Jest kilka rzeczy, które pomagają mnie i paru znanym mi osobom dobrze sobie radzić w czasach koronawirusa. Dzięki nim pozostajemy w bardzo dobrej fizycznej i psychicznej formie. Dzielę się, bo może coś Cię zainspiruje, coś uznasz za pomocne. Napisałam to na podstawie posiadanej wiedzy psychologicznej, psychoterapeutycznej i duchowej, własnego życia połączonego z samoobserwacją, rozmów z Rodziną i Przyjaciółmi oraz pracy z Klientami.

Duchowość i połączony z nią optymizm

Dla mnie duchowość jest zawsze na pierwszym miejscu. Pomaga mi radzić sobie ze wszystkimi trudnymi sytuacjami, a szczególnie takimi, które wywołują mój lęk. Obecna sytuacja ociera się o granice życia i śmierci, a wtedy ta sfera staje się jeszcze ważniejsza. Zaobserwowałam u osób zachowujących teraz największy spokój i pogodę ducha, że mają głębokie zaufanie do Boga / Wszechświata, i do tego co przyniesie przyszłość. Mówiąc najprościej duchowość podtrzymuje na duchu :)

W moim przypadku duchowość to codzienna medytacja o poranku, powierzanie siebie i Bliskich opiece Boga, modlitwa o prowadzenie. Wieczorami, przed zaśnięciem, staramy się z Mężem w miarę regularnie czytać uduchowione, wyciszające pisma. Do tego niezmiernie pomaga mi głębokie przekonanie, że śmierć nie istnieje, że jesteśmy wiecznymi istotami, które przechodzą przez kolejne inkarnacje zawsze razem, zawsze blisko ukochanych dusz. Niweluje to mój lęk przed śmiercią – moją własną i moich Bliskich. Pozwala mi myśleć, że na tym najgłębszym poziomie wszystko będzie dobrze, niezależnie od tego, co konkretnie się wydarzy. Nic nie może zagrozić naszemu (duchowemu) istnieniu!

Duchowe nastawienie sprawia, że chcę postrzegać nieprzypadkowość a nawet doskonałość w tym co się dzieje. Ufam, że wyjdzie to na dobre ludzkości i Ziemi. Znajomość numerologii i astrologii wspiera ten punkt widzenia. Rok 2020 to rok „czwórki” – co zapowiada trudy i napięcia, ale też w tym roku ciężką pracą buduje się solidne i trwałe podwaliny pod to, czym (lub z czego) będziemy żyć, już na większym luzie, w kolejnych latach. A na niebie tego roku niezwykle ważne wydarzenia – koniunkcja Jowisza, Saturna i Plutona w Koziorożcu, teraz jeszcze dołączył do tego Mars. To się musiało przełożyć na niezwykle „mocne”, wręcz wstrząsające wydarzenia na świecie. Trudne na początku ale potem zmieniające globalną świadomość, sprzyjające rozwojowi ludzkości. Astrologowie mogli na ten czas przewidywać wojny czy klęski żywiołowe, ale koronawirus i wszystkie zmiany, które on wywołuje i jeszcze wywoła idealnie się w to wpisują. Jeżeli „niebo” pokazuje, że jest właśnie czas na takie przełomowe wydarzenia, to z pewnością jest tego jakiś głębszy sens. Optymizm podpowiada mi, że pomimo różnych strat i trudności wydobędziemy z tego doświadczenia niesamowicie cenne nauki – i zmienimy świat na lepsze!

Przyjmuję to, co się teraz dzieje z wiarą i nadzieją, że zaprowadzi nas do dobrego. Choć pewnie nic już nie będzie tak samo, ale to nie znaczy że będzie tylko gorzej, wręcz przeciwnie – pod wieloma względami może być dużo lepiej! Możemy bardziej docenić to co mamy, zatroszczyć się o siebie nawzajem i być ze sobą bliżej, możemy bardziej zatroszczyć się o zwierzęta (np. by już nigdy nie były przechowywane w klatkach i okrutnie traktowane), o powietrze, o klimat, o nasze życie tu na Ziemi.

A w najbliższym czasie liczę już na maj – to miesiąc „dziewiątki” kończącej numerologiczny cykl. Jakiś ważny etap tego co się teraz dzieje, być może właśnie ten najtrudniejszy, powinien dobiec wtedy końca. To już stosunkowo niedługo! Damy radę! :)

Akceptacja wszystkiego co czuję w czasach koronawirusa

Są chwile, gdy pojawia się lęk. Nie boję się własnej śmierci – choć chciałbym jeszcze dużo dobrego zrobić dla ludzkości, mogłabym umrzeć już dziś, gdyby tak mi było pisane. Tak jak chyba teraz wszyscy, najbardziej boję się o osoby starsze w mojej rodzinie. O Tatę, który przebywa w innym mieście i przemieszcza się publiczną komunikacją – wolałabym by ulokował się w swojej chacie na wsi i przeczekał sytuację. Boję się o Mamę, która ma zaburzenia lękowe i depresyjne, jest na lekach i na szczęście pod opieką partnera – ale on też jest starszy i coraz słabszy! Boję się o chorowitą Teściową i o jej syna, a mojego ukochanego Męża, który od dzieciństwa miał słabe płuca. Wizja utraty tych osób wywołuje we mnie lęk i smutek. No cóż, w tej chwili pozostaje mi żarliwa modlitwa o dobro najbliższych (czyli punkt pierwszy – duchowość).

Nie chcemy, by bliscy nam ludzie odchodzili z powodu koronawirusa. Nie chcemy by nasze życie stało się uboższe o te osoby. To całkowicie zrozumiałe! Dobrze jest zaakceptować emocje, które w nas się teraz pojawiają!

Daję sobie prawo do odczuwania wszystkich emocji. Pozwalam sobie je czuć, wypłakiwać, dzielić się nimi z Mężem czy Przyjaciółkami. Wyrażone zmniejszają się i na nowo odczuwam wewnętrzny spokój!

Osoby, które czują teraz dużo nieprzyjemnych emocji ale trudno im je zaakceptować, mogą próbować je tłumić częściej sięgając po alkohol, środki uspokajające, papierosy, słodycze. Niestety, tłumienie uczuć nie uwalnia od nich, napięcie zaczyna się kumulować i coraz gorzej się wtedy czujemy!

Akceptacja, docenianie i wykorzystanie obecnego czasu, pamiętając o jego tymczasowości

Wszystko przemija. Prędzej czy później przeminie i to. Zamiast się denerwować i złościć na to co jest, zamiast koncentrować się na stratach i utrudnieniach, po prostu zgadzam się na obecną sytuację i cieszę się tym wyjątkowym czasem tak jak potrafię. Choć pracujemy z Mężem z domu (doceniam specyfikę naszej pracy – że jest to możliwe) to dni płyną jakoś inaczej, wolniej, jakby weekendowo. Ma to swój urok.

To naprawdę wyjątkowy moment w naszym życiu – czy potrwa kilka tygodni czy kilka miesięcy, warto przeżyć go najlepiej jak umiemy! I nawet poczuć za niego wdzięczność! Jest to czas na to, by bardziej BYĆ, by zanurzyć się w TU i TERAZ. Jest to zdecydowanie lepsze niż zamartwianie się, co też złego może wydarzyć się za miesiąc lub dwa – osoby, które tak teraz robią, są w gorszej kondycji! Jeżeli zauważasz u siebie tę tendencję – najpierw ją zaakceptuj, a potem ukierunkuj swoje myśli na docenienie tego dobra, które teraz masz w swoim zasięgu.

To TERAZ jest okazja, by pobyć więcej z samym sobą, lepiej poznać siebie i zadbać o siebie z miłością – na tym głębszym niż zazwyczaj poziomie – np. pielęgnując więź z Bogiem, z własną duszą. Jest to czas na bycie razem z rodziną, z którą mieszkamy. A także na pielęgnowanie więzi z innymi bliskimi – na odległość, za pomocą komunikatorów.

To może być wyjątkowy, piękny czas, który przeznaczysz na miłość, seks, odpoczynek, porządki, gotowanie, refleksję, rozwój, naukę. Może jakieś przewartościowania? Może uświadomisz sobie,  że coś trzeba zmienić w Twoim życiu, bo marnujesz swój cenny czas na coś (np. pracę), co wcale nie sprawia Ci radości? Albo od lat jesteś w związku z kimś, z kim nie zaznajesz szczęścia? Co naprawdę lubisz robić? Z kim naprawdę uwielbiasz być? Na co chcesz przeznaczyć ten czas? Na co chcesz przeznaczyć cenne tygodnie, miesiące i lata swojego życia gdy już minie zagrożenie?

Są osoby, które boją się o swoje bezpieczeństwo materialne, bo ich firmie/miejscu pracy zaszkodził koronawirus. Załamywanie się z pewnością nie sprzyja poradzeniu sobie z tą sytuacją. Nie sprzyja twórczym pomysłom pomagającym obronną ręką z niej wyjść. Ufam, że państwo zapewni pomoc dla osób którzy jej potrzebują! Do tego wierzę, że w każdym z nas są pokłady mądrości i talenty, które mogą rozkwitnąć właśnie dzięki tej kryzysowej sytuacji. Zmobilizowani nią możemy zdecydować się na odważne działania, na które nie zdobylibyśmy się w spokojnych i bezpiecznych czasach!
Ja zbieram się na odwagę do tego, by zacząć prowadzić na żywo szkolenia w internecie. Takie publiczne występy nie są moją mocną stroną, łatwiej mi przekazywać mądrości pisząc. Ale w tych niezwyczajnych okolicznościach chcę dawać od siebie coś więcej, dlatego wyjdę poza swoją strefę komfortu. I Ciebie też serdecznie do tego zachęcam! :)

 

Świadomość, że mój tryb życia i sposób odżywiania jest bardzo zdrowy i dający mi odporność

Oczywiście teraz ważne jest też, by trzymać się zaleceń Ministra Zdrowia – kto może zostaje w domu, jeżeli już musimy wyjść, zachowujemy bezpieczną odległość od innych ludzi, kaszlemy w łokieć, często myjemy ręce mydłem. Ale to nie wystarczy! Dbanie o zdrowie to o wiele więcej!

Od dawna staram się prowadzić zdrowy tryb życia. Oczywiście, zdarzają się od tego odstępstwa, ale staram się, by należały do wyjątków. Z miłości do siebie pielęgnuję zdrowe, wspierające mnie nawyki, bo nastawiam się na długie i szczęśliwe życie :) Na przykład, praktycznie każda rzecz, którą piję lub zjadam jest pełna wspaniałych, odżywczych, dających zdrowie wartości. Trochę się martwię, że część Rodzinki spożywa produkty moim zdaniem szkodliwe, ale wtedy aktywuję punkt 1 i jest mi lepiej :)

Proszę Cię, zrób sobie rachunek sumienia. Czy robisz coś, co zwiększa Twój lęk przed koronawirusem, bo wiesz, że osłabia Twoją odporność? Zarywasz nocki, niewystarczająco się nawadniasz, unikasz fizycznej aktywności, rzadko przebywasz na słońcu i świeżym powietrzu, palisz papierosy, pijesz alkohol i duże ilości kawy, wolisz spożywać przetworzone żarcie, pełne konserwantów, zamiast dużych ilości warzyw i owoców? Na pewno masz tę świadomość, że to Ci szkodzi, i to nie dodaje Ci poczucia bezpieczeństwa, nie sprzyja zachowaniu chociażby względnego spokoju w tych okolicznościach. Może to jest właśnie czas na porzucenie szkodliwych nawyków? Kiedy jak nie teraz?!

Sport i regularny kontakt z przyrodą

Spędzanie długiego czasu w bezruchu, np. w łóżku lub przed telewizorem, nie służy nikomu! By mieć się dobrze koniecznie trzeba się ruszać, ćwiczyć w domu i w miarę możliwości wychodzić na świeże powietrze. Regularny kontakt z naturą cudownie koi nasze nerwy! My z Mężem staramy się często wychodzić na spacer do pobliskiego lasu. Uwielbiam przytulać się do drzew i prosić je o zasilanie ich życiodajną energią. Na zdjęciu widzisz mnie z częścią większego zbioru młodej pokrzywy, jaki staram się robić przy każdej takiej okazji. Czy wiesz, że pokrzywa to cudowne ziółko wzmacniające odporność organizmu? Działa m.in. przeciwwirusowo! Polecam! Gdy pogoda nie będzie sprzyjała wychodzeniu z domu – będziemy ćwiczyć razem z instruktorami fitness, którzy codziennie prowadzą online zajęcia!

Joanna trzyma w ręce młode pokrzywy

Polecam pokrzywę na wzmocnienie odporności :)

 

Regularny telefoniczny / wideo kontakt z Bliskimi, którzy są daleko

Chyba najtrudniej mi znieść w tej sytuacji to, że jesteśmy daleko od Bliskich i że w pewien sposób jesteśmy teraz skazani na tę odległość, zamknięci we własnych domach.  Że nie możemy fizycznie pobyć razem, przytulić się, potrzymać za rękę.
Rozumiem, że decydujemy się na to dla dobra własnego i wszystkich innych. Dlatego też to akceptuję. Nic tylko korzystać z tych ułatwień, które są dostępne – i być ze sobą tak blisko, jak to jest teraz możliwe! Rozmowy przez telefon czy wideo-komunikatory dają poczucie, że w jakiś sposób jesteśmy razem, choć z niektórymi dzieli nas wiele kilometrów.

Unikanie nadmiaru informacji o koronawirusie

Gdy dociera do mnie za dużo informacji o koronawirusie, kolejnych zachorowaniach i ofiarach śmiertelnych, czuję, że mój niepokój i napięcie zwiększa się. Wolę więc maksymalnie ograniczać dopływ do mnie wieści ze świata. Nie oglądam TV, nie słucham radiowych wiadomości, nie czytam w Internecie. Mąż informuje mnie o tym co najważniejsze i to mi w zupełności wystarcza (czasem i tak jest tego za dużo). Jeżeli nie masz kogoś takiego, kto posłuży Ci za bezpośredniego, ale oszczędnego informatora, wystarczy, że sprawdzisz aktualną sytuację raz dziennie przez kilka czy kilkanaście minut, albo raz na kilka dni. Najgorzej czują się ci moi Klienci, którzy poświęcają wiele swojego cennego czasu na poszukiwanie bieżących informacji. TVN 24 na pewno nie przyniesie Ci wewnętrznego wyciszenia. Wyciszenie (jak sama nazwa wskazuje) uzyskasz dzięki przebywaniu w ciszy, lub słuchając miłej Twemu sercu muzyki! Proszę Cię, weź to pod uwagę i ogranicz zalew wiadomości!

To tyle moich propozycji o tym jak sobie radzić w czasach koronawirusa. W międzyczasie, gdy pisałam ten artykuł koronawirus stał się nam jeszcze bliższy. Dosłownie jest już wśród nas. Został zdiagnozowany u osoby mieszkającej na naszym osiedlu, na Zabobrzu w Jeleniej Górze.

Trochę inaczej się przeżywa tę sytuację, gdy postrzegamy zagrożenie jeszcze jako odległe – w innych krajach, czy jeszcze w innych miastach naszego państwa – a inaczej kiedy staje się całkiem bliskie, na wyciągnięcie ręki. Wczułam się w siebie, czy to coś zmienia w moim nastawieniu? Na pewno zwiększa to niepokój i ostrożność – bardziej się wtedy czuje zasadność zaleceń, by pozostawać w domu i jak najrzadziej wychodzić na zakupy, w miejsca skupisk ludzkich. Mam też jeszcze większą potrzebę zanurzenia się do wewnątrz, w moją wiarę i płynący z niej spokój.

 

A co Tobie pomaga teraz czuć się w miarę dobrze? Które z powyższych zaleceń uważasz jako najbardziej dla Ciebie przydatne? Podziel się proszę w komentarzu!

Niech moc będzie z nami!
Z miłością
Joasia Stelmach