Dobry dzień, by umrzeć

Dzień Wszystkich Świętych jest momentem w którym pytamy siebie o sens życia, znaczenie śmierci. Powracamy myślami do tych, którzy odeszli. Myślimy o tych, którzy odejdą. Ale też zastanawiamy się nad swoją śmiercią. Kiedy przyjdzie? W jaki sposób umrę? Co jeszcze zdążę zrobić? Co po mnie zostanie? Czy w ogóle coś zostanie…?!

Fragment o śmierci, z książki Stephena Levine „Gdybyś miał przed sobą rok życia”:
„Istnieje takie indiańskie powiedzenie: „Dzisiaj jest dobry dzień, by umrzeć, ponieważ zawarte jest w nim całe moje życie”. Powiedzenie to odwołuje się do możliwości, jakie wyłaniają się z dokonania przeglądu życia i dokończenia tego, co pozostawało niedomknięte. Opisuje życie, w którym jest miejsce nawet na śmierć. Mam tu na myśli pełnię śmierci, która następuje po pełni życia. Życia uchwyconego i przeżywanego w teraźniejszości, życia pełną piersią, które zna moc myśli w stwarzaniu świata, przeżywanego w całej swojej pełni i pustce.

Im bardziej jesteśmy uważni, tym mniej niezałatwionych spraw przytoczy nas na łożu śmierci. Kiedy żyjemy pełnią życia, a nie tylko myślimy o życiu, realizujemy wszystkie cele. Gdybyśmy więc mieli umrzeć dzisiaj, bylibyśmy zadowoleni, że nasza śmierć zyskała pełnię. Kiedy wszystko zostało doprowadzone do końca, a serce zwraca się ku sobie, jest to dobry dzień, by umrzeć.”

[S.Levine, Rozdział 36 “Dobry dzień, by umrzeć”]

… Chciałbym umieć sobie powiedzieć „dzisiaj jest dobry dzień, by umrzeć”.
Tomasz

By | 2016-10-15T18:47:21+00:00 02.11.2008|Categories: duchowość, lęk|0 komentarzy

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi – prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz