Nadaj tragedii sens (3/3)

Każda sytuacja, najbardziej nawet tragiczna, może być bodźcem inicjującym lub wspierającym rozwój osobisty człowieka. Pogodzenie się z życiem takim, jakie ono jest – jego nieustannymi zmianami, nieprzewidywalnością, przemijalnością, tym, że jego końcem jest śmierć, nie każdemu przychodzi łatwo. Nabycie umiejętności akceptowania tego procesu, naturalnej kolei rzeczy – już jest więc ogromnym postępem w rozwoju człowieka.

Dostrzeganie dobra we wszystkich doświadczeniach życiowych to wielka sztuka. Czemu warto ją praktykować? Ponieważ przyjmowanie takiej, pozytywnej perspektywy, bardzo pomaga w spokojnym i pogodnym przyjmowaniu tego, co niesie życie, nawet gdy nie jest to spełnienie naszych marzeń. Nawet gdy jest to tragedia.

Takim dobrem może być, na przykład:
– sprawdzenie siebie w trudnej sytuacji i zachowanie się w niej zgodnie z najwspanialszym wyobrażeniem o samym sobie
– możliwość wyzbycia się własnych lęków i negatywnych przekonań
– szansa na okazanie sobie i innym miłości
– cenna nauka
– okazja do poszerzenia świadomości
– przypomnienie o czymś, co jest ważne
– nabycie umiejętności docenienia tego, co się ma i czego doświadcza, bo zawsze mogłoby by być jeszcze gorzej…

Co więc dobrego może być w śmierci naszych rodaków, którzy zginęli w Smoleńsku – w tym czasie, w ten sposób, w tych warunkach? Oto, co mi przyszło do głowy:
– para prezydencka zakończyła żywot razem – to pragnienie wielu kochających się par!

– wszyscy tam obecni powitali śmierć będąc w grupie, w pewnej wspólnocie – umieranie w samotności wydaje się być o wiele gorsze

– lepiej bać się krótko i umrzeć szybko w niespodziewanej katastrofie niż pomału i w męczarniach spowodowanych chorobą, zniedołężnieniem lub torturami zadawanymi przez kogoś

– w większości ci ludzie przeżyli i osiągnęli wiele, byli ludźmi spełnionymi, zostawili po sobie coś ważnego i pozytywnego (pewnie mogli zrobić jeszcze wiele dobrego – ale równie dobrze mogą się tym zająć ci, którzy pozostali przy życiu)

– bardzo zależało im, by odtajnić okoliczności śmierci poległych 70 lat temu i uczcić ich pamięć, a także pojednać się z narodem, który wtedy wyrządził tę krzywdę – dzięki katastrofie cały świat zwrócił uwagę na to, co miało miejsce w Katyniu; a upragnione pojednanie dzieje się na znacznie głębszym poziomie (to tak, jakby poświęcili swe życie dla dobra sprawy, która była dla nich tak ważna, o którą walczyli!)

– niektórzy politycy nie cieszyli się w naszym kraju powszechną sympatią, po śmierci jednak pokazywani są przez media od najlepszej strony, nieznanej dotąd szerokiej rzeszy odbiorców – można powiedzieć, że nastąpiła ich pośmiertna rehabilitacja, a nawet więcej:

– osoby, które zginęły tam w tragiczny sposób traktowane są teraz jak bohaterzy narodowi; zostaną zapamiętani, jako wybitni, zasłużeni dla Polski ludzie. Prawdopodobnie, gdyby nie takie właśnie okoliczności ich śmierci, nigdy nie zostaliby tak docenieni! Wielu chciałoby odejść w takiej chwale!

– rodzinom poległym przyznano pomoc materialną (wiadomo, że utraty najbliższych to nie zrekompensuje, ale jednak może wiele rzeczy umożliwić)

– wydarzenie to wieloma osobami „potrząsnęło”, skłoniło do odpuszczenia uraz, pogodzenia się z bliskimi, okazania miłości; obudziło patriotyzm i instynkt jednoczenia się z innymi

– i pewnie wiele jeszcze korzyści dla rozwoju jednostek i całego naszego społeczeństwa, a także innych narodów świata można by wydobyć z zaistniałej tragedii.

Ponieważ każdy z nas na co innego zwraca uwagę, pomyśl sam:
Jakie dobro Ty dostrzegasz w tej sytuacji? Jaką okazję do rozwoju, zarówno dla siebie jak i dla reszty świata, w niej widzisz?
Jakie pozytywne konsekwencje mogą zainicjować te wydarzenia?
Jaką naukę chcesz wziąć sobie do serca?
Jakim człowiekiem pragniesz być w odniesieniu do tych wydarzeń?


Joanna Stelmach

 

.

By | 2011-08-27T12:26:06+00:00 21.04.2010|Categories: duchowość, lęk|2 komentarze

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi – prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
Anonymous
Gość
Słowa, które Państwo piszą wywołują we mnie naturalny opór przed tzw. "dobrymi radami". Przeżyłem osobistą tragedię i od 3 lat przeżywam ból spowodowany stratą. Mam za sobą okres całkowitego rozpadu swoich mechanizmów obronnych. Niewyobrażalnego cierpienia, objawiającego się pod postacią fizycznego bólu, całkowitej apatii, natrętnego poszukiwania zrozumienia dlaczego tak się stało. Po tym okresie czasu, myślę, że radzenie sobie jest procesem całkowicie naturalnym. Cieszę się, że można dość czesto natknąć się na informacje o tym, że ból dobrze jest po prostu przecierpieć. Przeżyć dobrze stratę, to po prostu doświadczyć bez zahamowania wszystkich jej psychicznych i fizycznych konsekwencji. Nie zgadzam się natomiast… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Ja natomist z całego serca dziekuje autorce teo artykulu poniewaz w tej wlasnie chwili po przeczytaniu i odniesieniu tego do mojej wlasnej tragedi,jaką nie jest smierc ale choroba mojej corki odmienilam w jakims malym ale fundamentalnym stopniu swoje zycie.pomoglo mi to lepiej zrozumiec sens mojej "tragedi".Tragedi w cudzyslowiu, bo teraz wiem,ze to co spotkało moja corke to nie kara Boża ale Boże błogosławieństwo!Błogosławieństwo dla mnie,bo czuje ze to calkowicie odmieni moje zycie.Nie moge jeszcze pojac jaki to ma sens w odniesieniu do zycia mojej corki.Ale dowiem sie i bede wdzieczna Bogu za to ze tak sie stało.Akceptacja cierpienia i tragedii… Czytaj więcej »
wpDiscuz