Problemy związkowe: Wszystko niby jest dobrze między nami a jednak coś mnie dręczy

Nasza Czytelniczka Ola napisała do nas list, w którym opisuje swoje przemyślenia i wątpliwości dotyczące Jej małżeństwa. Ma problem, bo choć wszystko wydaje się być dobrze w Jej małżeństwie, to jednak odczuwa niepokój, kiedy myśli o mężu, przejawiający się bólem w okolicach splotu słonecznego.

„Moim największym problemem w związku jest to, że nie czuję, że jest to ostateczny wybór – że nie znalazłabym nikogo innego gdybym nie była w tym małżeństwie. Moja znajoma powiedziała kiedyś, jak poznała swojego mężczyznę – „jak nie ten to już żaden inny” a ja tak nie mam. Uważam, że dałabym radę żyć.

Czytałam Wasz poradnik o miłości na pdf i tam bardzo spodobały się słowa Pani Joasi: trzeba zapytać swojego serca bo gdy na dnie serca czujemy, że to właściwy wybór to jest ok. No i ja czuję, że wybrałam dobrze. Dogadujemy się, cenimy wspólne wartości, jesteśmy tej samej wiary, mamy podobne charaktery, podobnie patrzymy na przyszłość i ludzi, wszystko tak jakby idealnie dopasowane i to mnie cieszy :) Nie chcę nikogo innego – ale czy wystarczy „chcieć”?

Jak myślę o swoim mężu to boli mnie splot słoneczny, tak jakby męczy, wtedy muszę wziąć głęboki wdech. Kiedy mój mąż pojechał na dwa dni na delegację to czułam się spokojnie.

Skąd to się bierze? Czy ja coś źle zrobiłam, źle wybrałam? Zanim wyszłam za mąż bardzo dużo się modliłam, że jak Bóg nie chce żebyśmy byli razem to niech nas rozdzieli a jak chce to niech da nam szansę. I dał. Kiedy braliśmy ślub to myślałam: „Dobry wybór, chcę chcę chcę być razem z nim”. Bardzo chciałam i nadal chcę ale kiedy coś męczy to pojawia się smutek i aż chce się płakać. 

Dodam jeszcze że jestem bardzo intuicyjna; podejmuję decyzje zgodnie ze swoją intuicją a gdy poznałam mojego męża to pomyślałam „Kolegujcie się” gdy on zadał mi pytanie czy chcę z nim już być razem. Może za szybko? Wszystko niby jest dobrze, a jednak coś mnie dręczy :(

 

Mężczyzna tuli kobietę

Wszystko niby jest dobrze, a jednak coś mnie dręczy :( ; fot. © fesenko

 

Wątpliwości i lęk o przyszłość związku

Dziękujemy Oli za list i podzielenie się swoją historią. Na wstępie chcemy przypomnieć, że w naszych odpowiedziach staramy się pisać tak, jakby poruszany problem dotyczył wielu osób, aby jak najwięcej osób skorzystało z naszych wskazówek. Jak my to mówimy – problem jednostki jest ilustracją problemów związkowych jakie ma wielu z Was. Wtedy wszyscy Czytelnicy Pięknej Miłości uczą się jak rozwiązywać problemy i czym jest dobry związek.

Ola pisze o problemie, który często poruszacie w listach do nas – dopadają Was wątpliwości i lęk o przyszłość związku. Od razu chcemy uspokoić, ponieważ w stałych związkach to zupełnie naturalne, że czasami zastanawiamy się – „Co by było gdyby…”, „Czy to ten do końca życia?”. Jest tak między innymi dlatego, ponieważ po pewnym czasie silne porywy uczuć związane z zakochaniem ucichają a pojawia się zwyczajna codzienność. Fala uniesienia, namiętności po jakimś czasie opada. Albo raz jest dużo tej namiętności, a innym razem jest jej mało. Dobrze byłoby zaakceptować tą zmienność i wspólnie z małżonkiem wymyślić sposoby na ożywienie relacji. Bo ta urozmaicona codzienność też może być atrakcyjna!

 

Decyzja oparta na miłości

Serce Oli podpowiedziało, że wybrała dobrze i nie chce nikogo innego. Według Niej Bóg temu sprzyjał, skoro „dał im szansę”. Jako partnerzy są dobrze dopasowani. Ola mogłaby w pełni to wszystko docenić i cieszyć się tym, co ma. Ale coś Jej w tym przeszkadza. Pojawił się ból w okolicach splotu słonecznego, który prawdopodobnie wywołany jest zadręczaniem się Oli, że coś mogła źle zrobić, lub źle wybrać – co powoduje lęk i wątpliwości a w ciele napięcie i ból.

Problemem dla Oli jest to, że nie czuje, że jest to „ostateczny wybór” – że dałaby radę żyć bez tego partnera. Prawdopodobnie przyjęła, że ideałem jest podejście koleżanki całkowicie przekonanej „jak nie ten, to żaden inny”. Ale to wcale nie jest podejście idealne! W pewnych warunkach może powodować sztywność, niepotrzebne cierpienie i samotność.

Według nas lepiej jest pamiętać o tym, że potencjalnie możemy stworzyć szczęśliwy i trwały związek z wieloma osobami a nie, że przeznaczony jest nam tylko jeden człowiek, jedna pasująca „połówka” uzupełniająca nas samych, którą musimy odszukać i poczuć 100% pewność, że to właśnie ten (mit „dwóch połówek jabłka”).

Ola nie chce nikogo innego, ale zastanawia się „czy wystarczy tylko chcieć”. Czego Ci więcej potrzeba? Znaku danego z „Góry”? Zapewnienia (ale od kogo?), że to Twój jedyny, przeznaczony Ci przez Boga mąż? Nasza odpowiedź brzmi – tak, wystarczy chcieć. Bo to Ty jesteś twórcą swojego życia. Masz zawsze swobodę wyboru – to Ty decydujesz jaka jesteś, jakie życie prowadzisz i kogo wybierasz na życiowego partnera. Szczęśliwie, w przyszłości, jeśli Twój obecny wybór (czegokolwiek) przestanie Ci z różnych powodów odpowiadać, zawsze możesz go zmienić, i w zgodzie ze sobą na tamtym etapie życia i rozwoju, wybrać inaczej. Ty już wybrałaś i serce Ci podpowiedziało, że to dobry wybór. Teraz jednak nie służy Ci wątpienie w Ten wybór, w słuszność swojej decyzji.

Czasami taki niepokój ma swoje uzasadnienie – coś jest “nie tak” w związku, coś się psuje, partner nie zaspokaja ważnych dla Ciebie potrzeb, szwankuje komunikowanie się. Jednak w przypadku Oli to nie ma miejsca, przynajmniej tak opisała swoją sytuację – że jest bez zarzutu, a głównym problemem są rozważania w rodzaju „czy na pewno jest dobrze?”, “czy na pewno dobrze postąpiłam?”.

 

O intuicji

Ola martwi się, że na początkowym etapie znajomości intuicja podpowiedziała Jej „kolegujcie się”. A jednak jest z mężem i może stało się to „za szybko” (kolejna wątpliwość Oli). Może jest tak, że ów głos intuicji był słuszny na tamtym etapie znajomości, bo np. Ola potrzebowała wtedy więcej czasu na poznawanie się, na „kolegowanie”. Ale jeśli podziało się inaczej, jeśli nawet zostały przyspieszone pewne etapy Waszej relacji i teraz tworzycie fajny, zgodny związek, to wszystko jest dobrze. Po co się tym zadręczać?

Dobrze jest słuchać podpowiedzi swojego wnętrza, jednak intuicja to nie wszystko. To głos z naszej nieświadomości i dobrze gdy poparty będzie świadomą decyzją. Często zwracamy uwagę na naszą intuicję dopiero po czasie (pewność wsteczna) – „wiedziałem, że tak będzie”, ale w przeszłości, kiedy sytuacja właśnie zdarzała się, nie skorzystaliśmy z jej podpowiedzi. Dlaczego? Bo to jest (tylko) podpowiedź. A Ty sama podejmujesz decyzję na podstawie swojego uczucia do drugiej osoby, sytuacji w jakiej się znalazłaś i nieświadomych wzorców. Tych zmiennych jest mnóstwo i wszystkie mają po części wpływ na Twoje decyzje. I podobnie jest z intuicją. Teraz sobie przypomniałaś co podpowiadała i to dodatkowo powoduje zastanawianie się czy słusznie postąpiłam, czy nie za wcześnie podjęłam decyzję o zamążpójściu, a może rozważasz także „co by było gdyby”?

Na to ostatnie pytanie nie odpowiesz sobie, tego się nie dowiesz i szkoda czasu na takie niepotrzebne, nadmierne analizy – to Ci raczej nie pomoże. Przeciwnie, właśnie to może powodować wątpliwości, lęk i ból w splocie słonecznym. Biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności w chwili podjęcia decyzji – podjęłaś ją taką a nie inną. Teraz możesz skupić się na doświadczaniu swojego związku, miłości, a także na rozwiązywaniu problemów, konfrontowaniu się ze swoimi lękami.

Ta dygresja o intuicji jest szczególnie dla tych osób, które nadmiernie roztrząsają „co by było gdybym postąpiła inaczej?”. Na takie pytanie po prostu nie ma odpowiedzi! Lepiej skupić się na chwili obecnej i na tym co się dzieje teraz w związku i z Tobą.

 

Bez uzależniania się od partnera

Wielokrotnie pisaliśmy o tym jak destrukcyjne jest uzależnienie od partnera. Zdrowym podejściem jest nie uzależnianie się od partnera i świadomość, że spokojnie dam radę żyć sama lub że mogłabym stworzyć dobry i trwały związek także z inną osobą. Bo jestem dobrą partnerką, bo zasługuję na miłość, bo potrafię funkcjonować w bliskich relacjach. Takie nastawienie nas wzmacnia, doceniamy siebie i oczekujemy dobrego związku. Będąc w relacji odczuwamy mniej lęku i zazdrości związanych z partnerem, dajemy sobie i jemu więcej swobody, wolności bycia sobą.

Ola wie, że dałaby radę żyć bez męża i nie ma w tym żadnego błędu! To jest dobre podejście, świadczące o braku uzależnienia, które powinno być powodem do radości a nie zamartwiania się i snucia wątpliwości czy to na pewno „ten jedyny”.

 

Niepokój i lęk odczuwane w splocie słonecznym

Jeśli odczuwasz niepokój ze względu na swoje wątpiące, powracające myśli i ten stan zaczyna się coraz częściej powtarzać, to musisz poszukać w sobie – co dokładnie Cię niepokoi? Ola napisała, że odczuwa ból w okolicach splotu słonecznego. To w tym miejscu dosyć często kumuluje się napięcie u osób zestresowanych. Jest to też miejsce związane z lękiem.

Ciało odzwierciedla to, co dzieje się w nieświadomym umyśle, który pracuje automatycznie, na podstawie wyuczonych wzorców, schematów. Takie ściskanie w dołku, w splocie słonecznym, aktywizujące się podczas myślenia o związku, może sugerować niepewność co do relacji z partnerem. Ale dlaczego ta niepewność się pojawiła? To już trzeba mocno zastanowić się m.in. nad swoimi wzorcami związków miłosnych.

Ola pisała o swoich przeczuciach przed ślubem. Czasami rozmawiamy z osobami i mówią, że w ich relacji z partnerem jest wszystko dobrze, ale one czują się niepewnie i zaczynają się bać, ponieważ za długo jest dobrze. A są nauczone, że „nic nie może przecież wiecznie trwać”, że związek kojarzony jest z bólem, stresem, awanturami i rozstaniami. Zastanów się jakie masz swoje wzorce – te dotyczące partnera oraz związków (np. badamy to na naszym warsztacie Odkrywanie Wzorców Miłości i Związków).

 

Z miłością wobec sygnałów z płynących z ciała

Warto przyjrzeć się swoim odczuciom – wsłuchując się w nie i zastanawiając co one oznaczają. W chwili odczuwania napięcia w splocie słonecznym zadaj sobie pytania zwiększające świadomość symptomu:

– W jakich okolicznościach ból się pojawia? (sytuacja)

– Co ból powoduje w Twoim ciele? (płaszczyzna fizyczna)

– Co robię jak mnie boli? (zachowanie)

– Co czuję? (płaszczyzna emocjonalna)

– Dlaczego? Po co pojawia się ten ból? Co teraz myślę? (płaszczyzna mentalna)

– Czy kojarzy mi się z jakąś obecną lub przeszłą sytuacją życiową? Czy czułam ten ból już wcześniej?

– Co byłoby gdybym tego bólu nie odczuwała?

– Co mogę zrobić aby tego nie czuć? Czego potrzebuję?

 

Te pomocne pytania można wykorzystać do pracy z każdym bólem, dysfunkcją naszego ciała.

 

Pielęgnuj zaufanie do siebie i życia

Kiedy serce potwierdza słuszność wyboru, kiedy czujesz, że jesteście dobrze dopasowanym, zgodnym małżeństwem, ważne jest przede wszystkim pielęgnowanie zaufania do siebie, do swoich wyborów i do życia – że tak jak było i jest – jest dobrze! Dzięki koncentracji na miłości i ufności lęk będzie zanikać.

 

W tym artykule przytoczyliśmy list Oli, która napisała, że wszystko wydaje się być dobrze w Jej małżeństwie, jednak odczuwa Ona niepokój, kiedy myśli o mężu, przejawiający się bólem w okolicach splotu słonecznego. Wyjaśniliśmy, że ból w tej okolicy ma związek z lękiem i odczuwaniem niepewności.

Zaproponowaliśmy pomocne pytania, które można sobie zadać pracując z symptomem pojawiającym się w ciele. Wtedy symptom w Twoim ciele możesz potraktować jako cenną wskazówkę, dzięki której możesz coś przepracować w sobie, przyjrzeć się swoim uczuciom, myślom, zastanowić się nad swoimi potrzebami. Z miłością do siebie :)

 

Napisz w komentarzu – co myślisz o powyższych wskazówkach i jakie Ty masz podpowiedzi dla osób znajdujących się w sytuacji podobnej do Oli?

Joanna Stelmach & Tomasz Kurzydłowski

 

ZAPISZ się i obejrzyj 3 krótkie wideo o poczuciu własnej wartości

3 wideo o poczuciu własnej wartości

About the Author:

Psycholog i coach. Od nastolatka interesuje się metodami doskonalenia umysłu, samorozwojem i duchowością. Żyje z pasją robiąc to, co lubi - prowadzi szkolenia z zakresu rozwoju osobistego, ćwiczy jogę i wędruje po górach. W szczęśliwym małżeństwie z Joanną Stelmach :)

Dodaj komentarz

avatar
A
Gość

A miał ktoś tak oprócz Oli?
Może ten ból splotu to wlaśnie Bóg- który dawał sygnały, że coś jest nie tak?
Proszę Panie Tomku o odpowiedź.

M
Gość

Witam serdecznie. Chciałam się podzielić swoimi własnymi doświadczeniami. Otóż czasem, w relacjach z nowo poznanymi ludźmi doświadczam również sygnałów z ciała. Zdarzyło mi się kiedyś poznać mężczyznę, przy którym cały czas pobolewał mnie lewy jajnik. Może to brzmi nieprawdopodobnie, ale ilekroć przy nim byłam, lub o nim pomyślałam, czułam rwący ból w jajniku i kołatanie serca, niepokój. Szybko zakończyłam tą relację, później wyszły też nieciekawe fakty dotyczącące uczciwości tego człowieka. Może moja nadświadomość mnie w ten sposób ostrzegała?

Ola
Gość
-W jakich okolicznościach ból się pojawia? (sytuacja) *Czasami mnie zaskakuje ale przeważnie kiedy myślę dużo o tym bólu lub negatywnie o uczuciach – Co ból powoduje w Twoim ciele? (płaszczyzna fizyczna) * Trudności z oddychaniem – Co robię jak mnie boli? (zachowanie) * Biorę głęboki oddech, relaksuje się – Co czuję? (płaszczyzna emocjonalna) * Smutek, że mi się to przytrafiło – Dlaczego? Po co pojawia się ten ból? Co teraz myślę? (płaszczyzna mentalna) * Bo mam zbyt duże oczekiwania i nadzieję, że ból zniknie – Czy kojarzy mi się z jakąś obecną lub przeszłą sytuacją życiową? Czy czułam ten ból… Czytaj więcej »
Ola
Gość

Ból pojawia się przy jego obecności. Gdy jestem sama to znika. Co robić?

wpDiscuz