Temat dotyczący uzależnień w artykule „Co nas czyni nieszczęśliwymi” wzbudził spore zainteresowanie u naszych Czytelników, a więc zgodnie z zapowiedziami, kontynuujemy go.

Termin „uzależnienie” można różnie rozumieć. Zwykle definiuje się je jako powtarzający się nawyk, który trudno kontrolować. Myśli koncentrują się (często obsesyjnie) na tej czynności, pochłania ona coraz więcej czasu, i trudno się od niej uwolnić, nawet gdy ktoś zdaje sobie sprawę ze szkodliwości swoich zachowań. Próby odstawienia dość często kończą się tzw. „nawrotami”.

Po zaspokojeniu „głodu”, początkowy miły stan zadowolenia, szybko ustępuje miejsca poczuciu winy, obniżonemu nastrojowi, niskiej samoocenie. Długotrwałe koszty uzależnienia zwykle są niekorzystne, a często wręcz niebezpieczne dla zdrowia, wpływają także destrukcyjnie na relacje tworzone przez osobę uzależnioną.

Uzależnienie bywa reakcją na trudne życiowe wydarzenia, doświadczenie utraty bliskiej osoby, rozstanie, doznane porażki i rozczarowania, samotność, poczucie pustki i bezsensu własnej egzystencji.

A w jaki sposób Ty starasz się „zapomnieć” o doznanych przykrościach?
Czy masz stałą metodę poprawiania sobie humoru? Zapełniania pustki, samotności lub nudy?
Czy według Ciebie ta metoda jest zdrowa czy niezdrowa dla Ciebie – zarówno natychmiast po jej zastosowaniu jak i w ujęciu długoterminowym?
Czy służy Ci, czy przeszkadza w byciu takim, jakim naprawdę chcesz być?
Jak poczułbyś się, gdyby tego elementu nagle zabrakło w Twoim życiu?

Warto dokonać takiej analizy. Rozpoznać czy i co jest uzależnieniem w Twoim przypadku. Na ile jest ono zaawansowane. Jak ono wpływa na Ciebie i kształt Twojego życia.

I zdecydować, czy żyje mi się z tym dobrze, czy też pragnąłbym dokonać jakichś zmian.
Jakich?
I kiedy?

Zachęcam do przemyśleń i dzielenia się z nami swoimi wnioskami!

Joanna

PS
Kontynuacja tematu: Uzależnienie od miłości?!