O Tomasz Kurzydłowski

Psycholog i psychoterapeuta poznawczo-behawioralny. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)
Dołącz do społeczności Pięknej Miłości na Facebooku > > >

Jak umiejętnie stawiać granice w związku? (2/3)

By |2016-10-15T18:43:36+02:0022.07.2014|Kategorie: asertywność, kryzys w związku|Tagi: , |

Rozmawialiście, padły ustalenia, było różnie, aż w końcu stało się. Partner(-ka) zrobił coś, co już nigdy miało się nie powtórzyć, lub w ogóle zdarzyć – ustalona granica została przekroczona. Co wtedy?! Przede wszystkim spokojnie. Zastanów się dlaczego wydaje Ci się, że coś pękło, że to już za dużo, że to zdarzenie (cokolwiek się stało), czy jeszcze ten jeden raz (jeśli dane sytuacje miały miejsce już wcześniej) nie powinny się zdarzyć. Z jakichś powodów ustanowiłaś granicę, i doskonale zdajesz sobie sprawę, że ją przekroczono. Tylko od Ciebie zależy co z tym zrobisz.

Jak umiejętnie stawiać granice w związku? (1/3)

By |2017-01-05T09:19:17+01:0021.07.2014|Kategorie: asertywność, kryzys w związku|Tagi: , |

Wiele o ASERTYWNOŚCI zostało już powiedziane i napisane, ale wciąż przewija się w komentarzach czytelniczek Pięknej Miłości ten sam problem: „on pije, bije, nie stara się, nie dba o siebie, o mnie, o dzieci, nie szanuje mnie, ma gdzieś moje uczucia, kłócimy się wciąż o to samo, groziłam, że odejdę, obiecywał zmiany i nic”, a potem następuje: „mam już dość, wiem, że powinnam odejść ale nie mogę”. Jednym słowem czujemy się nieszczęśliwe, bo dzieje się coś wbrew nam, wbrew temu, co wspólnie ustaliliśmy i nie zawsze musi to być oznaką braku miłości. Wielu z nas nie nauczono jak powinien wyglądać zdrowy związek, po co jest szacunek, zaufanie, jak okazywać miłość.

Jak można być tak głupią i kochać kogoś, kto traktuje mnie w taki okrutny sposób?

By |2016-10-15T18:43:39+02:0020.06.2014|Kategorie: toksyczny związek|Tagi: |

Nasza Czytelniczka napisała komentarz do naszego artykułu pt. „Czy toksyczne związki mają szansę na zmianę?”. Kiedy go przeczytałem, bardzo mnie poruszyły jej słowa. Czytelniczka pisze uczciwie jak wyglądała jej sytuacja w toksycznym związku - jak można długo być w takim związku, gdzie przeplatają się ze sobą uczucia miłości i wrogości, przyciągania i odpychania, chęci bycia [...]

O nerwicy, sztuce i Morrisonie (3/4)

By |2016-10-15T18:43:48+02:0026.02.2014|Kategorie: rozwój osobisty|Tagi: , |

Wniosek nasuwa się samoistnie: chociaż rodzimy się wolni i mamy wolną wolę oraz zdolność wyobrażania sobie wszystkiego, znacznie łatwiej potrafimy wyobrazić sobie negatywne rzeczy. Nasze lęki, obawy, strach – te aspekty budzą w nas najsilniejsze emocje. Oznacza to, że nasza świadomość jest wciąż niedojrzała i nie rozumiemy mocy jaką mamy w sobie i możliwości jakie daje nam wolna wola. Sami kreujemy swoje lęki i pielęgnujemy je wewnątrz, będąc jednocześnie przekonanym, że są one obcą formą i docierają do nas z zewnątrz. Nerwica jest po prostu urzeczywistnieniem naszych lęków.

O nerwicy, sztuce i Morrisonie (2/4)

By |2016-10-15T18:43:48+02:0025.02.2014|Kategorie: rozwój osobisty|Tagi: , |

Nie zapominajmy również o tym, że teoretycznie codziennie "umieramy" podczas swoich ataków, za każdym razem myśląc, że to już na pewno koniec. Jesteśmy tak bardzo zaabsorbowani myśleniem o śmierci, że całkowicie zapominamy o tym, że w ogóle żyjemy. Przestajemy sobie zdawać sprawę z naszego istnienia i tym samym stajemy się martwymi za życia.

O nerwicy, sztuce i Morrisonie (1/4)

By |2016-10-15T18:43:49+02:0024.02.2014|Kategorie: rozwój osobisty|Tagi: , |

My również musimy wrócić do samego początku, bo nerwica nie jest chorobą, która wybrała nas przypadkowo. I nie uwolnimy się od niej, póki tego nie zrozumiemy. To narastające przez lata konflikty wewnątrz nas, brak wiary we własne możliwości, gniew, przykre wydarzenia, nierozwiązane sprawy, czy piętrzące się problemy, pokazują, że nasz organizm nie jest studnią negatywnych emocji, do której można dokładać kolejne. One same nie znikają - cały czas siedzą w nas nierozwiązane. W końcu upomną się i uderzą ze zdwojoną siłą - już pod postacią nerwicy. Najważniejsze, by nie traktować nerwicy jak każdej innej choroby - to nie grypa, czy katar. Tu nie pomoże nam żadna farmakologia tylko ciężka praca. Praca nad samym sobą.

Przejdź do góry