Świadomość a jakość związku (2/2)

Inną jeszcze, częstą możliwością, jest tłumienie swojej świadomości uzależnieniami. Coś mnie boli, coś mi doskwiera, ale nie chcę tego doświadczać, ani zająć się rozwiązywaniem problemów, wiec oddam się błogiemu zapomnieniu … w alkoholu, zakupach, pracy, kolejnych ramionach…

Jednak kiedy tłumimy swoją świadomość, powstrzymujemy swój rozwój. Stajemy się puści w środku. Żyjemy z dnia na dzień, bez poczucia większego sensu, a nasze związki nie tętnią miłością. Nie ma tu miejsca na autentyczną radość z życia i wszystkiego, co ono nam daje.

Dzięki świadomości możemy nieustannie przyglądać się sobie, tworzonym przez nas relacjom, życiu, jakie prowadzimy. Bierzemy za to wszystko odpowiedzialność i jeśli coś według nas wymaga zmiany – dokonujemy jej. Np. gdy stwierdziliśmy, że pewne nasze cechy i zachowania działają szkodliwie na związek, pracujemy nad sobą w kierunku stania się dobrym partnerem.

W odniesieniu do tego wszystkiego, co napisałam powyżej – jeśli widzisz, że Twój partner jest beznadziejnie „śpiącym”, nieświadomym człowiekiem, nie jest zainteresowany własnym rozwojem wewnętrznym a za jego problemy odpowiedzialni są zawsze inni ludzie – zalecam Ci szybką ewakuację z tego związku!

Jeśli jednak widzisz, że partner jest skory do współpracy nad poprawą jakości związku, jest otwarty na rozmowy i samodoskonalenie się – to bardzo dobrze rokuje Waszemu związkowi!

W kolejnych wpisach podpowiem Ci, jak Ty sama możesz motywować swojego mężczyznę do pożądanych przez Ciebie zmian, a jakich metod wpływu dobrze, abyś unikała.

Póki co – zadanie dla Ciebie – Droga Czytelniczko i drogi Czytelniku!
Zastanów się:

Kiedy ktoś chce zmiany Twojej postawy, Twojego zachowania, sposobu reakcji – co takiego w podejściu tej osoby do Ciebie sprawia, że chętnie godzisz się na dokonanie tych zmian?
A co sprawia, że czujesz niechęć, opór, bunt, agresję lub biernie unikasz współpracy?

Jakie Twoje próby wywierania wpływu na innych się udały, a które z nich okazały się porażką? Dlaczego? Co je różniło? Co było innego w Twoim zachowaniu, w Twoich słowach?

Jak uważasz, jakie metody wpływania na ludzi są nieefektywne czy wręcz wywołują odwrotny skutek a jakie najskuteczniej przemawiają do Ciebie? Do ludzi w ogóle?

Wpisy w komentarzach bardzo mile widziane!

Serdecznie pozdrawiam!
Joanna Stelmach


ZAPISZ się i obejrzyj 3 krótkie wideo o poczuciu własnej wartości

3 wideo o poczuciu własnej wartości
By | 2011-08-27T13:00:05+00:00 04.04.2011|Categories: pielęgnacja związku|4 komentarze

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
Anonymous
Gość

Pewnie tak jak u wszystkich :) – pozytywnie na mnie działa prośba, życzliwość, nawet krytyka, ale konstruktywna. Natomiast nie lubię i nie chcę robić coś dla kogoś kto wymusza, wyżywa na mnie swoją złość w krytyce, naciska i jest nieżyczliwy.
Czyli działa na mnie raczej marchewka a nie kijek :)
Beata

Integralny
Gość

OJ za ostre słowa – jak na wypowiedź psychologa. "Zalecam Ci ewakuację"

A skąd możesz wiedzieć CO JEST DOBRE DLA TEJ KONKRETNEJ OSOBY ?

Weźmiesz odpowiedzialność za kobietę, która opuści "śpiącego", ale być może dobrego człowieka i wyjdzie na tym jeszcze gorzej ?

Jeśli nie, nie zalecaj takich rzeczy.

Joanna Stelmach
Gość
Dziękuję Ci, Integralny, za wyrażenie swojej opinii! Masz rację, nie wiem, co dla kogoś jest dobre. Sama uważam, że jeśli ktoś trwa w jakiejś, choćby bardzo nieprzyjemnej dla niego sytuacji, to znaczy, że jest mu ona do czegoś potrzebna, że coś z niej wynosi, że dzięki niej dokonuje się wzrastanie, dojrzewanie tej osoby. Jednocześnie uważam, że kiedy ktoś nie czuje się szczęśliwy w związku a jego długotrwałe starania by poprawić sytuację nie przyniosły efektu, korzystne jest zachęcić go do zmian, a nie straszyć, że gdy to zrobi, może być jeszcze gorzej. Każdy ma prawo do szczęścia! I każdy jest za… Czytaj więcej »
Ewa
Gość

Ja mysle, ze Joanna miala na mysli osobe niedojrzala, nieomylna i bezkrytyczna wedlug wzgledem siebie, ktora lekcewazy partnera,dopuszcza sie naduzyc, kiedy pojawia sie problem, nie stara sie poprawic sytuacji, nie wnosi wlasnego wkladu ani checi do rozwiazania problemu, a wina za wszystkie niepowodzenia, swoje i wspolnej relacji obarcza partnera. A nie kochajacego i poczciwego "misia", ktory z natury jest dobry, dba o zwiazek, jest zaangazowany w to co sie dzieje. Ja tak przynajmniej zrozumialam wypowiedz Joanny. Moze sie myle.

wpDiscuz