Co z tą miłością? (2/2)

Kontynuuję rozważania rozpoczęte we wpisie “O miłości warunkowej i manipulacji“.
Oczywisty jest nasz sprzeciw w sytuacjach, gdy jesteśmy narażeni na prawdziwie krzywdzące zachowania, gdy ktoś stosuje wobec nas przemoc – np. bije, szarpie, popycha, zmusza do różnego rodzaju zachowań seksualnych, wyzywa i poniża na wiele sposobów – wtedy trzeba zdecydowanie zaprotestować, postawić wyraźną granicę takim zachowaniom!

My jednak wychodzimy w naszych relacjach znacznie dalej poza całkowicie słuszne, naturalne oczekiwania, że będziemy traktowani przez innych z szacunkiem i uwagą.

Oburzamy się także wtedy, gdy ukochana osoba chce spotkać się z kolegą/koleżanką, iść do kina na nielubiany przez nas film, albo chce pograć w piłkę lub majsterkować w garażu – i w związku z tym nie spędza z nami każdej wolnej chwili.
Obwiniamy partnera o to, że się nami “nie zajmuje”, nie zachwyca, nie troszczy się o nasze przyjemności.
Jest źle, gdy partner postanowił pójść na studia lub rozwijać się na inne sposoby, lub że chce wyjechać na urlop/wycieczkę sam, podczas gdy ten drugi jest czymś zajęty i nie może mu towarzyszyć.

Nie podoba nam się ubranie lub makijaż, które ktoś sam dla siebie wybrał i domagamy się jego zmiany. Wściekamy się, że ktoś nie zrobił obiadu, nie sprzątnął tego i owego, a także, gdy ma własne zdanie na jakiś temat (odmienne od naszego) i śmie przy nim trwać!

Przecież to ja mam rację! To ten drugi się myli! A nawet jak mylę się ja, to i tak nie przyznam się do tego. Ma być tak, jak ja chcę i tyle! Mój pomysł, mój sposób patrzenia na coś i wykonywania czegoś jest zawsze lepszy i to ta druga osoba powinna się podporządkować!
Generalnie – inni ludzie powinni stosować się do wartości, norm i zasad, które ja uważam za najwłaściwsze! Porządek przecież musi być – i to po mojemu! Bo jak nie… (i tu wytaczamy nasz arsenał technik manipulujących lub jawnie agresywnych, które mają zastraszyć lub obwinić partnera i !

I tak wszyscy dążymy, w mniejszym lub większym stopniu, do tego, by kontrolować partnera i innych bliskich. Czasem pozwalamy się zdominować, czasem sami dominujemy i tak trwa walka o władzę, o jedynie słuszny sposób postępowania, o to, kto ma rację.

Chodzi nam o coś znacznie więcej niż “być z partnerem”, dzielić z nim życie. My chcemy go “posiadać”. Zawładnąć nim, najlepiej w całości, posiąść go, mieć go na własność, do swojej wyłącznej dyspozycji i na swoich warunkach!

Niestety, im bardziej go ubezwłasnowolniamy, im większą władzę nad nim przejmujemy, tym mniej go szanujemy i jakość naszej miłości zdecydowanie pogarsza się!

Nasza miłość nie jest czymś stałym, pewnym, bezpiecznym. Jest uwarunkowana tym, na ile ktoś spełni, postawione przed nim, wymagania. Jest kapryśna, chwiejna, zmienna jak pogoda.

Czy to prawdziwa, zdrowa, pełna miłość?
Czy jakaś jej karykatura?
Podobno prawdziwa miłość jest bezwarunkowa?!

Dziennikarz Tomasz Lis nazwał swój program “Co z tą Polską?”, ja mogłabym sparafrazować te słowa: “Co z tą naszą miłością?”

Joanna Stelmach

By | 2011-08-10T16:25:04+00:00 01.02.2011|Categories: miłość, pielęgnacja związku, toksyczny związek|2 komentarze

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi – prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
Anonymous
Gość
Witajcie.Czytając Wasze posty zacząłem się zastanawiać nad moim związkiem. DO tej pory uważałem go za wręcz idealny. Zdarzały się oczywiście ciche dni, ale były one jedynie urozmaiceniem dla rodzinnej sielanki. Zawsze potrafiliśmy rozmawiać. Dzięki temu wiedzieliśmy, co nasza "druga połowa" oczekuje. Jednak stało się coś złego. Straciłem pracę. Od tej pory nasz związek staczał się coraz bardziej. Ustały rozmowy. Ich miejsce zajęły pretensje i pełne agresji ataki słowne ze strony mojej żony. Powody czasem były błahe. Najczęściej dotyczyły prac domowych. Pomimo wykonania wielu innych, najważniejszy był zawsze ten, o którym pomyślała żona. Podkreślam pomyślała. Ostatnio usłyszałem, że jeśli chcę, aby… Czytaj więcej »
Tomasz Kurzydłowski
Gość
Tomasz Kurzydłowski

Witaj Robercie

Dziękujemy za Twój komentarz. Joanna napisała odpowiedź na niego:
Żyjemy po to, aby uczyć się miłości i jej doświadczać

Serdecznie pozdrawiamy!

wpDiscuz