Czy warto tkwić w toksycznym związku?

Czy warto tkwić w toksycznym związku, który Cię unieszczęśliwia? Czy masz dzielnie znosić krzywdę i poniżenie w imię… no właśnie – czego? Czy kochanie musi się wiązać z pozwalaniem partnerowi na wszystko?

„Bardzo potrzebuję porady, bo już nie radzę sobie z mężem. Znamy sie od 10 lat, a od lipca tego roku jesteśmy małżeństwem. Mąż jest alkoholikiem, od miesiąca ma wszyty esperal. Niestety nie chce iść na terapię, bo nie wyobraża sobie, że nie mógłby się już nigdy napić. Mąż bardzo się zmienił, gdy popadł w uzależnienie jakieś trzy lata temu. Bardzo mnie poniża i to w obecności moich bliskich, nie chce brać odpowiedzialności za swoje błędy, jest niesłowny, wulgarny, wręcz chamski, potrafi powiedzieć: mam Cię w dupie, idź się lecz (przeszłam depresję, ale jestem już zdrowa), wypomina, że jestem na jego utrzymaniu, mimo iż niedługo zacznę pracę, często podkreśla, że nie jestem dla niego żadnym oparciem, a już na pewno bardzo pogorszą się nasze relację, bo mu powiedziałam, że będę uczęszczać na terapię dla rodzin. On nie może się z tym pogodzić i próbuje mi tego zabronić, mówiąc: nie pójdziesz tam, zabraniam Ci, ale jak pójdziesz to będzie bardzo źle między nami. Poza tym mąż często mnie upokarza, mówi, że nie ma do mnie zaufania, ale nie chce powiedzieć dlaczego. Natomiast ja powiedziałam mu o moich bardzo ważnych sekretach i mąż niestety nie dochował tajemnicy, a wie, że bardzo mi tym zaszkodził. Mąż mi mówi, że opowiada znajomym co się u nas w domu dzieję i oni się z tego śmieją. Nie mogę się z tym pogodzić, bo mąż tak się zmienił gdy zaczął pić, a wcześniej bardzo dbał o mnie był dla mnie wielkim wsparciem, a teraz w ogóle nie mogę na niego liczyć. Mama namawia mnie do rozwodu, ale ja nie mam w sobie tyle siły by to zrobić, a poza tym nie wyobrażam sobie bez niego życia. Niestety jestem coraz bardziej nieszczęśliwa, często płaczę, gdy mąż mnie dołuje. Momentami jest kochany, używa ciepłych słów, ale za jakiś czas staje się furiatem i jestem tą najgorszą. Proszę o poradę, co mam zrobić. Jestem podłamana, nie radzę sobie z tym.”

psycholog Joanna Stelmach:
Droga Justyno! Gdy przeczytałam Twój list mój umysł wypełniły tylko dwa słowa ZOSTAW GO! To taka moja ludzka, automatyczna reakcja J, jednak jako terapeutka nie powinnam się w ten sposób wypowiadać.
Każdy człowiek bowiem musi sam dojść do swoich wniosków i decyzji, sam pokierować swoim życiem w zgodzie ze sobą. Postaram się więc po prostu przedstawić Ci, jak ja spostrzegam Twoją sytuację.

Mąż jest uzależniony od alkoholu a Ty od męża. Obojgu Wam dobrze zrobiłaby terapia. On nie chce o niej słyszeć, ale Tobie serdecznie radzę – zadbaj o siebie! Niech Twoje pogarszające się samopoczucie będzie dla Ciebie sygnałem – tkwię w niszczącej mniej sytuacji! Koniecznie muszę coś w niej zmienić! I tu zalecam zdecydowane kroki w tym kierunku. Im szybciej tym lepiej!

Nie wyobrażasz sobie życia bez niego, wydaje Ci się Że nie masz dość sił by się z nim rozstać. Ale pomyśl na co się skazujesz pozostając z mężem, który nie ma zamiaru pracować nad sobą, a dodatkowo stara się ograniczyć także Twój rozwój. To pozostawanie w tym związku odbiera Ci siły i wiarę w siebie!
Mąż poniża Cię, upokarza, nie możesz na niego liczyć. Te chwile kiedy jest „kochany” nie są w stanie zrównoważyć przykrości, które Ci wyrządza. Na które sama się godzisz!

A nie musisz i nie powinnaś! Miłość to wzajemne dbanie o siebie i udzielanie sobie wsparcia, okazywanie czułości i szacunku – a nie gnębienie i zniewalanie partnera. Nikt nie powinien w imię źle pojętej miłości i lojalności godzić się na swoją krzywdę!

Gdy kogoś prawdziwie kochamy staramy się go nie skrzywdzić, nie przyczynić się do jego cierpienia. Twój mąż tego nie robi, a Ty, z miłości do siebie, nie powinnaś się na to godzić! Nie pozwalaj na wyrządzanie Ci krzywdy – potulnie godząc się na to, jak on Ciebie traktuje, wzmacniasz i utrwalasz w nim te nieprzyjemne zachowania.
Nie licz więc na ich zmianę tylko coraz większe nasilanie!

Zasługujesz na miłość i szczęście! Każdy człowiek na nie zasługuje, to nasze prawo! Po to przychodzimy na ten świat, by kochać i być kochanymi, i rozwijać się. Jeśli wszelkie Twoje próby sprawienia, aby to piękne przeznaczenie zrealizowało się w związku z Twoim mężem okażą się nieskuteczne – co wybierzesz dla siebie? To decyzja, która zadecyduje o dalszym Twoim życiu.

W takiej sytuacji niezwykle ważna jest wiara, że przyciągnięcie lepszego partnera jest w zasięgu Twoich możliwości!

Zasługujesz na szacunek i dobre traktowanie. Nawet jeśli Twoje dotychczasowe doświadczenia temu przeczą.

Pozdrawiam Cię serdecznie,
Joanna

komentarz Tomka:
Justyno, czytając opis sytuacji w której się znajdujesz od kilku lat, zadaję sobie pytanie – dlaczego w lipcu pobraliście się?! Czego oczekiwałaś? Cudownej przemiany? Szkoda, że tak się nie stało a poniższa sentencja ma swój bolesny i aktualny wymiar:
Kobiety wychodzą za mąż w przekonaniu, że ich mężowie się zmienią.
Mężczyźni żenią się w przekonaniu, że ich żony się nie zmienią.
Obie strony są w będzie.
Mam jednak nadzieję, że wydobędziesz swoją Moc i ułożysz sobie szczęśliwe życie i będziesz z osobą która Cię kocha i szanuje.
Z całego serca życzę. T

P.S. O toksycznych związkach już wielokrotnie pisaliśmy, np. Jak wyzwolić się z toksycznego związku?

ZAPISZ się i obejrzyj 3 krótkie wideo o poczuciu własnej wartości

3 wideo o poczuciu własnej wartości
By | 2016-10-15T18:47:23+00:00 30.10.2008|Categories: kryzys w związku, rozstanie i rozwód, toksyczny związek|2 komentarze

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
Anonymous
Gość

Serdecznie dziękuję za odpowiedź na mój list, w którym niestety potwierdziło się wszystko to co od dawna słyszę od innych osób, mianowicie to, że powinnam mieć innego partnera. Jest mi strasznie ciężko i na razie nie umiem podjąć decyzji, ale głęboko się nad tym zaczęłam zastanawiać. jeszcze raz dziękuję. Justyna M.

Anonymous
Gość
jestem w związku trującym jak muchomor ,chociaż mąż dla obcych ludzi jest miły ,sympatyczny i nawet można powiedzieć ,że dla innych szczególnie kobiet ma dobre serce .Mnie nie szanuje , mówi ze jestem wariatką , upokarza mnie czasem przy innych ludziach ,wszystko co robię jest do dupy , moja była praca to według mojego męża przytułek dla emerytów /świetlica środowiskowa dla małych dzieci/i wogóle jestem stara k…./44 lata / gruba , brzydka , nie podniecam go /jesteśmy 3 lata po ślubie i mamy 3 letniego syna/ .Jak słownie nie radzi sobie ze mną i mówi że mu pyskuje to mnie… Czytaj więcej »
wpDiscuz