Asertywność w sytuacjach społecznych

Parę dni temu wróciłam z kilkudniowego pobytu u mamy w moim rodzinnym mieście. Podczas tego wyjazdu zdarzyły mi się dwie sytuacje, które skłoniły mnie do refleksji nad własnym asertywnym zachowaniem. Dziś uważam, że mogłam zachować się w nich inaczej, bardziej asertywnie, wykazując większą dbałość zarówno o dobro własne jak i innych osób.

Asertywność

Tyle jest sytuacji wokół nas, na które warto zareagować, warto zwrócić uwagę! …I tak, powolutku, można by uzdrowić świat!; © WavebreakMediaMicro – Fotolia.com

 

 

I. Asertywność w sytuacjach społecznych

Oto sytuacje, których doświadczyłam:

a) Asertywność na zakupach

Szukałam w Rossmannie odżywki do włosów kręconych. Długo przeglądałam półki, wreszcie zapytałam pani kasjerki, która w tym momencie nikogo nie obsługiwała i stała obok, czy coś takiego jest. Rzuciła okiem i powiedziała, że już nie. Ja jednak, niezniechęcona jej odpowiedzią, po chwili znalazłam to, co chciałam, w dodatku w fajnej promocji. Dorzuciłam do koszyka jeszcze parę drobiazgów, zapłaciłam i dopiero w domu sprawdziłam rachunek. Okazało się, że odżywkę sprzedano mi po cenie niepromocyjnej. Na szczęście mieszkanie mamy jest niedaleko sklepu, więc szybko tam wróciłam i powiedziałam o pomyłce. Pani kasjerka stwierdziła, że ta promocja jest od jutra, że pod ceną jest data kiedy się zaczyna. Akurat przy kasie stała inna klientka, która chciała kupić jakiś kosmetyk, też w tej promocji. Być może, gdybym przy tej pani nie powiedziała głośno z czym przychodzę, kasjerka nawet by jej nie powiedziała, tak jak mnie, że ten produkt jest w promocji dopiero następnego dnia i że można po niego przyjść jutro, będzie taniej. Tej pani się spieszyło, więc kupiła go 10 zł drożej niż pokazywała wystawiona już cena (było popołudnie, jakaś godzina przed zamknięciem sklepu). Mnie kasjerka zwróciła całość pieniędzy za odżywkę. Pomyślałam wtedy, ok, przyjdę po to jutro, mam 5 kroków. Chociaż jest mi wiadome, że powinien mi zostać sprzedany produkt w cenie takiej, jaka jest wystawiona. Nie muszę się wczytywać w datę tej promocji napisanej malutkim druczkiem. Ale to rozwiązanie nie było dla mnie czymś niewygodnym – jutro podskoczę i już, nie ma problemu.

Potem w nocy rozmyślałam o tym zdarzeniu. Kurcze, nie powinni tak robić! Rozumiem ich wygodę – zmieniają ceny poprzedniego dnia, aby następnego nie mieć zbyt dużo pracy od rana. Ale tych produktów z promocją było mnóstwo, klientów godzinę przed zamknięciem sklepu – też, a ceny promocyjne obowiązujące od dnia następnego już sobie spokojnie „wisiały”, nikt się przy nich nie kręcił. To jest wprowadzanie ludzi w błąd! Naprawdę nie powinni tak robić. Postanowiłam – powiem o tym jutro, gdy znowu się udam po odżywkę :) Ale następnego dnia ludzi było dużo, moja wczorajsza kasjerka była zajęta, stanęłam przy innej, i odpuściłam sobie. Moja chęć interwencji rozeszła się po kościach.

b) Asertywność w podróży

Ledwie zdążyłam na autobus we Wrocławiu, pełen ludzi, jedno wolne miejsce zaraz za kierowcą. Pan słuchał radiowej „Trójki”. Całkiem głośno. Na początku nie przeszkadzało mi to, leciała „powtórka z rozrywki”, więc wybrałam słuchanie zamiast czytanie książki, bo i tak w tych warunkach nie byłoby to możliwe. Podczas jazdy kierowca zgłaśniał i ściszał radio, kiedy zwracał na to uwagę. Ciekawe, że we wiadomościach akurat mówiono, że dużo ludzi w Polsce ma niedosłuch, i że dobrze jest unikać hałasu i jak najczęściej przebywać w ciszy. Bliżej Jeleniej Góry, dużo zakrętów, autobus jechał wolniej i jazda była cichsza, w radiu już inna audycja i głośne dźwięki zaczęły mi trochę przeszkadzać. Zastanawiałam się, czy zwrócić uwagę panu kierowcy. Siedziałam tuż za nim, mogłam to zrobić… Nie zrobiłam. Pomyślałam sobie – aaa, zaraz wysiadam i już mnie tu nie będzie. W gorszych momentach zamknęłam sobie palcami uszy, i tak dojechałam szczęśliwie do celu.

Teraz o tym rozmyślam – o tych dwóch sytuacjach i o swoich reakcjach. W codziennym życiu nie mam problemów z asertywnością, uczę jej moich Klientów, wychwalam jej zalety – bo to cudowna umiejętność. A teraz z niej sama nie skorzystałam. Prościej, wygodniej mi było zaakceptować zastane warunki i przeczekać je, wiedząc, że nie ma w tym ani mojej wielkiej szkody ani też trwać w nich długo nie będę. Dziś nie jestem z tego zadowolona i chciałabym w przyszłości zachować się inaczej. I Ciebie też chcę do tego zachęcić – do praktykowania asertywności za każdym razem, gdy czujesz, że dobrze byłoby zareagować w ten sposób.

Przedstawię poniżej dlaczego tak myślę.

 

II. Dlaczego warto praktykować asertywność przy każdej okazji?

O znaczeniu asertywności mówiłam na wideo „Dlaczego asertywność jest tak ważna?” (zachęcam do obejrzenia). Poza tym:

1) Praktyka czyni mistrzem asertywności

Kiedy praktykujemy asertywność w różnych sytuacjach, także tych drobnych, nabieramy wprawy i w razie poważniejszej potrzeby, naprawdę ważnej dla nas sprawy, możemy ją bez wewnętrznych przeszkód zastosować. I odwrotnie – gdy nie używamy na co dzień pewnej umiejętności (a asertywność jest umiejętnością), możemy stracić w niej biegłość, utracić pewność siebie podczas jej stosowania – możemy stać się mniej skuteczni, a nawet całkowicie „wyjść z wprawy”.

2) Dawanie dobrego przykładu

Zachowując się asertywnie, uprzejmie i stanowczo wyrażając, o co nam chodzi, uczymy ludzi uczestniczących w tych zdarzeniach – niezależnie, czy są odbiorcami naszych komunikatów czy tylko obserwatorami – że tak właśnie można zareagować. Że ani nie trzeba robić awantury, ani biernie godzić się z sytuacją. Można spokojnie zwrócić komuś uwagę i poprosić o zmianę uciążliwego zachowania.

3) Asertywność przynosi korzyść społeczeństwu

Można się zastanowić, czy opisane przeze mnie sytuacje rzeczywiście były drobne, bez większego znaczenia? W obydwie zaangażowanych było wiele innych osób – pracownicy i klienci Rossmanna oraz kierowca i podróżujący autobusem. Zwracając uwagę pracownikom sklepu albo panu kierowcy, mogłabym – patrząc na to w szerszej perspektywie – przynieść korzyść wielu ludziom:

a) Pracownicy drogerii zobaczyliby, że są osoby, które wiedzą, że mogą domagać się sprzedaży w cenie, jaka jest wystawiona, i gdyby naprawdę przemyśleli sprawę, mogliby wystawiać ceny z promocją o takim czasie, by nie wprowadzać ludzi w błąd, oszczędzając ich pieniądze i czas. Pani kupująca przy mnie kosmetyk może też miałaby więcej odwagi, aby życzyć sobie sprzedaży w cenie wystawionej, a nie 10 zł wyższej.

b) Kierowca może byłby bardziej uważny słuchając radia – sam słuchałby go ciszej i nie narażałby siebie i wielu podróżnych na hałas oraz postępujący niedosłuch w związku z nim :-) Osoby będące świadkiem, jak proszę o ściszenie, być może łatwiej postąpiłyby w ten sposób w podobnych sytuacjach w ich życiu. A z kolei inne osoby mogłyby wtedy uczyć się od nich… i tak to, co pozytywne, może się szerzyć w społeczeństwie, choć źródła mogą być w naprawdę błahych z pozoru sytuacjach.

4) Asertywność to przejaw miłości do siebie i do innych ludzi

Dzięki asertywności bronimy swoich praw, nie pozwalamy źle siebie traktować, dbamy o siebie – to przejaw szacunku i miłości do siebie, które zawsze warto pielęgnować. Osoba asertywna nie narusza też praw innych osób, nie zachowuje się agresywnie, szkodliwie dla innych – co jest przejawem szacunku i postawy miłości wobec ludzi. Poza tym, jak napisałam powyżej, prezentując taką postawę, przy okazji inspirujemy innych do podobnych zachowań.

 

W zawiązku z tymi wszystkimi wymienionymi argumentami, chciałabym sobie obiecać, że będę bardziej gotowa do reagowania asertywnie w takich i innych sytuacjach. Mam bardzo dużo cierpliwości i tolerancji wobec różnych ludzkich zachowań – ale nie zawsze warto być takim bezwarunkowo akceptującym. Bo jest tyle spraw, tyle sytuacji wokół nas, na które warto zareagować, warto zwrócić uwagę! Jeśli milczymy – to dajemy innym znać – wszystko jest OK, rób/róbcie tak dalej, nic niewłaściwego nie ma miejsca. I wadliwa sytuacja się nie zmienia, ludzie nie mają okazji, by zastanowić się nad swoimi działaniami i dokonać w nich korekty. A czasem wystarczyłoby jedno zdanie wypowiedziane w uprzejmy sposób w ich kierunku!

…I tak, powolutku, można by uzdrowić świat! :-)

 

III. Pytania o Twoją asertywność

Jeśli chcesz zastanowić się nad swoją asertywnością w sytuacjach społecznych, odpowiedz sobie na poniższe pytania, zaczerpnięte z kwestionariusza „mapa asertywności” wg Marii Król-Fijewskiej:

1. Czy zdarza Ci się kupić jakąś rzecz, na którą właściwie nie masz ochoty, tylko dlatego, że trudno Ci było odmówić sprzedawcy?

2. Czy wahasz się przed zwróceniem towaru w sklepie, nawet jeśli jest on najwyraźniej wadliwy i nieużyteczny?

3. Jeżeli ktoś rozmawia głośno podczas filmu, sztuki teatralnej lub koncertu – czy prosisz go, aby był cicho?

4. Jeżeli ktoś potrąca, lub stuka w Twoje krzesło, w kinie, teatrze itd. – czy prosisz tę osobę, aby przestała?

5. Jeżeli przeszkadza Ci, gdy ktoś pali papierosa blisko Ciebie czy potrafisz to powiedzieć?

6. Jeżeli sprzedawca niesłusznie obsługuje przed Tobą kogoś, kto przyszedł do sklepu po Tobie czy zwracasz głośno uwagę na tę sytuację?

7. W przypadku jakiejś niedogodności lub awarii w Twoim mieszkaniu – czy nalegasz, aby odpowiedni pracownik administracji dokonał należącej do jego obowiązków naprawy?

8. Jeżeli taksówkarz, któremu płacisz za kurs, traktuje wbrew Twoim intencjom należną Ci resztę jako napiwek – czy upomnisz się o swoje pieniądze (nawet jeśli jest to nieduża suma)?

 

Na obszary Twoich trudności w zachowaniu się w sposób asertywny wskazują

odpowiedzi TAK lub RACZEJ TAK – pytania 1 i 2

odpowiedzi NIE lub RACZEJ NIE – pytania 3, 4, 5, 6, 7 i 8

 

Joanna Stelmach

P.S. A jak u Ciebie z asertywnością? Możesz podać przykłady swojego asertywnego i nieasertywnego zachowania w sytuacjach społecznych?

 

By | 2016-10-15T18:43:57+00:00 03.10.2013|Categories: asertywność|Tags: |21 komentarzy

About the Author:

Psycholog i terapeuta – pracuje w nurcie terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach i poznawczo-behawioralnej. Jej pasją jest Miłość i Duchowość – ich obserwacja, kontemplacja i świadome przejawianie w codziennym życiu. Uwielbia przyrodę, jogę, śmiech. Szczęśliwa małżonka Tomasza Kurzydłowskiego :)

Dodaj komentarz

avatar
Justyna
Gość
Bardzo podoba mi się ten artykuł o asertywności. Sama doświadczam niemal codziennie podobnych sytuacji i wiem, że mam problem z asertywnością. Jakiś czas temu spotkałam się z dziwną sytuacją, którą pamiętam dobrze aż do dziś. Stałam w kolejce w sklepie spożywczym, za mną stał starszy pan, który praktycznie ciągle mnie popychał i i pretensjonalnie mówił ,,przepraszam” bym odsunęła się dalej w kolejce. Kiedy już moje zakupy były na taśmie – zaczął mówić bym się pospieszyła i zabierała szybko moje zakupy do torby, bo jego też już jadą na taśmie. Zakupy pakowałam tak szybko do torby, a on cały czas mnie… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość
Justyno, sytuacja przez Ciebie opisana może się przytrafić każdemu. Zachowanie tego pana to przykład postawy agresywnej, kiedy ktoś bardzo dba o swoje prawa i potrzeby, ale zupełnie nie zwraca uwagi, że w tym czasie łamie prawa kogoś innego. Takie zachowania są oczywiście bardzo przykre i dobrze jest uświadamiać to tym osobom oraz nie ulegać presji z ich strony. Możesz siebie pochwalić – starałaś się bronić, zwracałaś mu uwagę, nie pozostałaś bierna, powstrzymałaś się też od agresji – wykorzystałaś tę sytuację do praktykowania asertywności! Brawo! Oczywiście, zawsze warto udoskonalać swoje reakcje. Na podstawie tego i innych doświadczeń zastanów się, jak w… Czytaj więcej »
Ela
Gość
Mnie również podoba się artykuł. Jest taki bliski sytuacjom codzienności wielu osób, także i mojej. Zawsze bardzo cenię sobie to, że Asia popiera to, co mówi czy pisze przykładami z własnego życia. Dla mnie to bardzo odważne, inspirujące i oryginalne. Zgadzam się również z tezami z punktu II mówiącymi o korzyściach z praktykowania asertywności. Jeżeli chodzi o moją asertywność, to obecnie jest z tym u mnie lepiej niż było dawniej. Staram się reagować asertywnie w sklepie, w przychodni czy w urzędzie. Nie zawsze jednak wystarcza mi stanowczości i determinacji, żeby np. zwrócić uwagę starszej osobie czy grupie młodych ludzi. Obawiam… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość

Dziękuję Ci Elu za miłe słowa! :-)
Asertywność to nie jest łatwa umiejętność! Trzeba pokonać własną słabość, zapisane w naszych głowach hamujące nas reguły “złego i dobrego” postepowania, lęki związane z odbiorem naszej osoby, tego co mówimy lub robimy przez innych ludzi.
To wszystko wymaga czasu,systematycznej praktyki i ciągłego motywowania siebie. I Ty to robisz!
Bardzo się cieszę, że widzisz postępy na tej drodze, które sprawiają, że jesteś z siebie dumna i budują Twoja pewność siebie.
Tak trzymaj! :-)

Zen
Gość
Bardzo przydatny temat Asiu, jak i wszystko na Waszej stronie :)).Asertywność jako zagrożenie życia.Niestety współpracując z różnymi firmami okazuje się,że asertywność to praktycznie kwestia życia i śmierci :)).Okazuje się,że asertywność jest z reguły jednostronna, czyli po prostu nie można się dogadać.Wymagania są, ale nic w zamian.Cóż, można zawsze zwalić winę na konserwanty w jedzeniu,teraz jest taka moda:).Może to one powodują,że liczy się bardzo często tylko własna wygoda i to czyimś kosztem.Może nie chodzi o to,aby świat był perfekcyjny,ale bynajmniej bardziej ludzki.Człowiek może w rzeczywistości wiele zrozumieć,wybaczyć,zapomnieć,ale większość ludzi nie jest szanowanych jako pracownik czy kupujący i tu asertywność się gubi.Sama… Czytaj więcej »
Zen
Gość
c.d. Coraz częściej w aptekach czy sklepach z kosmetykami spotykam się z tym,że do klienta podchodzi się dość lekceważąco, nie szukam idealnego specyfiku, ale bynajmniej chciałabym,aby moje ciało czy skóra najmniej ucierpiała i wiem,że mam do tego prawo.Pozwalam używać sobie zaczerpniętej wiedzy na ten temat, jednak często odbierane jest to jako bezczelność lub po prostu wymądrzanie się.To nieco egoistyczne podejście,ponieważ każdy ma prawo wiedzieć co kupić a czego nie.Można znaleźć inne rozwiązanie lub odmówić.Nie raz zdarza się,że kupię szampon który mi nie odpowiada, fakt,że z reguły nie zwracam towaru – po prostu się zakup nie udał i tyle.Jednak nie musimy… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość

Zen,
dziękuję Ci z obszerne podzielenie się Twoimi przemyśleniami w temacie asertywności! Zaciekawiły mnie użyte przez Ciebie stwierdzenia:
“asertywność jako zagrożenie życia” i “asertywność to praktycznie kwestia życia i śmierci” – czy możesz je rozwinąć? Co miałaś na myśli tak to ujmując?

A-nowi
Gość

Bardzo zyciowy artykul. sama uczylam sie asertywnosci z Asia i uwazam ze jest w zyciu niezbedna. Czesto spotykam sie z wejsciem z papierosem do mojego mieszkania, uderza mnie wtedy brak kultury i szacunku ale grzecznie zwracam uwage “przepraszam ale w naszym mieszkaniu nie palimy” , protestu nigdy nie bylo ani taryfy ulgowej nawet dla dziadkow :-) na zdrowie im wyszlo bo jak w trakcie odwiedzin trzeba bylo zejsc po schodach na papieroska to i mniej sie spalilo :-)

Joanna Stelmach
Gość

I to jest takie piękne, że bardzo często wystarczy uprzejmie poprosić o zmianę zachowań, które nam przeszkadzają, i ludzie to dobrze przyjmują, starają się uwzględnić i uszanować to, co dla nas jest ważne.
Ale trzeba im to tak właśnie powiedzieć, a nie od razu zrażać się ich zachowaniem i milcząc, wycofywać z kontaktu. Nie jest też dobrze, czując się “słusznie oburzonym” robić wielką awanturę – na początku wystarczy SPOKOJNIE udzielić informacji o tym, że coś nam przeszkadza.

A-nowi
Gość
Ostatnio tez czesta sytuacja w przychodni: pelna poczekalnia, przychodzi kobieta w zaawansowanej ciazy i pyta grzecznie czy moze wejsc bez kolejki… po czym nastepuje cisza i wzroki w dol… sama jestem wciazy ale jeszcze wczesnej a ze dobrze sie czulam czekalam w kolejce stojac gdyz wszystkie krzeselka jak zawsze zajete przez niecierpliwych emerytow :-) popatrzylam na brzuszek tej kobiety i mowie “Pani sie ten przywilej nalezy, prosze wejsc” i pokazalam na drzwi na ktorych widnieje spora tabliczka z rysunkiem ciezarnej i napisem: “jesli mozesz, przepusc poza kolejka” a najgorsze ze nikt nie odpowiedzial na jej pytanie a mnie zabito spojrzeniami… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość

I bardzo słusznie, A-nowi!
Kobieta w ciąży nosi w sobie nowe życie, to wyjątkowy czas.
Dobrze jest gdy kobieta sama potrafi dbać z miłością o siebie – zawsze, a w tym czasie szczególnie, bo to się pozytywnie odbija na rozwoju dzieciątka.
I byłoby bardzo miło, gdyby inni ludzie także dbali o kobiety w błogosławionym stanie, szanowali prawa i przywileje, które im przysługują – ale gdy tego nie robią, warto umieć się o nie upomnieć!

Justyna
Gość

No właśnie. Tak jakby tym emerytom się gdzieś spieszyło. Siedzą sobie na emeryturze, nie pracują już i jeszcze im się wszędzie spieszy… A co ma powiedzieć człowiek, który pracuje i ma mnóstwo obowiązków…

Joanna Stelmach
Gość

Dla każdego jego czas jest cenny. A kiedy się jest w wieku emerytalnym, to może jeszcze bardziej się go ceni? Może pojawia się lęk, aby tego czasu, który pozostał, źle nie wykorzystać, by go niepotrzebnie nie tracić…?
A może to jakiś nawyk niecierpliwości, pośpiechu, życia w biegu, który pozostał z wcześniejszych etapów życia? Lub jeszcze inne, osobiste powody.
Myślę że warto starać się zrozumieć także emerytów :-)
Może jest wśród nas osoba w tym wieku, która chciałaby się wypowiedzieć na ten temat? Serdecznie zapraszam!

iza
Gość
Witam co do Emerytów i szanowania bezcennego w tym wieku czasu, to uważam że tego typu reakcje czesto agresywne wynikają z walki o statut, którego te osoby nie mają. z poprzednich artykułów i komentarzy na temat społecznych zachowan wynika niestey że dużo osób napotyka ma tego typu sytuacje w życiu codziennym. Kolejki w sklepie, awantury na promocjach, wyzywanie kobiet w ciązy w autobusie. Pracowałam jako kasjerka w jednym z hipermarketów i wiem do jakich zachowań przekraczających prawo- wyzwiska wyjątkowo wulgarne wobec personelu oraz innych młodych klientów. Osobiście spotkałam się z sytuacją , dotycząca mnie lub innych osób gdzie zostałam bezzasadnie… Czytaj więcej »
Zen
Gość
Samo życie Asiu,to co napisałam, to jakaś część życia, namiastka kogoś.Czasem z jakiś powodów wszystko traci sens i człowiek w wielu sytuacjach pozostaje bierny wobec samego siebie.Nie wiem,może mój świat jest inny, chyba jednak nie tak do końca, bo czytając o problemach kobiet z “branży” okazuje się,że pieniądz bierze górę.Czasem zastanawiam się czy żyć po coś czy żyć po to aby być sobą i jak to połączyć albo jak to rozdzielić.Chodzi mi o szacunek i umiar w braniu.To też z pewnością kwestia wychowania lub genów :)).Bardzo często czyta się o przypadkach,kiedy starszy człowiek w miejscach publicznych jest atakowany przez młodzież… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość
Zen, uważam, że “pozostawanie biernym wobec samego siebie” po jakimś czasie skutkuje poczuciem zaniedbania własnych ważnych potrzeb i pragnień, pustką lub zastojem, osłabieniem, mogą nawet pojawić się choroby. Dobrze jest aktywnie tworzyć swoje życie, zgodnie z tym, co dla nas najważniejsze, co nas wyraża i daje poczucie pełni. Ludzie żyjący w ten sposób są szczęśliwi. Mam nadzieję, że ludzie coraz przychylniej będą patrzeć na osoby asertywne i uczyć się od nich, i że dożyjemy takich czasów, gdzie w pokojowy, pełen szacunku i życzliwości – czyli asertywny sposób – będzie się rozwiązywało wszelkie konflikty :-) Ja wierzę, że ludzkość na to… Czytaj więcej »
Ania
Gość
Dziękuję za ten artykuł. :) Mam propozycję: napiszcie też o asertywności w pracy. Pracuję w urzędzie, mam ok. 1500 spraw rocznie, więc siłą rzeczy muszę ustalać terminy załatwiania spraw tak, by wszystko odbywało się w terminie. Muszę też egzekwować dostarczanie załączników do składanych wniosków (niestety, większość petentów nie rozumie, że nie jest to złośliwością z mojej strony, a wymogiem, ustanowionym przez przepisy, na których pracuję) i znosić niegrzeczne uwagi, zaczepki o charakterze seksualnym (większość naszych interesantów to mężczyźni), a często być adresatką awantur. Nie jest łatwo mnie zastraszyć i nie obawiam się ludzi, spokojnie powtarzam swoje wymagania co do dokumentów… Czytaj więcej »
A-nowi
Gość

Dobry pomysł. Asertywność w pracy jest naprawdę trudna, szczególnie gdy w grę wchodzi zadowolenie klientów, petentów z jednej strony, a z drugiej działanie zgodnie z prawem, z zasadami i w zgodzie ze sobą, a jeszcze nad nami szef…

Joanna Stelmach
Gość
Aniu, poruszyłaś ważną kwestię! (dobry temat na artykuł!) Ty działasz asertywnie, ale Twój szef wolałby u Ciebie inną postawę, i wręcz grozi Ci z tego powodu różnymi sankcjami. W takiej sytuacji jak Twoja, naprawdę niełatwo zdecydować, co dalej robić – pozostać sobą i być wierną swoim zasadom, narażając się jednocześnie na utratę pracy, czy też dostosować się do sprzecznych z własnymi wartościami wymagań szefa, aby utrzymać pracę. A może są jeszcze jakieś inne wyjścia z tej sytuacji? Warto zastanowić się nad różnymi opcjami. Czy rozmawiałaś z dyrektorem w cztery oczy, starając się wyjaśnić Twoje podejście i prosząc go o zrozumienie?… Czytaj więcej »
Anna
Gość
Witam serdecznie, ja dopiero zaczynam przygodę z asertywnością, uczę się jej małymi kroczkami. Do tej pory najczęściej zagryzałam zęby i zgadzałam się praktycznie na wszystko choć nie czułam się dobrze. W każdym środowisku do jakiego weszłam powtarzał się jeden i ten sam problem – zbyt duża liczba zadań na mojej głowie, przekraczanie granic przez ludzi w stosunku do mojej osoby. Pani artykuł dodał mi odwagi by próbować zmierzyć się codziennie tak naprawdę sama ze sobą. Często unikałam sytuacji w którym mogłoby dojść do konfrontacji a teraz mam nawet ochotę wejść w nie i zmierzyć się z tym! Myślę że najbardziej… Czytaj więcej »
Ewa
Gość
Jak ja chciałabym się nauczyć asertywności!!! Mam tyle książek a nic z tego… Czasami to już sobie myślę że wychowano mnie na grzeczną dziewczynkę, która nie pasuje do tego świata, bo jest bardzo brutalny, egoistyczny, bezwzględny i nastawiony na dominację przy jednoczesnym poniżaniu drugiej osoby. Droga Asiu a co powiedziałabyś na taką sytuację-mój brat mieszka z rodzicami swojej żony. A matka bratowej ilekroć tam jestem (a jestem sporadycznie w ciągu roku) zwraca się do mnie EWKA (bo Ewa mam na imię) co mnie cholernie drażni a nie umiem jej zwrócić uwagę, choć bardzo bym chciała. Jak dla mnie akceptowalna forma… Czytaj więcej »
wpDiscuz