Związki, w których jesteśmy poniżani, lekceważeni, obwiniani za wszystko nie przynoszą nam szczęścia. Bywa jednak tak, że godzimy się na złe traktowanie, dajemy sobie wmówić, że to my jesteśmy “źli”, i pomimo obolałych dusz i (często też) ciał, tkwimy latami w chorym układzie.
Brakuje nam wiary w siebie, wiary we własne siły, niezależność, samowystarczalność, umiejętność przyciągnięcia miłości i szczęścia na miarę naszych pragnień. Brakuje nam wiary w innych, pomocnych ludzi. Brakuje nam wiary w opiekę i prowadzenie Siły Wyższej.
Jeśli jesteś w takim związku, pokonaj swoje lęki. Obudź swoją wiarę. Optymizm. Odwagę. Miłość do siebie i do Życia! To wszystko w Tobie jest. Wydobądź to z siebie!


“(…) Od 6 lat jestem w związku w którym nie czuje sie szczęśliwa. Wychowywałam się w rodzinie alkoholowej i myślę że dlatego jestem w takim a nie innym związku. Będąc z moim partnerem, strasznie wszystko przeżywałam i miałam poczucie, że on mnie non stop krzywdzi. W środku czułam że nie chcę z nim być, jednak dziś wiem że uzależniłam się od niego finansowo. (…) Wiele razy obrażał mnie, poniżał, używał wulgaryzmów w stosunku do mojej osoby. A ja nie umiałam go zostawić. Poszłam na terapie, wszystko szło w dobrą stronę, żeby go zostawić…jednak zachorowałam na endometriozę i lekarz powiedział mi że powinnam zaplanować ciążę, bo później mogę mieć problemy. (…)

Mam dużą świadomość, dzięki terapii, co jest moim problemem, wiem wszystko, co powinnam zrobić…ale nie robię nic..nadal z nim jestem. Moje lęki są silniejsze.

Daję mu prawo do złego traktowania mnie, bo przyznaję mu rację, że wszystko jest przeze mnie. Czasami zastanawiam sie, czy ja naprawdę jestem taka zła? Nie mogę zaplanować z nim ślubu i dziecka, bo nie czuje sie szczęśliwa, boje sie tych decyzji…Nie wiem, co robić. Straciłam też trochę wiarę w terapie (od pół roku nie chodzę na terapie), bo chodziłam 2 lata i mimo świadomości tego wszystkiego, ja nadal nie potrafię rozwiązać tego problemu, mojego wewnętrznego konfliktu: być z nim czy nie? I moich lęków, które pojawiają się na myśl, że mam go zostawić. Boję się, że sobie nie poradzę bez niego, że nie ułożę sobie już życia, że będzie mi ciężko, boję sie, że będę tego żałować…itd. Co zrobić?”

psycholog Joanna Stelmach:

Witaj Magdo!

Na pewno będziesz żałować rozstania z takim wspaniałym mężczyzną! Będziesz żałować jego miło brzmiących dla ucha wulgaryzmów, poniżających wyzwisk, obwiniania o to, że masz czelność mieć swoje zdanie albo pracować zawodowo. Najlepiej już teraz rzuć wszystko i poświęć się dla niego! Upajaj się każdym cudownym dniem spędzonym z tym wymarzonym partnerem!

Naprawdę nie wiem, czemu się tak długo wahasz, czy wziąć z nim ślub i mieć dziecko, przecież to idealny materiał na męża i przyszłego ojca! Szczęśliwe życie razem – zapewnione! Przygotuj się na bycie szmatą do podłogi, bez własnych poglądów, praw, pragnień. Bycie służącą całkowicie uzależnioną od swojego pana i władcy – cóż może dać większe spełnienie!

A wszystko, co złe, to oczywiście, przez Ciebie! Jak możesz się nad tym zastanawiać? Przecież on wie najlepiej! Jego zdanie to jedyna wyrocznia, której powinnaś się słuchać! Zasługujesz też na jak najgorsze traktowanie, on ma do tego pełne prawo!

Oczywiście, że jesteś zbyt słabiutka by dać sobie sama radę w życiu! Zginiesz bez niego!
On tak bardzo Cię wspiera! Daje Ci tyle radości i sił!

Kochana Magdo! Sama wybierasz swoje doświadczenia, swoje życie. Chcesz żyć z obecnym partnerem, żyj! Poddaj się swoim lękom. Uwierz w nie bezkrytycznie, pozwól, by strach przed samodzielnością i brak wiary w siebie zdławiły wszelkie Twoje “ruchy” ku szczęściu, wolności, prawdziwej miłości. U schyłku życia zawsze będziesz mogła zrzucić winę na nieszczęśliwe dzieciństwo, albo źle przeprowadzoną terapię!
Piszesz, że nie wiesz, co masz robić… Wiesz bardzo dobrze!

Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę Ci odważnych wyborów!
Joanna