O więzi z Bogiem (5/5)

Są takie sytuacje w życiu, kiedy czujesz się naprawdę źle, a żadna bliska Ci osoba nie jest dostępna. Bywa też tak, że ktoś kochany jest przy Tobie obecny w ciężkich chwilach, ale nie umie albo nie chce przynieść Ci pocieszenia, jakiego potrzebujesz (czasem nawet on sam przyłożył się do tych “ciężkich chwil”).

Moje osobiste doświadczenia doprowadziły mnie do wniosku (możesz się z nim nie zgodzić – to moje doświadczenia i mój wniosek! :-)), że nic tak nie koi smutku, żalu, niepokoju i cierpienia jak zadbanie o siebie z miłością i odczuwanie miłości Boga.

Doszłam do tego drogą eliminacji: zastanawiałam się – co może mi pomóc poczuć się lepiej w takiej sytuacji? Pytałam siebie: może to? Może tamto? Czy to coś naprawdę mi jest potrzebne, dobre dla mnie i niosące pociechę? Czasem odpowiedzi były twierdzące (np. pójście na łono przyrody) a czasem przeczące (np. objedzenie się słodyczami). Niejednokrotnie odpowiedzią było – tylko Bóg, Bóg może przynieść mi ukojenie, najpełniejsze wyciszenie, spokój.

Już samo takie zastanawianie się jest przejawem życzliwości wobec siebie. Ja, wiedząc o wspaniałej, uzdrawiającej mocy miłości, pragnęłam “wypróbować” jej siłę szczególnie w takich trudnych momentach i …otaczałam siebie miłością, największą, na jaką było mnie stać.

Starałam się zadbać o swoje jak najlepsze samopoczucie, o wszystkie części mnie – o ciało, umysł i ducha. Reagowałam na sygnały płynące z mojego wnętrza: jeśli byłam zmęczona, odpoczywałam, jeśli potrzebowałam kontaktu z naturą – szłam na spacer, jeśli traciłam nadzieję – sięgałam po uduchowione książki, które ją podsycały, kiedy chorowałam lub czułam ból w jakiejś części ciała, dotykałam to miejsce z czułością i troską, życząc sobie zdrowia i sił.
Okazywałam szacunek swoim uczuciom wyrażając je w całej ich autentyczności i rozmiarze w pamiętniku. Pocieszałam samą siebie wspierającymi słowami i okazywałam sobie jak najwięcej ciepła: obejmowałam i tuliłam samą siebie, mówiłam sobie jak bardzo siebie kocham i jestem dla siebie ważna, i że wszystko ułoży się jak najlepiej.

Takie chwile, sam na sam ze sobą, w pełni akceptacji dla mojego stanu, działały na mnie niezwykle kojąco!

Do tego, w zależności od aktualnego zapotrzebowania, wielokrotnie powtarzałam sobie, jednocześnie koncentrując się na oddechu, jedne z poniższych stwierdzeń ukierunkowanych na moją łączność z Bogiem:

Bóg oczyszcza moje myśli nieustannie.
Boskie światło miłości wypełnia mnie i otacza, uzdrawia moje ciało i umysł.
Kocham Cię Asiu, i Bóg Cię kocha, wszystko będzie dobrze.
Boże, ufam Ci… kocham Cię.
Otwieram się na wszelkie dobro, jakim chcesz mnie obdarzyć.
Otwieram się na CUD miłości, zdrowia, szczęścia…

Dziękowałam Bogu za wszystko (nawet za te przykre chwile – widząc w nich dobro chociażby dlatego, że przypomniały mi, jak ważny jest dla mnie kontakt z Bogiem), powierzałam Jego opiece sprawy, którymi się martwiłam, ufając, ze dzięki temu potoczą się jak najlepiej.

Nie pamiętam sytuacji, żebym się zawiodła. Dostrzegałam te CUDA! To jeszcze bardziej wzmacniało moją wiarę na przyszłość. Przebywanie z Bogiem, bycie przy Nim moimi myślami, świadomością, dawało mi niesamowite wyciszenie, spokój i pogodę ducha – mimo niesprzyjających okoliczności. Odsuwało ode mnie lękliwe myśli, zwątpienie, niepokój.

Staram się myśleć o Bogu i okazywać sobie miłość także w całkowicie spokojnych i radosnych okresach mojego życia, kiedy tylko mam na to czas i pamiętam o tym.
Wiem, że mój optymizm i życzliwość wobec innych ma w tym swe korzenie, zgodnie z mądrością:

“Tajemnicą optymizmu jest dążenie ducha
do stałego i świadomego łączenia się
z Duchem Nieskończonym i Wiecznym”

R.W. Trine

PS. Podzieliłam się z Tobą moją receptą na przeżywanie trudnych chwil – jeśli chcesz, możesz wypróbować ją na sobie! ;-) Jeśli masz swoje, zupełnie inne, a skuteczne sposoby, prosimy Cię o ich podanie w komentarzu!
To, co czytasz w tym i innych artykułach na serwisie Piękna Miłość nie jest prawdą ostateczną i jedyną. Takiej nie ma :-) ! Dzielimy się z Tobą naszym doświadczeniem, wiedzą, rozumieniem spraw miłości, życia i duchowości.
Pamiętaj jednak, że to tylko nasza prawda, widziana naszymi oczami, jeden z wielu możliwych punktów widzenia. Weź z tego to, co wydaje Ci się trafne i przydatne, resztę odrzuć. Stwórz własną prawdę – pamiętając, że w cokolwiek wierzysz, takie przywołasz doświadczenia.

Im więcej Miłości, Boga, Doskonałości w Twojej świadomości i systemie przekonań – tym więcej ich zauważasz i doświadczasz.

Z Bogiem! ;-)
Joanna

ZAREZERWUJ MIEJSCE bo już 18, 20 i 22 września – 3 BEZPŁATNE AUDYCJE NA ŻYWO (WEBINARY) O POCZUCIU WŁASNEJ WARTOŚCI

3 lekcje o poczuciu własnej wartości - info o webinarach
By | 2016-10-15T18:46:50+00:00 08.09.2009|Categories: duchowość|0 komentarzy

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
wpDiscuz