Uzależnienie od partnera


Miłe początki
Uzależnienie od partnera jest bolesnym tematem. Na początku związku może być fantastycznie – jesteście silnie podekscytowani , rozmawiacie godzinami, spędzacie ze sobą mnóstwo czasu, a jak się nie widzicie, to dzwonicie do siebie, wysyłacie dziesiątkami sms-y. Bywa, że snujecie wspaniałe plany na przyszłość – o domu, dzieciach, karierze, urlopach.

Zdobywanie terytorium
Po pewnym czasie rozpoczyna się specyficzna gra w związku, w zdobywanie terytorium, wytyczanie granic, powstają zakazy i nakazy. Jeśli tego etapu partnerzy nie są świadomi, to bardzo łatwo tutaj wpaść w swoje nawykowe koleiny, wnieść do związku wzorce wyniesione z domu rodzinnego, pierwszych relacji damsko-męskich, pierwszych związków miłosnych.

Zaczyna się też cicha walka o dominację i kontrolę. Jeśli uwikłamy się w nie , to teoretycznie, wygrywa mocniejszy partner, ale ostatecznie praktycznie przegrywa cały związek. Ujawniają się takie cechy partnera i Twoje, których nie prezentowaliście w pierwszym etapie związku. Niektóre z nich które były widoczne, ale ignorowane, ponieważ idealizacja drugiej osoby działa niezwykle silnie w tym czasie, jak też nadzieja, że partner się zmieni (po ślubie, albo jak urodzi się dziecko).
fot. Scott Maxwell – Fotolia.com

Niskie poczucie własnej wartości
Dotykamy tutaj też tematu poczucia własnej wartości. Przy niskim poziomie tego elementu, pojawiają się destrukcyjne zachowania, nie radzisz sobie z trudnymi uczuciami, gnębi Cię poczucie bezsilności i małego wpływu na Twój los. Bywa, że masz swoje małe nałogi, które pomagają Ci zrekompensować cierpienia i na chwilę zapominasz o ciążącym Ci bagażu emocjonalnym, dręczącej Cię pustce.

Uzależnienie
Uzależniasz się nie tylko od słodyczy, robienia zakupów, czy alkoholu, ale także od fizycznej obecności wybranka u Twojego boku. Funkcjonujesz na granicy obsesji – partner jest taki ważny, że wokół niego krążą wszystkie Twoje myśli, chcesz stać się dla niego całym światem, stać się dla niego kimś niezbędnym, zmienić go na lepsze… Dbasz o niego, desperacko zabiegasz o kontakt, o najdrobniejszy przejaw miłości…
To jest czasem miłe na początku znajomości, ale na dłuższą metę, Twoja nadmierna intensywność emocjonalna i starania mogą odstraszyć ukochaną osobę, sprawić, że będzie Cię unikała. Lub przestaje Cię szanować, bez skrupułów wykorzystuje, lekceważy, źle traktuje, włącznie ze stosowaniem przemocy. Ty niestety, szybko jej przebaczasz, kiedy tylko okaże skruchę i odrobinę miłości.

Mimo toksycznej relacji, jesteś w stanie znieść wiele – kłamstwa, wyzwiska, poniżanie, zdrady, przemoc, byle tylko partner zechciał pozostać z Tobą…
Możesz trwać w takim destruktywnym związku aż do kompletnego wyniszczenia Twojej psychiki, albo zrobić wszystko, aby się uwolnić.

Joanna & Tomasz

ZAPISZ się i obejrzyj 3 krótkie wideo o poczuciu własnej wartości

3 wideo o poczuciu własnej wartości
By | 2016-10-15T18:47:05+00:00 01.05.2009|Categories: kryzys w związku, rozstanie i rozwód|60 komentarzy

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
Anonymous
Gość
Witam. Mam 20 lat i od 4 lat byłam w związku. Niedawno jednak postanowiłam go zakończyc, ze względu na zachowanie partnera. Początek był cudowny, miłe słówka, szacunek i godzinne rozmowy. Niestety po jakimś czasie, zaczęły się awantury, chorobliwa zazdrośc, groziłam rozstaniem, ale odpuszczałam za każdym razem. Przez jakiś czas, było dobrze, jednak teraz zaczęły się wyzwiska, denerwuje go każda drobnostka, a ja na to nie reagowałam. Ostatnio coś we mnie pęklo, jednak on cały czas do mnie pisze i błaga o wybaczenie, żebym do niego wróciła. Myślałam, że będę "twarda",ale znowu zaczynam ustępowac. Nie wiem, co robic, czy on może… Czytaj więcej »
Tomasz Kurzydłowski
Gość
Tomasz Kurzydłowski

Czy ktoś z Was zna faceta, który po Wielkim Kryzysie w Związku, po obietnicach "poprawy", rzeczywiście przeszedł przemianę i stał się lepszy dla swojej Kobiety? I ten Jego lepszy wizerunek utrzymuje się już od dłuższego czasu?

Chyba są tacy Mężczyźni?!

pozdrawiam
Tomasz

Dominika
Gość

Ja znam! :)ale obserwując otoczenie i znajomych to chyba unikat:)
Pozdrawiam, Dominika

Tomasz Kurzydłowski
Gość
Tomasz Kurzydłowski

A jednak jest nadzieja :) Dlatego wierzę, że jak się bardzo kocha i przemyślało się swoje dotychczasowe postępowanie, to można przejść przemianę!
Warunek to refleksja + świadomość siebie.

Czasami musi wydarzyć się coś kryzysowego w małżeństwie, aby wyrwać nas z okowów bezrefleksyjności.

Dzięki Dominiko, serdecznie pozdrawiam
Tomasz

Anonymous
Gość

miałam dziś zły dzień związany z rozstaniem i dzięki tej stronie uświadomiła m sobie własne mechanizmy,które nie pozwalają mi na uwolnienie się od przeszłości.dziękuję

Anonymous
Gość

Ja także poznałam mężczyznę, który zmienił się dla swojej partnerki. I jest to tym bardziej zaskakujące, że ten mężczyzna wydawał się być "przypadkiem beznadziejnym" :) Ale tak jak napisał Tomek, wcześniej musiał nastąpić kryzys – doszło prawie do rozstania. Dobrze że obie strony wykazały się cierpliwością i nie poddały się kryzysowi. Teraz aż miło patrzeć na oboje :)
Aneta

Anonymous
Gość
Witam ja byłam siedem miesięcy w związku ze starszym od siebie mężczyzną na początku jak zawsze było cudownie, wczesniej bylismy przyjaciłmi, razem pracujemy i to jest najgorsze ja się od niego uzależniłam a on ma mnie już gdzieś kilka razy robił mi tak że się do mnie nie odzywał kilka dni bez jakiego kolwiek wytłumaczenia a ja jak głupia zamiast za pierwszym razem kopnąć go w d…. wyciągałam rękę no i przestał mnie szanować, gdy pytałam go czy mnie kocha mówił że tak ale chyba nie taraktuje się tak kogoś kogo się Kocha. Chcę się wyleczyć z tej toksycznej miłości… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość

Ja jestem w toksycznym związku już kilka lat,ale niestety nie mogę tego przerwać ponieważ łączy nas córeczka no i rzecz zasadnicza NIE MAM DOKĄD ODEJŚĆ;/Kiedyś byłam pogodną,zadbaną optymistką a teraz…brak słów.Jestem wrakiem człowieka,mając zaledwie 30 lat,nie wiem jak długo to jeszcze wytrzymam,chciałabym to zakończyć ale nie wiem jak…..

Anonymous
Gość
Witam wszystkich,Wspaniały portal,naprawdę podnosi na duchu. Mam podobny problem jak większość tu osób, poradźcie coś,bo ciężko mi samej podjąć jakąś konstruktywną decyzję. Byłam 3 lata w związku z mężczyzną dobrym,zakochanym we mnie, na pewno moje błędy spowodowane potrzebą stabilizacji i uczynieniem tego związku poważniejszym sprawiły, że zaczęliśmy się od siebie oddalać. On przez co najmniej rok próbował mnie od siebie odsunąć, w końcu w maju rozstaliśmy się, opuściłam nasze wspólne miasto. Teraz,po 6 mcach znów wróciłam, doszłam do siebie,pokonałam lęki,samotność, tęsknotę za nim,potworną tęsknotę..a tymczasem on wiedząc że tu jestem zacząl mnie nękać, twierdzi, że kocha najmocniej na świecie,ale się… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość

Bardzo dziękujemy Ci Justko za miłe słowa! Ludzie są pełni sprzeczności. Często im bardziej kochają tym bardziej targa nimi lęk – czy wszystko pójdzie dobrze… czy nie utracę ukochanej osoby… Receptą na to może być świadome kierowanie się miłością, do siebie i do innych, w każdym momencie wyboru. Także – pielęgnowanie pozytywnych myśli i zaufania, przede wszystkim do samej siebie (do swojego wewnętrznego głosu) ale też do bliskiej osoby i do życia w ogóle.

Anonymous
Gość

Hej wszystkim!!

Wlasnie placze…bo probuje uwolnic sie- juz poraz kolejny z trudnego zwiazku…Rozstawalismy sie juz kilka razy….teraz mam na twarzy siniaki…tak bardzo to wszystko zabrnelo gdzies nie wiem gdzie…jestesmy za granica Polski, w Anglii…znajomi ktorzy juz opadaja z sil…bo odchodze i wracam….tlumacza i tlumacza, ze to jest chore….
uzaleznienie jak nic…uwolnic sie…
jak sie uda…napisze…

Wszyscy pragniemy milosci, byc kochanymi…dlaczego jest to takie trudne???

Emila S.

Anonymous
Gość
Witajcie, pół roku temu zwróciłam się do Was o radę, a właściwie chciałam wyżalić się i poczuć solidarnie z pozostałymi. Spróbowałam raz jeszcze zaangażowania się w związek z tym, o kim kompletnie nie mogę zapomnieć, co jest jak jakieś paskudne natręctwo,ale to chyba miłość..Niestety, raz jeszcze usłyszałam, że nie może mi nic obiecać, że kocha,że potrzebuje,ale chce zbudować przyjaźn, zaufanie, którego nie ma, jakieś fundamenty…wydawało się to logiczne, gdyby nie fakt, że traktował mnie raz ciepło i serdecznie, raz się oddalał i czułam dystans,niepewność, lęk. Takie wodzenie za nos, bez angażowania się, jednak jest niewdzięczne, mimo że to cudowny, dobry… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Justyno! a co on w tym czasie robi? pytanie, czy spotyka się z innymi, randkuje.. czy żyje jak pustelnik w samotności. mi się wydaje, że jeśli ktoś kocha, jest naprawdę za tą osobą,to czuje że to jest to! nie zastanawia się, bo to jest taka siła, która pcha człowieka ku obiektowi miłości, nie oddala się.. może boi się stracić, a na boku kombinuje coś jeszcze. pewnym sposobem, by się przekonać, czy mu naprawdę zależy, byłoby twoje zainteresowanie kimś innym. czy byłby zazdrosny? walczył by o twoje względy? również i ty nabrałabyś do niego dystansu, nie byłby jedynym mężczyzną na świecie.… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Witam… chcialam sie z wami podzielic swoja historia, tak po prostu. Jestem juz prawie 2 miesiace po rozstaniu z facetem, ktory mnie calkowicie zdominowal i uzaleznil psychicznie od siebie, czego wczesniej nie widzialam… bylismy ze soba poltora roku, na odleglosc, spotkania raz w miesiacu, na dluzej w swieta i wakacje, mam 23 lata on 34 po rozwodzie, z dzieckiem. Zakochalam sie bez pamieci, czekalam, plakalam tesknilam, niejednokrotnie mnie ponizyl, raz uderzyl, potrafil wyzwac, ale ja ze wszystkiego go tlumaczylam, a gdy dostawalam smsa dzien dobry milosci skakalam z radosci. Zdradzilam go kilka razy, tak bardzo potrzebowalam czulosci, ciepla, sexu, ale… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Czasami juz brak mi sil, jest mi obojetne co sie ze mna stanie… najbardziej boli to, ze tak sie staralam, zeby bylo dobrze, jezdzilam po 200 km dziennie, wstawalam o 4 do pracy i autobusem dojezdzalam 100 km do siebie… mowilam czego potrzebuje, czego pragne, co bym chciala zmienic w sexie, co mnie kreci, a on nie sluchal, kiwal tylko glowa. zarzucil mnie, ze nie potrafie byc do konca szczera, ze zaufal mi i dostal po tylku, a ja chcialam byc szczera, ale zawsze jak bylam to on sie smial, mowil ze wymyslam, albo irytowal sie, wiedzial ze ma mnie… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
A najgorsze jest to, ze on z siebie zrobil faceta z klasa, ktory zaproponowal mi normalny kontakt, bez wracania do przeszlosci, faceta ktorego ja skrzywdzilam (na gg znalazl moje rozmowy o nim z kolezankami jak bylam na niego zla, moje mysli, rozmowy z kolegami, ktorzy dawali mi poczucie dowartosciowania sie, choc tak naprawde byli zwyklymi pionkami w tym wszystkim, bo zawsze liczyl sie tylko on), faceta ktory zaufal i dostal po tylku, faceta idealnego, ktory mnie kochal, byl wierny, jak on to powiedzial nie byl takim skur… ze nie zasluzyl na to wszystko… teraz zamierza sie bawic… a co mnie… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Witaj Asiu. Wydaje mi się, że rozumiem dobrze Twoją sytuację, gdyż sama niegdyś utknęłam w podobnym,toksycznym związku. Niesamowicie uzależniłam się od swojego partnera, pozwalałam się poniżać,kontrolować na każdym kroku aż wreszcie doszło do tego, że nie pozwolił mi odejść, szantażując, że się zabije. W międzyczasie straciłam najbliższych przyjaciół, rodzinę. Liczył się tylko on,gdy napisał miłego sms, kupił różę, czy w inny sposób mnie mamił, bylam pewna,że to ten jedyny, że mnie kocha.Czułam się przy nim niesamowicie bezpieczna,tylko on potrafił mnie pocieszyć, rozweselić.Snułam z nim dalekosiężne plany na przyszłość,planowaliśmy dosłownie wszystko.Każdą chwile spędzaliśmy razem. Kupił mi biżuterię czy perfumy dobrej marki,więc… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Otóż jestem już od roku w innym związku, z cudownym mężczyzną, z takim, jaki marzył mi się od zawsze. Wszystko układało nam sie cudownie- na początku. Jedak im dłużej jesteśmy ze sobą,tym dłużej zdaję sobie sprawę, że tamten związek zniszczył moje poczucie wartości i ma ogromny wplyw na moje obecne relacje z partnerem. Czuje,że to teraz ja jestem uzależniona. Oczekuje od mojego mężczyzny aby ciągle przy mnie był, nie dopuszczam sytuacji,aby go dłużej nie widzieć. Dziś np. nie widzę go od rana do tej pory i już wpadam w paranoję. Boję się odtrącenia, odrzucenia. Boje się, że coś nagle pójdzie… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Irino, a ja proponuję Ci nie walczyć z Twoimi ewmocjami tylko je obserować. Czujesz się źle jak Twojego ukochanego nie ma przy Tobie? – ok, masz prawo tak się czuć, nie walcz z tym, zastanów się dlaczego tak jest, jakie jest podłoże, źródło tych emocji, zaakceptuj to że taka jesteś i … odpuść sobie. Zastanów się, zwłaszcza w sytuacjach trudnych: co mogę zrobić by było mi lepiej? Co dla siebie, ja sama mogę zrobić by było mi w tej chwili lepiej? może spacer, może czasopismo, może 10 przysiadów? Obeserwuj się i akceptuj i nigdy za nic się nie potępiaj. Skup… Czytaj więcej »
Anka
Gość
Ja mam takie same odczucia co Irina. Bylam juz na terapii od współuzależnienia i weszlam w nowy związek na odległość. Jestem bliska depresji. Partner wg. mnie za mało czasu mi poświęca. Sam przyznaje, ze tak jest ale tego nie zmienia. Mowi, ze się stara, ale taki już jest. Ostatnio na moje prośby bądź żale dopiero reaguje. Utwierdza w przekonaniu, ze chce byc ze mną, ze akceptuje dzieci, ale ja tego nie czuję. Zapominam o sobie. Mysli wciaż sa wokół jego osoby. On się oddala ode mnie. Nie radzę sobie po toksycznym związku z przemocą w tle. Teraz chcę więcej i… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Mienly prawie 3 miesiace…. Bylo dobrze, w miare dobrze… powolutku wracalam do siebie, on pisal co jakis czas, bo twierdzil ze to nic dziwnego ze interesuje sie mna skoro bylismy tyle czasu ze soba, to mi dawalo jakas zgubna nadzieje, w poniedzialek zakonczylismy znajomosc, tzn on stwierdzil ze nie bedzie juz pisal, bo tak bedzie lepiej dla nas obojga, tak stwierdzil po tym jak napisalam mu co o nim mysle, wszystko co mnie bolalo… i wszystko wrocilo, znowu czuje sie ja kilka dni po rozstaniu, bol, cierpienie, bezsens zycia, znowu wrocily mysli samobojcze… po 3 miesiacach dalej nie moge tego… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Jeśli Cię to Asiu pocieszy to wiem co czujesz . Faceci to idioci . Przez nich czujemy sie takie beznadziejne takie do niczego a ich to bawi. Bawi ich nasze cierpienie i bawi to ze potrafia kogos w sobie rozkochac . Ja sama probuje zapomniec bylam uzalezniona od Ł. ale musze jakos z tego wyjsc bo mnie to zniszczy ja szukam psychologa . Rowniez mam mysli samobojcze zdaje sobie sprawe ze niektorzy maja gorsze problemy ale w tym wypadku naszym jest ten .. Probuje patrzec na to z innej strony , ze niektorzy umieraja i walcza o zycie i ja… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Witajcie! Znalazłam na Waszych stronach bardzo wiele nowych rzeczy. Z jednej strony zaczynam rozumieć niektóre mechanizmy, a z drugiej czuję się zupełnie w tych informacjach zagubiona. Nie znalazłam tu jednak tematu, który mnie najbardziej interesuje- jak znaleźć siebie nawzajem w codziennej, szarej, zabieganej, zmęczonej rzeczywistości. Jestem w związku od 18 lat. To był bardzo dobry związek. Od jakiś 5 lat jednak nasze drogi się w tej rzeczywistości zaczęły rozchodzić. Urodziły się dzieci, większość czasu i energii poświęcamy im. Ciężko w tej chwili jest nam połączyć obie drogi. W codzienności nie ma czasu dla nas- nawet jak bardzo się staramy. Dzieci… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
To zabawne jak człowiek sam siebie potrafi oszukiwać.Od 4 lat jestem z meżczyzną, którego "kocham", ale tak naprawdę to panicznie boje się samotności,tego, iż żaden inny mężczyzna nie będzie ze mną chciał być, a to wszystko przez niskie poczucie własnej wartości.I moja chorobliwa podejrzliwosć do każdego innego meżczyzny, kiedy mówi mi, że jestem np. bardzo dobrą matką i czułą kobietą. To "mojemu mężczyźnie" przez 4 lata udało się wmówić mi, że wszystkim innym zależy nie na mnie jako na wartościowej kobiecie i człowieku, lecz tylko i wyłącznie jako na obiekcie seksualnym. I niestety tak traktuję wszystkie "miłe czy komplementujące" mnie… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Witajcie…przez przypadek zupelny odnalazlem te strone… zaciekawila mnie. Wyrazy uznania dla autorow, bo w smietniku internetu, taka strona zdaje sie byc perelka. Ale nie o ty. Zastanowilem sie nad listem jesdnej z Pan, ktora na poczátku swojej wypowiedzi, ku pocieszeniu rzeszy innych kobiet pisze "faceci to idioci". Hm…Moze nie bede tego komentowal, pozostawie to takim, jak zostalo napisane… ale swoje pomysle. Wyczytalem tu kilkanascie listow. Nie tyle historie opowiedziene zastanowily mnie, bowiem wiekszosc z nich jest tu bardzo podobna… ale inna rzecz – otoz wiekszosc adwersarzy tego forum to kobiety, ktore opowiadaja o swoich zwiazkach, w ktorych tkwi problem. druga… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość

Witaj Anonimowy!
Bardzo dziękujemy Ci za interesujący komentarz!
Także za wyrazy uznania dla naszego serwisu.
W przyszłości bardzo prosimy, abyś podawał, podpisując się, swoje imię i pierwszą literę nazwiska, albo nick.
Pozdrawiam serdecznie!

Anonymous
Gość
Bardzo celne słowa Pana Anonimowego. Od jakiegoś czasu przechodzę kryzys w związku. Szukałam pomocy w wielu miejscach. Wpadła mi w ręce książka "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" Johna Graya. W pierwszym momencie byłam zdruzgotana. Zdałam sobie sprawę, jak wiele nieprzyjemnych rzeczy, "złych" zachowań prowokowałam ja sama, swoim zachowaniem. Akcja, reakcja. Nie chcę tu powiedzieć, że ktoś jest winny lub kogoś rozgrzeszać. Po prostu my, i kobiety i mężczyźni, nie posiadamy wiedzy, jak my sami funkcjonujemy, czego potrzebujemy, czego potrzebuje partner, co skłania partnera do nieładnego zachowania wobec nas, jak reaguje drugi człowiek na nasze pretensje, urazy, nawet na… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość
Piszę do Was, bo nigdzie nie znalazłam problemu podobnego do mojego (może Wam wyda się on jednak nie taki wyjątkowy?)Otóż: Czy można uzależnić się od drugiej osoby w 3 tygodnie? Byliśmy kolegami z pracy, kiedy poczułam, że go kocham, a kiedy po 2 miesiącach zaczęliśmy się spotykać (że jesteśmy w „związku” absolutnie i kategorycznie zabronił mi mówić i nikt nie mógł wiedzieć, ba, nawet podejrzewać, że się nawet znamy, nie mówiąc już o tym, że jesteśmy razem), po 4 miesiącach powiedział, że nigdy mnie nie kochał i nigdy nie pokocha, że ważniejsi zawsze będą koledzy itp. A ja i tak… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość

…jeszcze tydzień temu było nieźle, teraz znowu jest gorzej, czy ktoś mi pomoże?
czas wcale nie pozwala zapomnieć, ani nie leczy ran…coraz bardziej go nienawidzę za to milczenie…nawet do specjalisty trzeba czekać…jest mi tak ciężko…czy ktoś to wogóle czyta…Kamila M.

Anonymous
Gość

Czyta :)
Małgorzata T.

Tomasz Kurzydłowski
Gość
Tomasz Kurzydłowski

Kamilo M, tutaj jest odpowiedź Joanny:
Ja jestem wszystkiemu winna?

Pozdrawiamy
Joanna & Tomasz

Anonymous
Gość
Pani Joanno, Panie Tomaszu,znalazłam Państwa strone wczoraj i czytam z zapartym tchem. i tylko niesamowity żal się wzmaga, żal, że nie znalazłam jej wczesniej, może udałoby się uratowac moj zwiazek.związek jednak toksyczny, ale nie musiało tak byc. Bylismy razem ponad 5 lat, były kłótnie i zawsze powroty. bez omawiania przyczyn. bo on nie chciał. a we mnie wzmagało się poczucie winy i żal, że nie rozmawiamy o tym co nas boli. było coraz gorzej, ja go goniłam, on uciekał. ja naciskałam na slub, on sie bronił. czasem dał nadzieje i sie tego trzymałam. on mogł mnie nie widziec tydzien, ja… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość
Droga Iwo! Do Ciebie także odnosi się artykuł Ja jestem wszystkiemu winna? Twój przykład także pokazuje, jak ważna jest miłość i szacunek do siebie, co się dzieje, kiedy ich brakuje. Uważam, że to Twój obszar do pracy nad sobą. Twój partner mówił Ci, że Ciebie nie kocha, że są inne kobiety w jego życiu, a Ty wciąż próbowałaś ciągnąć ten związek. Potraktuj tego mężczyznę jak nauczyciela na Twojej drodze, nauczyciela, który ukazuje Ci wszystkie Twoje słabości i deficyty, uzależnienia, wszelkie lęki na temat Ciebie samej, innych ludzi i życia. Spisz je sobie wszystkie i podejmij postanowienie, aby nad nimi pracować.… Czytaj więcej »
Anonymous
Gość

…a mój facet ma od 3 miesięcy nową dziewczynę, która o tym fakcie sama mnie poinformowała, bo on nie miał odwagi, chociaż rozmawialiśmy miesiąc temu…Kamila M.

Anonymous
Gość
KAMILA A. Witam, mam 22 lata i jestem 2 lata ze swoim chłopakiem. Tak jak prawie wszyscy tu piszą na początku było cudownie. Długo czekałam na taką prawdziwą miłość ale od pewnego czasu zaczynam wątpić w jej "idealność" Mój chłopka bardzo mnie kocha jak i ja jego lecz wydaje mi się, że on chce mnie za bardzo mieć, najchętniej spędzał by ze mną 24 h na dobę i nie opuszczał na krok jej zazdrosny o mój wolny czas. Jest zły jeśli robię coś bez niego, ze spędzam czas z innymi osobami ,że wybieram się gdzieś bez niego. Chciałby mnie we… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość
Kamilo,Według mnie Twój związek, póki co, nie jest toksyczny, ponieważ Twój mężczyzna generalnie dobrze Ciebie traktuje, dba i troszczy się o Ciebie, nie zatruwa Twojego życia wyzwiskami, bolesną krytyką, przemocą.Jednocześnie jego zachowanie wskazuje na uzależnienie – bardzo potrzebuje Twojej stałej obecności, złości się, kiedy nie spędzasz z nim czasu. Bardzo możliwe, że wyręczając Cię we wszystkim nie tylko wyraża swą miłość ale także lęk, że możesz przestać go potrzebować… lub, że kiedy nie jest pomocny, nie zasługuje na Twoją miłość. Może chce stać się dla Ciebie kimś niezbędnym, bez kogo nie będziesz potrafiła sobie poradzić… co z kolei mogłoby i… Czytaj więcej »
Ania
Gość
Witam, mam problem który od dłuższego juz czasu staram sie rozwiazac samej jest trudno i sama chyba z tym se nie poradze.. przerasta mnie. otoz jestem w zwiazku 4 lata jak u wszystkich na poczatku bylo wszystko pieknie kazda wolna chwile spedzalismy razem planowalismy zeby czas spedzany razem byl wspanialy zeby nam sie nie nudzilo ( chociaz kazda chwila nawet jak lezelismy i patrzylismy na siebie byla sodka i wyjatkowa), na poczatku w wiekszosci to On nalegal caly czas na spotkania na wyjazdy itp i po 2 latach zwiazku zamieszkalismy razem.. i rowniez 2 lata mieszkamy razem.. wyprowadzilismy sie do… Czytaj więcej »
Joanna
Gość
  Droga Aniu Poza pracą nad poczuciem własnej wartości, którą już rozpoczęłaś i którą warto, abyś kontynuowała (polecam nasz wszechstronny, rozbudowany warsztat! :-)) dobrze, byś zwracała baczną uwagę na swoje lękliwe myśli, które pogłębiają uczucie zazdrości i zastępowała je pozytywnymi myślami, wiarą w to, co dobre. Pielęgnuj w sobie UFNOŚĆ. Miej ją stale w swojej świadomości. Ufaj w Wasz związek, ufaj w Waszą szczęśliwą przyszłość, ufaj swojemu partnerowi. Ufaj życiu. Ufaj w opiekę Boga nad Tobą i Waszym związkiem. Ufaj też sobie. Wiedz, że jesteś silna i bezpieczna. Nawet gdyby Twój partner odszedł, poradzisz sobie! I pozbywaj się potrzeby kontrolowania.… Czytaj więcej »
Ania
Gość
hmm Pani Joanno ja wiem ze powinnam ufac ale nie potrafie nie wiem skad u mnie to sie wzielo.. ja ufam swojemu partnerowi ale nie ufam innym dziewczynom, one sa piekne i zrobia cos co moze go urzec a ze w domu sie czesto klocimy to stwierdzi ze po co ma tkwic w tym zwiazku jak moze isc do innej i tam mu bedzie lepiej.. a ja nie potrafie ukrywac ze cos mi nie pasuje tylko odrazu to wykrzykuje a duzo rzeczy mi nie pasuje.. i to chore my sie meczymy ale ja nie pozwole mu odejsc.. ja jak usiade… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość
 Aniu, Dobrze, abyś przestała traktować partnera jak swoją własność. Ucz się prawdziwej miłości. Ten kto prawdziwie kocha, daje wolność ukochanej osobie! On jest odrębną, wolną osobą, a nie Twoim niewolnikiem, który ma robić wszystko tak, jak Ty mu karzesz. Może mieć swoich znajomych, może rozmawiać z kim chce, i także, jak wiele innych mężczyzn i kobiet, może przyglądać się atrakcyjnym osobom. Staraj się to zaakceptować, jednocześnie pielęgnując myśl, że to, co on robi, w żaden sposób Ci nie szkodzi, nie zagraża.  Myśl o tym, że on Ciebie kocha i jego rozmowa z inną kobietą nie oznacza, że zamierza od Ciebie… Czytaj więcej »
Ania
Gość
Droga Joanno nawet Pani nie wie jak Pani mi pomaga hehe:) czytam Pani opinie z 50 razy :) po pierwszej odpowiedzi postanowilam jeszcze głębiej porozmawiac z moim partnerem, powiedzialam mu ze wyjasnie mu o co mi chodzi co mi przeszkadza i jak ja bym chciala zeby bylo i wymagam od niego tego samego zeby dzis rowniez mi powiedzial jak on sobie wyobraza nasz zwiazek i jak on by chcial aby bylo. wyrzucilam z siebie wszystko co mnie bolalo.. on powiedzial co go najbardziej boli.. i stwierdzilam ze gdyby nie moja zazdrosc my bysmy praktycznie sie nie klocili… bo klotnie spowodowane… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość

 

Aniu,
bardzo się cieszę!

Twój przykład potwierdza, że szczere rozmowy sprzyjają wzajemnemu zrozumieniu i bliskości.
Łatwiej wtedy zauważyć rzeczywistą przyczynę konfliktów i obszary do pracy u obojga partnerów.
A kiedy czujemy wzajemną miłość i bliskość z partnerem, tym bardziej jesteśmy zmotywowani do pracy nad sobą i związkiem, widzimy sens tych starań!  

Wszystkiego najlepszego Wam życzę!

 

Beti
Gość
Witam. Mam poważny problem. O roku czasu jestem zakochana w meczyznie , bez którego widaje mi sie ze nie potrafie zyc. Ma na mnie niesamowite dzaiałanie psychiczne i fizyczne. Przy nim nic wiecej nie potrzeba mi do szcześcia oprocz jego obecności. wszedzi egdzi ejestem , widze go lub tesknie zza nim.  Wogole mam wrazenie jakbym go juz kiedys poznała….i dobrze znała,…. odnajduje w nim siebie… Problem w tym ,ze jestem męzatka. Mam bardzo dobrego meza- naprawde dobrego i wartościowego człowieka. Niestety odkad poznalam moj Narkotyk nie potrafie juz tak kochac meza jak wczesniej wogole sie zastanawiam, czy go kocham czy… Czytaj więcej »
Joanna Stelmach
Gość
Droga Beti Na te pytania niestety będziesz musiała odpowiedzieć sobie sama – to Twoje życie, Twoje uczucia. Tylko Ty sama możesz podjąć decyzję, co dalej. Zastanów się, jakie elementy są dla Ciebie najważniejsze w związku z mężczyzną. Pomyśl, czy są one obecne w Twojej relacji z mężem – jego już znasz, wiesz, jakim jest człowiekiem. I czy są lub z jakim prawdopodobieństwem mogą być obecne w Twojej relacji z drugim mężczyzną, Twoim Narkotykiem. Zastanów się, na ile go poznałaś naprawdę, a na ile nosisz w sobie jego wyidealizowany obraz. Samo to, że tak go nazywasz, tak cierpisz, gdy go nie… Czytaj więcej »
Beti
Gość
Dziękuje pani Joanno za komentarz i pomoc. Tak, jak pani napisała, najlepsza jest szczera rozmowa o uczuciach. W międzyczasie problem sie rozwiązal sam. Mój Narkotyk wyjasnił mi,że wydaje mu sie, że mnie kocha ( a wiec nie jest tego pewien), ale nie mógłby ze mna być, gdyz moje  problemy zwiazane z rozstaniem z mężem skutecznie by go znięchęciły do mnie i nie wytrzymałby tego napięcia. Poza tym nie może mi nic konkretnego obiecać….bo w koncu się nie znamy tak dokładnie…..A tymczasem chce zamieszkac z dziewczyna……no więc ja juz nie mam żadnych wątpliwośći, czy odejść od męża , czy nie…najwyrażniej pomyliłam… Czytaj więcej »
Tomek
Gość

Jestem w takiej sytuacji jak kiedyś Ty… Napisz proszę, czy jesteś dziś zadowolona z dokonanego wyboru?

Pozdrawiam
Tomek

Kamila M
Gość
Nie potrafię o nim zapomnieć, nawet z pomocą specjalisty. Nie wiem czy go kocham, czy nienawidzę. Ostatnio Zrobiłam coś głupiego  i dziecinnego. On o tym się dowiedział i napisał, że mnie nienawidzi i nie chce mnie znać. Teraz zastanawiam się czy powinnam go przeprosić za to i prosić o wybaczenie? Czy zostawić to tak jak jest, wiele złych emocji narosło między nami w tym czasie, a on i tak nie będzie chciał ze mną gadać. Zresztą jak wcześniej pisałam, on również nie był fair w srosunku do mnie. Czy jak go nawet teraz przeproszę, nie wyglądać to będzie jak przyznanie… Czytaj więcej »
Gwiazdeczka
Gość
Droga Kamilo, Współczuje Cie z całego serca- wiem , co możesz przeżywac , gdyz sama sie uwikłałam w podobne bagno. Niestety musze Ci powiedziec, że tak d ługo jak nie dasz sobie spokoju z tym gościem, tak długo nie będziesz szczęśliwa. Pomyśl sama logicznie – jak mówisz komus z gory , że z Twojej strony nie bedzie nic poważnego , to czy zartujesz?…nie… i Twój " ukochany" niestety też nie żartowal, a potem , jak piszesz, potwierdzil to czynami i nie był  w porzadku w stosunku do Ciebie. Facet musi zdobywac kobiete, nie na odwrot…. inaczej jej nie szanuje- to… Czytaj więcej »
Kamila M
Gość
to nie jest tak, że ja zabiegam o jego uwagę, ja już nie mogę nawet na niego patrzeć, gdy go widzę przypadkiem (niestety mieszkamy blisko siebie) uciekam przed nim lub odwracam głowę. Niestety zaplątałam się w chęć odwetu i zemsty. Chciałam, aby cierpiał tak jak ja, a jeśli nie to chociaż, aby inni dowiedzieli się jaki jest podły, no i zrobiłam coś głupiego. Tak to było głupie i dziecinne. Teraz trochę tego żałuję, ale już nie mogę tego odwrócić, choć starałam się to zmyć. Chodzi mi o te konkretnie moje zachowanie, czy powinnam go za to przeprosić co zrobiłam (a… Czytaj więcej »
Gwiazdeczka
Gość

Droga Kamilo,
Jeśli naprawde czujesz,ze zrobiłas coś głupiego i tego załujesz, to uwazam ,że  powinnaś go przeprosic- chocby po to,abyś sama do Siebie  nie straciła szacunku i Twój partner też-  najważniejsze to byc wierną  swoim ideałom i  nie ranic innych. Zemsta to nie jest dobre wyjście – trawi tylko tego , kto nia zyje!  Przepros go , bo wydaje mi sie ,ze wtedy tez łatwiej bedzie Ci o nim zapomniec- w przeciwnym razie wyrzuty sumienia beda ci wciąż o nim przypominać….pozdrawiam

Joanna Stelmach
Gość

Kamilo M

Gwiazdeczka bardzo trafnie Ci doradziła!

Przeproszenie za to, co powiedziałaś lub zrobiłaś a co skrzywdziło drugą osobę nie oznacza, że przypisujesz sobie odpowiedzialność za wszystko, co było złego między Wami.
Po prostu przeproś za to, co było Twoim dziełem, co stało się z Twojej przyczyny – za to spokojnie możesz a nawet powinnaś wziąć odpowiedzialność.

Jeśli on nie chce z Tobą rozmawiać, napisz do niego – sms, email, bądź zwykły list.

Możesz też poprosić o wybaczenie, ale jeśli on nie zechce Ci go w danej chwili dać, zaakceptuj to.
I wybacz sama sobie. Ucz się na swoich błędach i postanów więcej tak nie robić.

 

 

ilona .M
Gość

Jestem smutna ale dzis znalazlam wasza strone
Piekna Milosc i czytam was od 4 godzin.
Napewno juz bede gosciem waszej strony.
Pozdrawiam p.Joasie oraz p.Tomasza.

Ella
Gość
Witam, Jestem,wlasciwie dzis moge powiedziec,ze bylam w zwiazku osiem lat.Gdy poznalam go nie chcialam z nim byc,poniewaz jest mlodszy o dziesiec lat dlatego nie chcialam,balam sie ze to nie wyjdzie.On nalegal,wkoncu sie zgodzilam.Po pol roku zamieszkalismy razem.Myslalam,ze chwycilam Pana Boga za nogi,bylismy niesamowicie szczesliwi.Czulam,wiedzialam ,ze jestem kochana i ja kochalam go przerazliwie mocno.Kazdy dzien byl taki jakbysmy sie dopiero poznali.Dal mi to czego nigdy nie mialam (jestem po rozwodzie),cieplo,poczucie bezpieczenstwa,milosc,prezenty,niespodzianki o wogle raj.Kiedys wypil za duzo i zrobil przerazliwa demolke w domu.Ze strachu ucieklam z domu.Rano wrocilam po swoje rzeczy on lezal na kanapie i w tym calym balaganie,spal.Po cichu… Czytaj więcej »
wpDiscuz