Jak umiejętnie stawiać granice w związku? (1/3)

Dzień dobry, mam na imię Iwona i jestem autorką niniejszego artykułu “Stawianie granic w małżeństwie”. Od kilku lat jestem klientką Joasi, uczestniczką warsztatów Joasi i Tomka, czytelniczką Pięknej Miłości, z zamiłowania psycholożką i analityczką samej siebie, swojego JA :) i swoich związków (a kilka ich było…) Co za tym idzie sporo cennych doświadczeń = lekcji, pracy nad sobą, przede wszystkim także w kwestii stawiania granic, w różnych relacjach, szczególnie w związkach.

 

Małżeństwo rozmawia o asertywnym stawianiu granic

Należy postawić granicę między tym na co się godzę, a tym co kategorycznie jest zabronnione; endostock – Fotolia

Nieumiejętność stawiania granic

Dla zachowania równowagi w związku, oprócz jego pielęgnacji, niezbędna jest również umiejętność stawiania granic. Inaczej mówiąc trzeba być sobą, być asertywnym.

Wiele o ASERTYWNOŚCI zostało już powiedziane i napisane, ale wciąż przewija się w komentarzach czytelniczek Pięknej Miłości ten sam problem: „on pije, bije, nie stara się, nie dba o siebie, o mnie, o dzieci, nie szanuje mnie, ma gdzieś moje uczucia, kłócimy się wciąż o to samo, groziłam, że odejdę, obiecywał zmiany i nic”, a potem następuje: „mam już dość, wiem, że powinnam odejść ale nie mogę”. Jednym słowem czujemy się nieszczęśliwe, bo dzieje się coś wbrew nam, wbrew temu, co wspólnie ustaliliśmy i nie zawsze musi to być oznaką braku miłości. Wielu z nas nie nauczono jak powinien wyglądać zdrowy związek, po co jest szacunek, zaufanie, jak okazywać miłość.

To bardzo poważny problem! Problem nieumiejętności w stawianiu granic lub/i braku konsekwencji po ich przekroczeniu.

 

Nie potrafimy powiedzieć stanowczo: NIE POZWALAM NA TO!

Schemat jest zwykle podobny… Zakochujemy się, jest idealnie, zamieszkujemy razem, cieszymy się wspólnie spędzanym czasem przymykając oko na to, co nas niepokoi… A po jakimś czasie pojawia się kryzys. Zauważamy, że dzieje się coś, co nam się bardzo nie podoba.

Mogą to być różne zachowania, nawyki, nałogi. Jeden z moich partnerów brał narkotyki, inny był chorobliwie zazdrosny, z kolei przyjaciółka od lat tkwi w związku „na odległość” – jej narzeczony pracuje za granicą, a ona nie wie jak go zmusić do podjęcia pracy w kraju.

Niektóre z nas borykają się z brakiem szacunku, nieokazywaniem miłości, nie dbaniem o związek, itp. Oczywiście nasi mężczyźni są dorośli i wg nas powinni wiedzieć jak się zachować… niby rozmawiałyśmy, mówiłyśmy, prosiłyśmy, błagamy, potem grozimy a oni obiecują… Obiecują zmiany – za dzień, dwa, tydzień – przepraszają, całują, kupują prezenty, usypiają naszą czujność kilkudniowym intensywniejszym staraniem, po czym schemat powiela się…

A trzeba usiąść spokojnie i powiedzieć sobie prosto w oczy, że ustalamy zasady, co do przestrzegania granic, które bezwzględnie nie mogą zostać przekroczone. A zasady są po to by je szanować i przestrzegać. Należy postawić granicę między tym, na co się godzę, a tym co kategorycznie jest zabronione i tak to traktować. Nie możemy oczekiwać, że partner będzie przestrzegał granicy, której my same nie traktujemy poważnie, lub z góry zakładamy, że on i tak ją przekroczy, więc podświadomie przyzwalamy na to, często notorycznie aż przyzwyczaimy się do utartego schematu.

 

To jest bardzo ważne, by zbudować zdrową relację. Dlaczego?

Gdy nasze granice są przekraczane czujemy się stłamszeni, nie szanowani, gromadzimy urazy, żale, narasta konflikt, wydaje nam się, że wszystko, co dzieje się wbrew nam, naszym zasadom, jest przeciwko nam wymierzone. W niektórych sytuacjach myślimy nawet, że to przez nas samych, bo za mało się staramy, nie pilnujemy, nie okazujemy wystarczająco mocno, że kochamy, wpędzamy się w poczucie winy i ulegamy wewnętrznym szantażom typu: „jak ja tego nie zrobię, to on się nie zmieni”, co jest jednoznaczne z myśleniem że musimy zasłużyć na zmianę zachowania partnera, w konsekwencji obniżamy swoją samoocenę i przestajemy wierzyć w słuszność swoich zasad.

A partner? Nabiera nawyku złego zachowania nie widząc stanowczych protestów z naszej strony… Im dłużej my przyzwalamy, tym bardziej się rozkręca i w zasadzie nie widzi już konieczności zmian, staje się to jego normą, a kłótnie codziennością, stąd często słyszymy po dłuższym czasie, że „czepiamy się nie wiadomo o co”.
Oddalamy się od siebie, myślimy o rozstaniu…

 

Więc jak to zmienić, jak stawiać granice?

„Przecież mówiłam mu wiele razy, że mnie to boli, że czuję się lekceważona, nie kochana”. Super, że mówimy o swoich uczuciach, to bardzo ważne, by zdawał sobie sprawę, ale to nadal tylko informacja, nie konkretne ustalenia..

Postawienie granicy musi być STANOWCZE, JASNE, OKREŚLONE. To musi być USTALENIE ZASADY dotyczącej zachowania, na które NIE ZEZWALASZ, podczas konkretnej rozmowy o tym problemie.

Jeśli np. problem dotyczy nałogu, to nie pomoże notoryczne powtarzanie, że to szkodzi, i jakie są skutki nadużywania danej substancji ani, że przez to jest zaniedbywana rodzina, bo to już się dzieje. Po każdej takiej rozmowie, kłótni padną obietnice, które okażą się bardzo często niespełnionymi.

Nie możemy mówić: „chciałabym, powinieneś, dobrze by było…” itp.

Tu trzeba użyć konkretów:

MUSISZ to zrobić, rzucić, zmienić,

OCZEKUJĘ, ŻE

CHCĘ WIDZIEĆ, że to robisz, zmieniasz

WYMAGAM

NIE MOŻESZ mnie ranić, zaniedbywać rodziny,

Koniecznie stanowczym, pewnym tonem. Trzeba uprzedzić partnera, że zakładamy możliwość przekroczenia granicy, że spodziewamy się niespełnionej obietnicy i określić jakie będą tego konsekwencje.

 

Iwona

> część druga Jak umiejętnie stawiać granice w związku? (2/3)

 

By | 2017-01-05T09:19:17+00:00 21.07.2014|Categories: asertywność, kryzys w związku|Tags: , |0 komentarzy

About the Author:

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz