Co byś zrobił gdybym była w ciąży?

Otrzymałam list od naszej Czytelniczki Moni zatytułowany „Przesadzam?”, którą do rozmowy z partnerem o przyszłości związku zmobilizowało prawdopodobieństwo zajścia z nim w ciążę.
Oto Jej dylematy:

„Moj problem dotyczy mężczyzny, z którym jestem pół roku. On ma 31 lat, ja 22. Ostatnio martwiłam się, że jestem w ciąży. Kiedy zapytałam go, co by zrobił gdyby to była prawda, powiedział, że na dziecko jest za wcześnie i że skomplikowałoby nam ono życie, bo nie jesteśmy małżeństwem (jego rodzice są bardzo religijni) i znamy się za krotko. Potem dodał, że jeżeli wynik będzie pozytywny, chce abym usunęła tą ciążę. Kiedy to usłyszałam zapytałam, dlaczego ze mną jest, bo wygląda na to, że dla zabawy i że nie myśli o nas poważnie. Wtedy on stwierdził, że jest za wcześnie abym stawiała mu jakiekolwiek żądania i że był z ostatnią kobietą 5 lat i go do niczego nie zmuszała.
Teraz nie wiem.. być może przesadziłam, ale z drugiej strony nigdy w życiu bym nie podjęła rozmowy o naszej przyszłości po tak krótkim czasie bycia ze sobą gdyby nie ta afera z ciążą… Chciałam się dowiedzieć, czy mogę na niego liczyć zanim jeszcze zrobiłam test.. Okazało się, że nie.”

Droga Moniu,
Zdecydowanie nie przesadziłaś zadając swojemu mężczyźnie pytanie „Co byś zrobił, gdyby się okazało, że jestem z Tobą w ciąży?” To bardzo dobre pytanie i właściwe w takiej sytuacji, w jakiej się znalazłaś.

Natomiast uważam za dużą nieostrożność z Twojej strony uprawianie seksu bez zabezpieczenia z mężczyzną, którego dobrze nie znasz (co się właśnie okazało) i który, póki co, nie wiąże z Tobą poważnych planów.

Gdyby nie podejrzenie, że jesteś w ciąży, nie zdecydowałabyś się podjąć z partnerem rozmów o Waszej przyszłości. Czemu się tego boisz? Czy uważasz, że dopiero wystąpienie trudnej sytuacji sprzyja poważnym rozmowom? Niestety, wtedy już bywa za późno – jakiś nieodwracalny fakt może zaistnieć – tak jak na przykład ciąża. Nawet gdybyś usunęła ciążę – może to przynieść długoterminowe konsekwencje dla Twojego zdrowia psychicznego i/lub fizycznego.
 

Jednym z ważnych błędów popełnianych przez ludzi na początku
znajomości jest zadawanie niewielu pytań partnerowi.
Zbyt mało rozmów na poważne tematy skutkuje nieznajomością partnera,
jego charakteru, wartości, filozofii życiowej, planów.

 

Nie chodzi o to, by wywierać presję na partnerze i przedwcześnie zmuszać go do podjęcia zobowiązań, tylko o to, by go dobrze poznać i zrozumieć.
I pozwolić jemu poznać siebie.
Tylko w ten sposób możecie określić, czy jesteście dla siebie odpowiednimi partnerami – czy do siebie pasujecie, i czy chcecie wiązać ze sobą swoją przyszłość.

Życzę Wam owocnych rozmów!
Joanna Stelmach

 

 

ZAREZERWUJ MIEJSCE bo już 18, 20 i 22 września – 3 BEZPŁATNE AUDYCJE NA ŻYWO (WEBINARY) O POCZUCIU WŁASNEJ WARTOŚCI

3 lekcje o poczuciu własnej wartości - info o webinarach

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
Katarzyna B
Gość

Chyba boimy się takich rozmów o przyszłości, bo to często jest traktowane właśnie jako nacisk i uważa się też, że osoba rozpoczynająca takie rozmowy jest "zdesperowana" :) Ja raczej takich rozmów nie prowadzę, wydaje mi się za bardziej wiarygodne obserwowanie jak partner się do mnie odnosi: np.: wczoraj zmartwiłam się na przykład tym, że na informację o moim kłopocie, nawet nie zapytał na czym polega ten kłopot. Czy może przesadzam? – że pozwolę sobie powtórzyć pytanie Moni? :) 

Joanna Stelmach
Gość

 

Katarzyno

Myślę, że nie przesadzasz. Mnie też zmartwiłby brak zainteresowania partnera moimi kłopotami.

Jeśli zdarza się to sporadycznie, gdy np. jest bardzo zmęczony albo zaaferowany wieloma innymi sprawami, można to zrozumieć. Ale jeśli to jego stała tendencja – świadczyłoby to dla mnie o jego niepokojąco małym zaangażowaniu w ten związek.

 

Gwiazdeczka
Gość
A ja uważam, że robimy poważny błąd nie rozmawiajac o rzecach ważnych, a potem niestety spotykamy się z wielkim rozczarowaniem. Myśle ,że takie rozmowy fajnie sie przeprowadza na zasadzie dyskusji na temat osób trzecich i ich perypeti zyciowych  np. opisanych w  jakimś artykule lub zasłyszanych w radiu. Wtedy można wymienic sie argumentami z partnerem i poznać jego punkt widzenia odnośnie różnych sytuacji- no i mamy też od razu odpowiedz na pytanie, jak by on/ona zachował/a sie w takiej samej lub podobnej sytuacji. Dodatkowo rozmowa o osobach trzecich nie wywiera nacisku na partnera, bo przeciez to nie o nas chodzi…..W każdym… Czytaj więcej »
Katarzyna B
Gość

Chodziło mi o to, że w rozmowach możemy zapewniać – szczerze bądź nie – o wielu okolicznościach, składać różne zapewnienia. A tylko realne okoliczności, zachowania i sposób reakcji może świadczyć o tym, czy to co mówiliśy, zapowiadaliśmy, jest prawdziwe. Patrząc na sytuacje innych łatwo nam pouczać, mówić "a ja bym tak nie zrobił/ła" itp, a życie często weryfikuje takie ustne wypowiedzi. Dlatego ja wolę nie pytać o takie rzeczy, tylko obserwować zachowanie partnera.
pozdrawiam

A-nowi
Gość
Pytanie, rozmawianie i obserwacja! A dlaczego nie pytac?! Skoro ktoś jest nami zainteresowany i poświęcamy mu część naszego życia to zasługujemy na poznanie go prawdziwego. Ja własnie jestem w ciąży, z którą planowąłam poczekać aż “pobędziemy” dłużej razem, lepiej się poznamy , nacieszymy się sobą, zanim pojawią się dzieci, ale stało się inaczej. Świadomie pozwoliliśmy sobie na ryzyko nie zabezpieczania się, bo wiedzielismy oboje, ze chcemy byc razem, mieszkac razem, chcemy miec dzieci, i to nie 1. Więc robiąc test więcej było we mnie lęku o przebieg ciązy niz reakcję partnera, ale to on wielokrotnie zapewnial mnie ze chce, i… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość

Cudownie! :-)
Dzieciątko nie chciało czekać na “lepszy moment” a i tak trafiło na bardzo pozytywną sytuację – oboje chcieliście mieć dzieci i być razem. I macie mieszkanko, które można przysposobić na przyjęcie nowego członka rodziny.
To dobre “podłoże” do tego aby zdecydować się na ryzyko niezabezpieczania się :-)

wpDiscuz