Nie umiem sobie wyobrazić co będzie z naszym małżeństwem …

Oto komentarz Czytelniczki do wpisu “Moje uczucie do męża jakby uschło…“:

“Zaczynam to czuć – brak wiary, że może być lepiej, wyczerpanie, wypalenie, tysiące zagajonych rozmów, zawsze zakończonych słowami jestem dziś zmęczony, nie mam ochoty zmarnować nocy na jałowych dyskusjach…etc…Tak, zaczynam czuć w każdym zakamarku ciała, że się skończyło. Tylko wciąż nie umiem sobie wyobrazić co będzie potem…

 Jesteśmy małżeństwem od 4 lat, parą od 7, mamy 2-letnią córkę, którą bardzo kocham. Od kiedy dziecko pojawiło się na świecie, mój mąż stał się kimś obcym, był cudowny jeszcze w trakcie porodu, świetny przez 4 tygodnie po… i co? Koniec. Mówi, że się nie umie odnaleźć (dziecko było planowane!), że nie umie się opiekować dzieckiem, że kocha, ale nie potrzebuje codziennego kontaktu.

Ja zajmuję się córką, zdecydowałam się wziąć urlop wychowawczy i jednocześnie pracuję z domu (kilka godzin dziennie). Nie mam czasu na nic… liczyłam na wsparcie, pomoc. Wciąż słyszę “nie” – on przecież pracuje, w pracy musi zostawać dłużej, a potem już nie ma siły i ochoty. Ja pracuję wieczorami, często nawet po północy, rano wstaję do dziecka, a mąż nie chce przejąć części obowiązków – typu kąpiel dziecka, układanie do snu… czyli całego wieczornego rytuału, żebym mogła troszkę się bardziej wysypiać i żebyśmy wieczory mogli mieć dla siebie.

 Mąż twierdzi, że powinnam wrócić jak najszybciej do pracy, bo odkąd jestem w domu przestałam być ambitną, zaradną kobietą, z którą się żenił. Okazuje się, że jego zdaniem kobieta, która wychowuje dziecko i “siedzi w domu” nie ma ambicji, wychodzi na to, że tylko moje dotychczasowe sukcesy zawodowe określały mnie jako człowieka. Ja nie planuję w domu zostać do końca życia, to tylko etap, cudowny i wyjątkowy, zresztą niedługo się kończy. Oddaję swojemu dziecku to, co mam najlepsze – czas i miłość. Dodatkowo staram się wspomóc męża w utrzymywaniu domu i przecież, do licha, pracuję i zarabiam, w wariancie zredukowanym o 50%, ale na więcej już po prostu nie wystarcza mi sił. Mąż pracuje od 9-18, czasem i dłużej. Jest zmęczony, wiem to i rozumiem. Już nawet zaakceptowałabym tę jego tygodniową niemoc, ale w soboty mąż zawsze zajmuje się budowaniem łodzi, robi to od lat i jest to jego ukochane hobby. My się nie liczymy.

 W pierwsze lato po urodzeniu dziecka spędzał na swojej przystani całe weekendy, ale po roku (!) kłótni o to – skapitulował, “tylko” sobota. Nie ma potrzeby spędzać z nami więcej czasu niż rano przy śniadaniu i w nocy – w trakcie snu. Uważa, że należy mu się czas wolny, przeznaczony na jego hobby. Ja nie mam prawa do wolnego – tzn. mam, jak sobie zorganizuję nianię, babcię itp.

Niedawno wróciliśmy z wyjazdu w góry – mąż najpierw spędził tam sam ze swoją siostrą prawie tydzień, potem ja dojechałam z córką. Po powrocie do domu zrobił mi awanturę, że w lodówce zostawiłam odrobinę jedzenia, które się zepsuło… W czasie kiedy on szalał na stokach ja byłam w domu z przeziębionym dzieckiem, kurując je, żebyśmy mogły wyjechać choć na parę dni, miałam masę spraw zawodowych. Dawałam radę, byłam dla niego miła. Jak on ma potem czelność robić mi awanturę o takie bzdety…

Czuję z jego strony jakąś taką narastającą niechęć, brak zainteresowania. Wiem, że nie ma nikogo… Ja od kilku miesięcy mam niestety objawy nerwicy lękowej, zamartwiam się zdrowiem córki, własnym. Tak – to pewnie jest wkurzające, wiem, ale ja tak nie miałam, pojawiło się wraz z poczuciem osamotnienia, oddalenia, może wręcz przerażenia, że oto mój ukochany mężczyzna odpycha nasze wspólne dziecko. Tym samym i mnie, a może odwrotnie, sama nie wiem. Nie czuję miłości, nie czuję z jego strony szacunku, wsparcia – zaczynam się zamykać na niego. Przestaję mieć ochotę na sex, na cokolwiek. Nie umiem jednak pochopnie zabrać dziecku ojca, a sama męża, którego przecież jeszcze jakiś czas temu mocno kochałam. Mimo, że zaczynam już przeczuwać koniec…. to wciąż jeszcze na coś liczę.”

> Jeśli chcesz napisać do Autorki, zamieść to w komentarzu.

> Nasze wypowiedzi są w kolejnych wpisach:
Tomasz: Narodziny dziecka są totalną zmianą życia
Joanna: Lepiej się rozstać.

.

ZAPISZ się i obejrzyj 3 krótkie wideo o poczuciu własnej wartości

3 wideo o poczuciu własnej wartości
By | 2016-10-15T18:45:52+00:00 12.03.2011|Categories: kryzys w związku|0 komentarzy

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz