Po rozwodzie – ku pokrzepieniu serc …

Może czasami masz negatywny nastrój i nie wiesz jak z niego wyjść. Zastanawiasz się wtedy ile jeszcze mogę znieść, dlaczego mnie to spotyka? W takim stanie trudno o szersze spojrzenie na to, co się z Tobą dzieje i o nadzieję, że jeszcze będzie dobrze.

Ale jeśli to tylko możliwe, to przypomnij sobie w takiej chwili, że Twoje życie przeplatają wspomnienia zarówno dobre jak i złe. Warto pielęgnować te dobre, a złym podziękować za cenną lekcję. Pamiętaj, że jeśli odnajdziesz w sobie siłę, to wyjdziesz z tego stanu a za jakiś czas możesz sam się dziwić, że miałeś takie ciężkie dni i nie wierzyłeś, że będzie lepiej.

Dlatego – ku pokrzepieniu serc – przedstawiam Ci przykład Darka. Doświadczył on bolesnych przeżyć: stracił dochodową pracę, małżonka zadecydowała o rozwodzie, wyprowadził się z domu, miał ograniczone kontakty z ukochanym dzieckiem. Ostatecznie został zupełnie sam. Ale podniósł się, otworzył na świat i teraz jest szczęśliwy! To jest możliwe!

Darek zwrócił się do psychologa – Joanny Stelmach. Parę miesięcy po zakończeniu terapii, napisał list, z którego zacytuję fragmenty opisujące powstanie Jego nowego życia.

Tomasz


“(…) Ja przecież jeszcze osiem miesięcy temu, nie umiałem w żaden sposób odnaleźć sensu dalszego istnienia. Przecież w moim mniemaniu straciłem wszystko. Wszystko, co tak bardzo kochałem. Nie potrafiłem wtedy uwierzyć. Było we mnie tylko nic. To nic otaczało mnie z każdej możliwej strony. Nie miałem żadnego punktu zaczepienia na coś, co może być dobre, ważne jeszcze w życiu. W moim życiu, które uważałem wtedy za stracone. (…)

Nie czułem jeszcze, że Pani na nowo rozpala tą bodaj ostatnia iskierkę życia tkwiącą we mnie. Bo ten cud, który dokonywał się dzięki Pani, musiał przyjść, przyjść mną samym. Moimi przemyśleniami, moją siłą, o której myślałem, że jej nie posiadam a przecież okazało się, iż  mam jej ogrom. Pani  w jakiś dla Siebie tylko znany sposób umiała ją we mnie obudzić. Bo ta siła na wiele lat usnęła we mnie. Usnęła naiwnością, nie kochaniem siebie, niewiarą że może być lepiej. (…)

To Pani mi sugerowała niejednokrotnie o tym, że w życiu nic nie dzieje się z przypadku, że to, co nas teraz tak okrutnie doświadcza jest zawsze trampoliną do innego życia a czy lepszego to tylko od nas zależy. I tak powoli te wszystkie Pani słowa zaczęły nabierać rzeczywistego wymiaru. To, co tworzyłem w swoich marzeniach, zamieniało się w namacalną rzeczywistość. Wykreowałem swój nowy wizerunek. Wizerunek taki, jaki jest mi dany. Człowieka wesołego, pełnego energii, wiary w siebie i innych.
Przeszedłem wewnętrzną metamorfozę. Jestem sobą. Kocham siebie i innych. Wyrzuciłem z siebie złość, gorycz niepowodzeń. Jeśli nie jest w danym momencie tak, jak bym chciał, to nie popadam w zwątpienie. Przecież mam w sobie siłę tworzenia. I stworzę w swoim życiu to wszystko, co będę tylko chciał, bo cieszę się życiem, bo to piękno życia odnalazłem ponownie w sobie. (…)” Darek



“Cieszę się życiem, bo to piękno życia odnalazłem ponownie w sobie”

Panie Darku, bardzo dziękujemy za te budujące słowa!
A&T

P.S. Przeczytaj także Kryzys małżeński: z wizytą u psychologa

ZAPISZ się i obejrzyj 3 krótkie wideo o poczuciu własnej wartości

3 wideo o poczuciu własnej wartości
By | 2011-08-10T16:23:58+00:00 01.12.2009|Categories: kryzys w związku, rozstanie i rozwód, rozwój osobisty|0 komentarzy

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz