanie przeszłością.

M.A.K.

P.S. W kategorii „rozstanie” znajdziesz pozostałe wiersze Pani o pseudonimie M.A.K.