Zabezpieczone: Wakacje z nerwicą (3/3)
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Na pozór przecież niczym się nie różniliśmy – byłam na wakacjach tak samo jak oni, tyle że ja czułam się kłębkiem nerwów i żadne sielskie widoczki nie były w stanie tego zmienić.
Ok. 5 lat temu postanowiłam zrobić sobie „wakacje od nerwicy”, z którą nieustannie się zmagam. Moje dawne podejście do tematu nerwicy wynikało z całkowitego braku świadomości – zawsze byłam przekonana, że to ktoś „obcy” siedzi w moim ciele, że jest to mój wróg lub po prostu pech, który nieustannie mnie prześladuje, a przed którym muszę uciekać. Nigdy nawet nie pomyślałam, że to jestem ja, a właściwie jakaś część mnie, tzn. moich problemów, które nierozwiązane, wypływają na wierzch pod postacią nerwicy.
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
O miłości do siebie to fragment wykładu psychologa Joanny Stelmach, który odbył się z okazji Dnia Kobiet w Jeleniogórskim Centrum Kultury 8 marca 2014 roku. Wykład składał się z trzech części (na tym wideo prezentujemy pierwszą): Czym jest miłość do siebie - a czym nie jest? (1), Dlaczego miłość taka ważna? (2), Jak ją rozwijać? (3). Poczucie własnej wartości powinno wypływać z naszego wnętrza a miłość do siebie, samoakceptacja jest tego podstawą.
Brak zajawki, ponieważ wpis jest zabezpieczony hasłem.
Wniosek nasuwa się samoistnie: chociaż rodzimy się wolni i mamy wolną wolę oraz zdolność wyobrażania sobie wszystkiego, znacznie łatwiej potrafimy wyobrazić sobie negatywne rzeczy. Nasze lęki, obawy, strach – te aspekty budzą w nas najsilniejsze emocje. Oznacza to, że nasza świadomość jest wciąż niedojrzała i nie rozumiemy mocy jaką mamy w sobie i możliwości jakie daje nam wolna wola. Sami kreujemy swoje lęki i pielęgnujemy je wewnątrz, będąc jednocześnie przekonanym, że są one obcą formą i docierają do nas z zewnątrz. Nerwica jest po prostu urzeczywistnieniem naszych lęków.
Nie zapominajmy również o tym, że teoretycznie codziennie "umieramy" podczas swoich ataków, za każdym razem myśląc, że to już na pewno koniec. Jesteśmy tak bardzo zaabsorbowani myśleniem o śmierci, że całkowicie zapominamy o tym, że w ogóle żyjemy. Przestajemy sobie zdawać sprawę z naszego istnienia i tym samym stajemy się martwymi za życia.
My również musimy wrócić do samego początku, bo nerwica nie jest chorobą, która wybrała nas przypadkowo. I nie uwolnimy się od niej, póki tego nie zrozumiemy. To narastające przez lata konflikty wewnątrz nas, brak wiary we własne możliwości, gniew, przykre wydarzenia, nierozwiązane sprawy, czy piętrzące się problemy, pokazują, że nasz organizm nie jest studnią negatywnych emocji, do której można dokładać kolejne. One same nie znikają - cały czas siedzą w nas nierozwiązane. W końcu upomną się i uderzą ze zdwojoną siłą - już pod postacią nerwicy. Najważniejsze, by nie traktować nerwicy jak każdej innej choroby - to nie grypa, czy katar. Tu nie pomoże nam żadna farmakologia tylko ciężka praca. Praca nad samym sobą.
Co Ty widzisz patrząc w przyszłość? Pesymistycznie - oczekujesz raczej złych, nieprzyjemnych wydarzeń i czujesz lęk przed tym, co nadejdzie? Czy też optymistycznie - rozpiera Cię ekscytacja i radosne oczekiwanie na to, co dobrego przyniesie jutro? Na początku nowego roku wyraźniej możemy wychwycić swoje nastawienie związane z przyszłością, uważniej przyjrzeć się swoim dominującym myślom na temat czekających nas dwunastu miesięcy.